Rapowy offtopic
Re: Rapowy offtopic
Pierwszy raz miałem problem wybrać swoją topkę w ślizgerach, bo ten rok był tak chujowy. Złote czasy 
Re: Rapowy offtopic
Zabawne, że piszecie o traczu i daveyo w liczbie mnogiej, zupełnie jakby to nie była jedna osoba
Re: Rapowy offtopic
Zabawne jest to, że ktoś tak może pomyśleć.
Re: Rapowy offtopic
ani jedno ani drugie nie jest zabawne
https://youtu.be/UD4lt6AOVZQ?si=LOyIBdPJUn8olTdV
PIERDOLONY HARDKOR DZIEWCZYNKOOO
PIERDOLONY HARDKOR DZIEWCZYNKOOO
Re: Rapowy offtopic
Zabawane, że tak pomyślałeś
Belmondo pisze:Jestem człowiek demolka
Życie to ślizgawka, twoje życie to parodia
- przedszkolanek
- Posty: 19791
- Rejestracja: 21 kwie 2019, 21:29
- JoeyJoeJoe
- Posty: 859
- Rejestracja: 30 lis 2019, 1:21
Re: Rapowy offtopic
o czym ty w ogóle gadasz [mention] Tracz [/mention]
Słuchaj, zaraz Cię tutaj pouczy Paweł z Graila, że musisz mi nalać tego soku i będziesz pouczony
- Ezio_Wroclaw
- Posty: 2151
- Rejestracja: 17 kwie 2019, 11:46
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Rapowy offtopic
Tracz widzę Bengal #2
Nulla è reale, tutto è lecito.
https://musicxperienceblog.blogspot.com/ - maja pisaninka.
RateYourMusic
Re: Rapowy offtopic
czy są w polsce jakieś rapsy na chamskich d'n'b albo jakichś brzmieniach garażowo/grajmowych oprócz ATZta, ekipy Wuzeta i epizodów Gedza w tamtą strone?
Re: Rapowy offtopic
supergirl od pezeta
https://youtu.be/UD4lt6AOVZQ?si=LOyIBdPJUn8olTdV
PIERDOLONY HARDKOR DZIEWCZYNKOOO
PIERDOLONY HARDKOR DZIEWCZYNKOOO
-
CzasemJebneSobie
- Posty: 157
- Rejestracja: 25 kwie 2019, 23:02
Re: Rapowy offtopic
Ostatnio zmieniony 10 lip 2021, 19:53 przez CzasemJebneSobie, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Rapowy offtopic
instinct,
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE FROMAGE
FREE RYDAWARRIOR
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE FROMAGE
FREE RYDAWARRIOR
Re: Rapowy offtopic
to idac tym tropem to caly krak i krakdwa od bosskiego xd
Re: Rapowy offtopic
chodzi bardziej o jakieś nowsze rzeczy z powiedzmy ostatnich 2-3 lat, nie sprecyzowałem
albo mogą być starsze, ale wolałbym coś nie przypałowego
albo mogą być starsze, ale wolałbym coś nie przypałowego
Re: Rapowy offtopic
Cholernie zastanawia mnie jedna kwestia. W zasadzie rozkminiam nad nią od..w sumie to od lat
Bede bardzo wdzięczny jezeli ktos to przeczyta i skomentuje moje przemyślenia:
obserwuje polska scene hh od wielu lat (czesto niedokladnie, jednak interesuje sie nia) i wydaje mi sie, ze mam pare wnioskow na temat, ktory moge nazwac TRWALOSCIA KARIERY RAPERSKIEJ W PLHH.
Kiedys bawilem się w nagrywanie hiphopku (bo to ten z przekazem, wiadomo, nie to co rap) za czasow liceum i robiłem to na strasznie duzej wczucie. Poswiecilem temu bardzo duzo ale efekt mnie nie zadowolil. Mniejsza o to. Przez wiele lat przez to bylem frustratem i jakos rok temu dopiero zaczalem sie od tego dystansować i zastanawiac na spokojnie nad tym, co kiedys bylo dla mnie obiektem chorych rozkmin.
"Prog wejscia" do pl rapu wydaje mi sie dosyć niski w porownaniu z innymi gatunkami muz. Tj. kazdy moze przygotowac sie i zarapowac. Lepiej lub gorzej ale moze, nie jak np. ze spiewaniem w kapeli heavy metalowej (gdzie jak nie masz skilli wypracowanych latami cwiczen to nawet do poczatkujacej kapeli cie nie wezma). Nie umniejszam muzyce rap, ale jestem przekonany, ze prog wejścia jest niski.
