Mietek pisze: ↑27 sty 2026, 6:59
Wydaje mi się że osoby, które uważają że wygrał Tede nie tyle lubią kawałki Tedego w tym beefie, bo chyba ciężko je jakoś lubić, tylko bardziej uważają Mesa za odklejeńca, który z definicji przegrał beef, bo jest dla nich cringowym pojebem i go po prostu przez to nie lubią.
Pytanie czy piszesz teraz o ślizgawce czy ogólnie o odbiorze społecznym wewnątrz jednak większej bańki, bo ogólnie bańki rapowej, a nie tylko ślizgawki.
Bo wydaje mi się, że zelotów, którzy są gotów umrzeć na wzgórzu, że Mes wygrał beef, spotkasz głównie tutaj, a i tak część z nich po prostu trolluje.
Ja miałem moment, że liczyłem mocno na Mesa, ale te kawałki są (jako dissy) po prostu słabe. Jedyne dobre pancze jakie mogę zapisać na konto Mesa, to gdy idzie trochę w buty takiego Onara z czasów beefu P81 vs Tede, gdzie Mes poza juz tym swoim bragga, które jest głównym modus operandi Mesa w tym beefie, nie idzie w jakieś zbędne ozdobniki, jakieś próby przekminiania tych linijek na kilka różnych sposóbów, a po prostu wali brudno i między oczy jak:
"Wielkie Joł, co wy myślicie, że tam wielkie aftery?
Dwie smutne kurwy w czapkach New Ery"
Tylko że czegoś takiego jest w chuj mało i zwyczajnie wykurwiście długi czas oczekiwania nie jest w najmniejszym stopniu adekwatny do "poziomu" tych dissów i linijek, które zwyczajnie nie dowożą.
A argument gości, którzy jak pijany płotu próbują się czegoś uczepić i wychodzą z tekstem, że: "No, ale on skillowo pokazał że jest lepszy".
No zajebiście, ale o tym, że jest skillowo lepszy, to wiedzieliśmy od co najmniej kilkunastu lat, jak nie dwóch dekad.
Na tej samej zasadzie Tede jest lepszy skillowo od Ryśka, bo ten drugi ma "maszynowy styl z pizdy", wypluwa słowa jak karabin, nawija na każdym bicie praktycznie tak samo i klei zwroty, bo na jednym wydechu nie jest w stanie zarapować.
That's just not enough. Not in a fucking beef