Jak tak patrzę na karierę Ostrego to zaliczył regres fest. Od 2, 3 płyt typowy rzemieslniczy rap. A pamiętam jeszcze, że kilka kawałów z Życie Po Śmierci mocno zapętlałem. Nawet W Drodze po Szczęście miało swoje dobre momenty, a potem włączył mu się moode zrzędy i narzeka na młodych.
^do dziś nie czaje, jak ktoś kto robił sobie takie piękne, ciepłe, tłuste, jazzowo-funkujące bity mógł oddać pole producenckie na swoich płytach tym przeciętnym rzemieślnikom z Holandii
clockers pisze: ↑31 sty 2023, 16:39
^do dziś nie czaje, jak ktoś kto robił sobie takie piękne, ciepłe, tłuste, jazzowo-funkujące bity mógł oddać pole producenckie na swoich płytach tym przeciętnym rzemieślnikom z Holandii
+1 Jazzurekcja czy jazz w wolnych chwilach to sa majstersztyki bitowe, scisla topka pl hh produkcyjnie. Wolałbym odcinanie kuponów od tego boombapu ala atcq niz takie rozmienianie sie na drobne no ale to za pewne chłodna kalkulacja obliczona na trafienie z brzmieniem w jak największe masy.
Kurcze, te single nie są najwyższych lotów, ale są jakimś moim guilty pleasure. Świat23 jest zajebiste, reszta przyjemnie buja, nawet ten kawałek z Ostrym jest słuchable. Dobrze wychodzi Tedzikowi to nawiązywanie do starych płyt, Espeoerte też ma taki vibe muzyki idealnej do puszczania w tle
Bartuz pisze: ↑08 lut 2023, 18:23
Jak do puszczania w tle to jaka to ma wartość? Żadną, ujemną?
Jest taki aspekt rozrywkowy, wiesz. Robisz coś, jedziesz gdzieś, to się nie skupiasz na głupim pierdoleniu, tylko się bujasz i żmudny obowiązek jakoś szybciej zlatuje. Nie powiesz mi chyba, że wsiadasz w samochód, włączasz radio i skupiasz się na każdym słowie, by poprawnie zinterpretować co raper miał na myśli(no pewnie, że nic), albo czemu akurat taki hi-hat wybrał producent.
A Tymek też fajny w tle, prawda. Nie lubiłem, ale ostatnio włączyły mi się jego kawałki jako Seven Phoenix i całkiem przyjemnie mi się tego słuchało ogarniając mieszkanie
W dzisiejszych czasach to pewnie 90% społeczeństwa słucha muzyki "w tle" mniej lub bardziej. Zresztą ja znam chyba tylko jedną-dwie osoby, która lubi sobie usiąść przed gramofonem + hifi i słuchać jakiegoś winyla nie robiąc zupełnie nic innego. Jak sobie idziesz po mieście z muzyką na słuchawkach, to to jest słuchanie w tle czy nie? Bo dla mnie to jest obecnie max raczej, gdzie skupiam się najbardziej na słuchaniu muzyki. Już raczej nie ma żadnej płyty, która po premierze sprawi, że - o kurwa muszę wziąć słuchawki i to trzeba synku na spokojnie usiąść i tego w skupienie posłuchać, acz kiedyś bywało.