Zawsze wkurwialo mnie, ze raperow bylo wiecej niz sluchaczy. Tak przynajmniej bylo jakies 6 lat temu, mysle czy tak jest nadal? Bo wszystkich tych ksywek nie sposob spamiętać, a kazdy chce jakis tam sukces zapewne osiągnąć.
Tu przechodze do sedna:
raperow jest od chuja i jeszcze troche i nasuwaja mi sie dwa pytania:
-czy przebicie sie do mainstreamu plhh to kwestia farta? Kasy? Czystych skillsow? Jak to odzwierciedlaja przypadki obecne lub z przeszlosci? Jak do cholery, ktos kto zaczyna moze miec tak potezna motywacje, która pozwala mu isc dalej, pomimo świadomości istnienia horrendalnie duzej, gargantuicznej konkurencji?
Zdaje sobie sprawe, ze w calej branzy muzycznej kariera nigdy nie zalezy tylko od jednej konkretnej rzeczy, natomiast w rapie totalnie nie wiem jak to wyglada. Niby sposobow na promocje jest mnostwo, gatunek bardzo popularny ale z drugiej strony jest masakrycznie ciezko dotrzec do szerszej publiki, nawet jesli na chwile.
- podtrzymanie kariery. Moge tu zaczac gadac bzdury i chyba nie bede wymienial ksywek ale jestem przekonany, ze kariera w plhh jest cholernie niestabilna. Sledzac pobieznie ta kulturę czesto słyszałem ultra propsy slane w kierunku danych ksywek, o ktorych po roku czy dwóch latach nie slyszal juz absolutnie nikt. Osobiscie wszystko to wydaje mi sie bardzo lotne i jezeli znajdzie sie ktos, kto chcialby osiagnac sukces w rapie to widze tak mnostwo przeszkod i niewiadomych, ze osobiscie uważam to za skrajnie niemozliwe.
Postaralem sie to nakreslic najlepiej jak moglem, jezeli wyraziłem sie niejasno lub palnalem bzdure to prosze o wypunktowanie.
Bede wdzieczny za odzew bo bez kitu, gdzie moglbym o to spytac, jak nie tu.
obserwuje polska scene hh od wielu lat (czesto niedokladnie, jednak interesuje sie nia) i wydaje mi sie, ze mam pare wnioskow na temat, ktory moge nazwac TRWALOSCIA KARIERY RAPERSKIEJ W PLHH.
Kiedys bawilem się w nagrywanie hiphopku (bo to ten z przekazem, wiadomo, nie to co rap) za czasow liceum i robiłem to na strasznie duzej wczucie. Poswiecilem temu bardzo duzo ale efekt mnie nie zadowolil. Mniejsza o to. Przez wiele lat przez to bylem frustratem i jakos rok temu dopiero zaczalem sie od tego dystansować i zastanawiac na spokojnie nad tym, co kiedys bylo dla mnie obiektem chorych rozkmin.
"Prog wejscia" do pl rapu wydaje mi sie dosyć niski w porownaniu z innymi gatunkami muz. Tj. kazdy moze przygotowac sie i zarapowac. Lepiej lub gorzej ale moze, nie jak np. ze spiewaniem w kapeli heavy metalowej (gdzie jak nie masz skilli wypracowanych latami cwiczen to nawet do poczatkujacej kapeli cie nie wezma). Nie umniejszam muzyce rap, ale jestem przekonany, ze prog wejścia jest niski.
Zawsze wkurwialo mnie, ze raperow bylo wiecej niz sluchaczy. Tak przynajmniej bylo jakies 6 lat temu, mysle czy tak jest nadal? Bo wszystkich tych ksywek nie sposob spamiętać, a kazdy chce jakis tam sukces zapewne osiągnąć.
Tu przechodze do sedna:
raperow jest od chuja i jeszcze troche i nasuwaja mi sie dwa pytania:
-czy przebicie sie do mainstreamu plhh to kwestia farta? Kasy? Czystych skillsow? Jak to odzwierciedlaja przypadki obecne lub z przeszlosci? Jak do cholery, ktos kto zaczyna moze miec tak potezna motywacje, która pozwala mu isc dalej, pomimo świadomości istnienia horrendalnie duzej, gargantuicznej konkurencji?
