Przesłuchałem oba albumy i mogę się co nieco wypowiedzieć, niestety nie miałem możliwości odpalić CD więc bonusowe kawałki usłyszę dopiero jutro, ale do rzeczy.
Tak jak przypuszczałem, negatywne opinie z forum tylko rozpaliły mój apetyt, bo wiedziałem, że Taco pokazał się z innej strony i zaczął sporo eksperymentować i jak nie słychać tego za bardzo w "Jarmarku" to słychać to właśnie na "Europie".
Są to dwa kompletnie różne materiały, ale oba stoją na wybitnym poziomie i ciężko wybrać jeden, tutaj już główną rolę odgrywa sam gust słuchacza i mi zdecydowanie bliżej jest do "Europy", dużo fajnych patentów, świetni goście no i genialne przerywniki, które tylko podsycają klimat.
"Jarmark" też ma w sobie to coś, poruszane są ciekawe tematy i spostrzeżenia, choć czasami dość banalne to opowiedziane w taki sposób, że chce się tego słuchać co jest wielkim atutem w karierze Taco choćby miał nawinąć, że "białe jest białe". Najbardziej obawiałem się gościnnego udziału Rojka i nie, że go nie lubię, ale po prostu uważałem, że w 3 kawałkach będzie go po prostu za dużo, ale w takiej koncepcji idealnie do tego pasował.
Normalnie bym powiedział, że to najlepsze albumy Taco, ale kiedy tak myślę to przed oczami mam poprzednie albumy, które przynoszą masę wspomnień i ten unoszący się klimat więc tego nie powiem na głos.

ale pomysł z dwoma albumami na raz to strzał w dziesiątkę i spore pole do popisu. Genialne produkcje, które zostaną że mną przez bardzo długi czas. To jest kurwa mać rap.
Ulubione kawałki:
Jarmark:
Influenza, Pol Smoke, W.N.P, 1990s Utopia, Szczękościsk.
Europa:
Luxembourg, Europa, Nie Ufam Sobie Sam, Big Pharma, Ortalion, WWA Nie Berlin, Pieniądz i Terror, Toskania.
A tę nierecenzję zakończę tym, że Lanek to pierdolony mistrz i zbawca tego świata.