Zdaje sobie sprawe, ze w calej branzy muzycznej kariera nigdy nie zalezy tylko od jednej konkretnej rzeczy, natomiast w rapie totalnie nie wiem jak to wyglada. Niby sposobow na promocje jest mnostwo, gatunek bardzo popularny ale z drugiej strony jest masakrycznie ciezko dotrzec do szerszej publiki, nawet jesli na chwile.
- podtrzymanie kariery. Moge tu zaczac gadac bzdury i chyba nie bede wymienial ksywek ale jestem przekonany, ze kariera w plhh jest cholernie niestabilna. Sledzac pobieznie ta kulturę czesto słyszałem ultra propsy slane w kierunku danych ksywek, o ktorych po roku czy dwóch latach nie slyszal juz absolutnie nikt. Osobiscie wszystko to wydaje mi sie bardzo lotne i jezeli znajdzie sie ktos, kto chcialby osiagnac sukces w rapie to widze tak mnostwo przeszkod i niewiadomych, ze osobiscie uważam to za skrajnie niemozliwe.
Postaralem sie to nakreslic najlepiej jak moglem, jezeli wyraziłem sie niejasno lub palnalem bzdure to prosze o wypunktowanie.
Bede wdzieczny za odzew bo bez kitu, gdzie moglbym o to spytac, jak nie tu.
Re: Rapowy offtopic
farta? na pewno
kasy? poniekąd, choć pewne rzeczy da się załatwić po niskich kosztach jeśli masz zgraną ekipę (no właśnie, tu dochodzą znajomości, często na początku zwyczajnie internetowe) - chodzi o dobry mix, żeby to jakoś brzmiało, no i przede wszystkiem - KLIPY, bez tego przebicie się dzisiaj jest na maxa utrudnione, bo ludzi w pierwszej kolejności przyciąga obrazek, dodajmy że ładny i ciekawy obrazek
skilly? raczej nie, to nie lat 08-14, dzisiaj skilly są jakimś mitem, reliktem poprzedniej epoki
najważniejsza cecha, o której zapomniałeś to oryginalność, czyli umiejętność wyróżnienia się w tłumie, coś co sprawia że zaciekawisz słuchacza od pierwszego razu - dzisiaj nową muzykę z podziemia się zazwyczaj skipuje, nikt nie ma czasu ani chęci taplać się w oceanie nijakości (poza jakimiś fanatykami jak [mention]daveyo[/mention] czy [mention]przedszkolanek[/mention]
dlatego zostałem na dłużej z Lil MFC czy Rupieciem, a nie milionowym klonem klona jakiegoś whita, blachy czy bedoesa
najtrwalszy fanbejs mają mocno podziemne rzeczy, które w ramach swojej niszy będą stale pogłebiać swój kult - hewra, pikers, LSO, Rogal (o ile będą mieli zapał by dalej pchać swój shicik, i się tym nie znudzą jak Jimson)
ich RACZEJ nie słuchają ludzie z łapanki, przez to że to jest tak odmienne, a ci co "kiedyś cośtam" a dzisiaj nikt o nich nie słyszy - zostali zapomniani, bo rynek, na który chcieli się wbić - ich zweryfikował
dlatego każdy ma dziś wyjebane w jakiegoś wactoja, czy beteo, utonęli w oceanie
Pozdro!
e: w ramach kontynuowania "rapowego offtopiku" dzielę się opinią, że wersy bedoesa:
"Te same dziewczyny, w których się kochałem
To dzisiaj dziewczyny, co nie mają gracji
Poczytaj poezję lub idź do muzeum
I przestań wysyłać chłopakom obrazki, mała"
są skrajnie głupie
Re: Rapowy offtopic
Dzięki serdeczne za odpowiedź! Podałeś zajebisty przykład, takie przemyślenia nasunęły mi się między innymi właśnie myśląc o WacToja. Nie kojarzę gościa jakoś bardzo ale myślę, że był dobry, miał okazję zagrać między innymi na Fame mma, z tego co pamiętam - jestem przekonany, że to nie byle co i daje duży boost do rozpoznawalności. A mimo to, jak mówisz - rynek go zweryfikował. Co takiego się stało, chłop gdzieś zawalił czy po prostu popyt na niego wygasł bez konkretnego powodu?
-
MalinowyJogurt
Re: Rapowy offtopic
[mention]Razaah[/mention] Oglądasz piłkę nożną? Moim zdaniem w rapie jest podobnie jak w piłce, czyli trzeba być w odpowiednim miejscu i czasie i mieć odpowiednie znajomości żeby się wybić. Czemu piję do polskiej piłki? A no temu, że często jest sporo zdolnych chłopaków w III i IV ligach, którzy by sobie na luzie poradzili w ekstraklasie i coś tam znaczyli, ale nie mieli siły przebicia, mieli gorszy dzień będąc na testach, nie mają znajomości menedżerskich albo po prostu nikt ich nie zauważył, jest taki chłopak Adrian Benedyczak, gra teraz w Chrobrym Głogów, chłopak grając z nami na orliku jak się starał to grał gorzej niż moi koledzy z Salos Szczecin a następnie wychodził na boiska ekstraklasy w Pogoni Szczecin, po prostu on został zauważony w odpowiednim momencie nie jak tamci chłopacy o których nikt nie wie a wcale nie jest lepszy, po prostu miał więcej znajomości i pokazał się wtedy kiedy był odpowiedni moment.
I teraz coś ze swojego rapowego podwórka, istniała kiedyś w Szczecinie taka grupa jak Pol-Hasz + kumple można powiedzieć że wokół całej grupki spotykały się takie postacie jak Bonson*, Planet ANM, Roka, Tymi, Hyziu, Kazior, Gierba, Dwora, Smoku. I jak Bonson nie był członkiem ekipy tylko z nimi nagrywał to można go tu ominąć tak kogo znasz z całej reszty? Mogę przypuszczać, że może Planeta ANM i Kaziora. I teraz tak, Planet jest okej, ale z tej całej szczecińskiej podziemnej ekipy rapowo wtedy każdy zjadał np Kaziora, Tymi i Roka mieli album mocno propsowany na starym ślizgu, byli mocno szanowani w mieście, ale ich album nigdzie nie wypłynął i nie został popularny mimo, że umiejętności mieli spore. I co się okazało? Że z tej całej ekipy najlepsze liczby obecnie robi Kazior a czemu? Bo zaczął robić klipy, których wspomniana dwójka nie robiła i wiedziała do kogo się przykleić, a przykleił się do Majora SPZ i wbijał się wręcz z butami na jego klipy co przelożyło się na to, że ludzie zaczęli go sprawdzać i automatycznie wyświetlenie zaczęły się zgadzać, mimo że tak jak mówiłem połowa jego ekipy go zjadała tekstowo.
Nie chcę pisać tylko o swoim mieście, ale tak mi to najłatwiej przedstawić, obecnie kariery raperów się nietrwałe bo muzyka jest bardzo łatwo dostępna, codziennie wychodzą jakieś kawałki, które możesz sprawdzić w sekundę odpalając youtube lub spotify. Kiedyś te kariery były trwalsze, bo nie znało się aż tylu ekip, żeby posłuchać rapu musiałeś kupić album lub szukać go na pebie wpisując w google "WWO RAPIDSHARE PEB" i jak poznałeś takiego Sokoła to sprawdzałeś jego i ekipy, które z nim współpracują, nie każdy miał możliwość żeby wejśc na forum i sprawdzać nowych graczy. Analogicznie ktoś się zajarał Guralem to sprawdzał wtedy tych poznańskich pajaców rafi koni ry23. Obecnie odpalasz album i jak ci się spodoba to odpalasz następny i następny po prostu słuchając muzyki i się nie zagłębiając.
Oryginalość to też jest coś co przyciąga ludzi, ale oryginalność nie może być nudna, bo po chwili ludzie o Tobie zapomną, kto teraz słucha np Gangu Albani albo Popka?
Albo taki Bonson z człowieka, który miał miliony wyświetleń jak liczba miliona na youtubie robiła spore wrażenie, tak teraz nie potrafi dobić pół miliona podczas gdy milion już nie robi wrażenia, zmieniają się oczekiwania słuchaczy, ciężko ciągle tkwić w jednej konwencji.
I teraz coś ze swojego rapowego podwórka, istniała kiedyś w Szczecinie taka grupa jak Pol-Hasz + kumple można powiedzieć że wokół całej grupki spotykały się takie postacie jak Bonson*, Planet ANM, Roka, Tymi, Hyziu, Kazior, Gierba, Dwora, Smoku. I jak Bonson nie był członkiem ekipy tylko z nimi nagrywał to można go tu ominąć tak kogo znasz z całej reszty? Mogę przypuszczać, że może Planeta ANM i Kaziora. I teraz tak, Planet jest okej, ale z tej całej szczecińskiej podziemnej ekipy rapowo wtedy każdy zjadał np Kaziora, Tymi i Roka mieli album mocno propsowany na starym ślizgu, byli mocno szanowani w mieście, ale ich album nigdzie nie wypłynął i nie został popularny mimo, że umiejętności mieli spore. I co się okazało? Że z tej całej ekipy najlepsze liczby obecnie robi Kazior a czemu? Bo zaczął robić klipy, których wspomniana dwójka nie robiła i wiedziała do kogo się przykleić, a przykleił się do Majora SPZ i wbijał się wręcz z butami na jego klipy co przelożyło się na to, że ludzie zaczęli go sprawdzać i automatycznie wyświetlenie zaczęły się zgadzać, mimo że tak jak mówiłem połowa jego ekipy go zjadała tekstowo.
Nie chcę pisać tylko o swoim mieście, ale tak mi to najłatwiej przedstawić, obecnie kariery raperów się nietrwałe bo muzyka jest bardzo łatwo dostępna, codziennie wychodzą jakieś kawałki, które możesz sprawdzić w sekundę odpalając youtube lub spotify. Kiedyś te kariery były trwalsze, bo nie znało się aż tylu ekip, żeby posłuchać rapu musiałeś kupić album lub szukać go na pebie wpisując w google "WWO RAPIDSHARE PEB" i jak poznałeś takiego Sokoła to sprawdzałeś jego i ekipy, które z nim współpracują, nie każdy miał możliwość żeby wejśc na forum i sprawdzać nowych graczy. Analogicznie ktoś się zajarał Guralem to sprawdzał wtedy tych poznańskich pajaców rafi koni ry23. Obecnie odpalasz album i jak ci się spodoba to odpalasz następny i następny po prostu słuchając muzyki i się nie zagłębiając.
Oryginalość to też jest coś co przyciąga ludzi, ale oryginalność nie może być nudna, bo po chwili ludzie o Tobie zapomną, kto teraz słucha np Gangu Albani albo Popka?
Albo taki Bonson z człowieka, który miał miliony wyświetleń jak liczba miliona na youtubie robiła spore wrażenie, tak teraz nie potrafi dobić pół miliona podczas gdy milion już nie robi wrażenia, zmieniają się oczekiwania słuchaczy, ciężko ciągle tkwić w jednej konwencji.
Re: Rapowy offtopic
Myślę, że w obecnych czasach liczy się głównie marketing treści i po prostu "WYJEBANIE". Zobacz sobie na takiego Kizo, urwał z totalnie z dupy, jest totalnie nijaki, a jest wszędzie. Gości u znanych raperów, relacje na IG, występ w Fame MMA no się kręci pieniądz. Wydaje mi się, że nikt dzisiaj, nie chce być w mainstreamie z czysto muzycznych pobudek, kalkulacja, to się liczy.Razaah pisze: ↑05 kwie 2020, 2:00 Tu przechodze do sedna:
raperow jest od chuja i jeszcze troche i nasuwaja mi sie dwa pytania:
-czy przebicie sie do mainstreamu plhh to kwestia farta? Kasy? Czystych skillsow? Jak to odzwierciedlaja przypadki obecne lub z przeszlosci? Jak do cholery, ktos kto zaczyna moze miec tak potezna motywacje, która pozwala mu isc dalej, pomimo świadomości istnienia horrendalnie duzej, gargantuicznej konkurencji?
Zdaje sobie sprawe, ze w calej branzy muzycznej kariera nigdy nie zalezy tylko od jednej konkretnej rzeczy, natomiast w rapie totalnie nie wiem jak to wyglada. Niby sposobow na promocje jest mnostwo, gatunek bardzo popularny ale z drugiej strony jest masakrycznie ciezko dotrzec do szerszej publiki, nawet jesli na chwile.
"...jest eśmy małymi cząstkami wielkich rzeczy..."

pieseczek dla ślizgawkera










