Tu nie ma co dementować, bo każdy interpretuje to na swój sposób i to nie są fakty, tylko opinie, które każdy wyrabia sobie na podstawie jakichś doświadczeń z daną osobą. I w sumie nie wiem czy uśmiech rapera podczas robienia sobie fotek z fanami czy coś w tym stylu można podciągnąć pod ów doświadczenie. No pewnie na siłę można, ale żeby od razu buc/nie buc?! No i żeby nie było, na te moje buc/nie buc też trzeba z przymróżeniem oka patrzeć, bo to są dosyć powierzchowne opinie i dajmy na to w przypadku Białasa to na, nie wiem, przykładowo pięć razy jak miałem z nim styczność, to ze trzy i pół raza, w moje opinii, zachował się chujowo. No i wychodzi buc z przymróżeniem oka

kumacie?
A Belmondziak wtedy jak miałem z nim styczność to był król buców, buc nad bucami.
P O T Ę Ż N Y buc król wszystkich buców mówię wam.
I tam u góry. Kurwa, chłopy, dajcie se już spokój może co. Ja serio wziąłem pod uwagę to co pisaliście wtedy i już mi się takie wypowiedzi nie zdarzają, a nie raz przecież rzucam konkretami, albo całą historią. No może przy Sariusie się odpaliłem raz czy dwa, bo tam lot jest serio wysoki i emocje brały górę. Tak czy siak określenie „zazwyczaj” jest niesprawiedliwe i przywołuję panów do porządku.
A co do historii z Ostrym to w dużym skrócie poszło o hajs, bo główny organizator koncertu spierdolił z klubu jak zobaczył, że nie będzie z czego opłacić wszystkich kosztów. Ja zostałem, bo tak przyzwoitość nakazywała, trzeba było też poświecić trochę oczami i przede wszystkim uświadomić wszystkich, że ten typo, z którym każdy zespół podpisał umowę i od którego każdy miał dostać hajs, po prostu gdzieś zniknął, amba Fatima było i ni ma, a ja tu tylko sprzątam. Ogólnie to byłem w jeszcze większym szoku niż cała ta banda, nie wiem, ze trzydziestu osób. I musicie też wiedzie, że duża większość stawek został opłacona. Co nie zmienia faktu, że kilka koła brakowało. I siedzę se przy stoliku, wydzwaniam po znajomych czy nie widzieli gdzieś uciekiniera, ogólnie niby beton, ale było alko to i u większości pojawił się humor gituwa. I tak siedzę sobie zestresowany, patrzę Ostry odłącza się od grupy i zmierza w moim kierunku, siada na przeciwko mnie i ze stoickim spokojem rzuca tekstem „zobacz ile nas tu jest, chcesz żebyśmy ci nogi połamali jak się hajs nie znajdzie?!”. Ja wtedy zaliczyłem taki szok i słowo daję, nie ze strachu, ale z żalu, że osoba, którą tak szanowałem może wykazać się takim niezrozumieniem i tak okropnie niedojrzałą oceną sytuacji. I po tym jak to usłyszałem to jakoś tak odruchowo wstałem i wydarłem japę na niego, że co on sobie wyobraża, co to kurwa za groźby itd. Ogólnie to nie spodziewał się chyba takiej reakcji, z resztą ja tym bardziej. Ale no przesadził wtedy ostro i po prostu wybuchłem bez kontroli jakiejkolwiek. Ogólnie to miałem tak max kilka razy w całym życiu, bo bardzo ciężko mnie wyprowadzić z równowagi i nie umiem krzyczeć na ludzi.
Zaraz podbiegł mocno zaniepokojony i równie mocno napierdolony mój człowiek Jan Wyga próbując załagodzić sytuacje, ale słowo daję nic nie zrozumiałem, natomiast byłem pewny, że chciał dobrze i jak se tak pomyśle teraz to pewnie jako jedyny by mi tych nóg nie łamał. Normalnie Dwa Slawy i chłopy z Fabuły podchodziliby po kolei i mi te nogi łamali, czcicie akcje? O ile mnie pamięć nie myli to później każdy już zajął się sobą i nie było więcej dymów.
Skończyło się tak, że któregoś pięknego poranka, młodsza siostra ów organizatora usłyszała dzwonek do drzwi, otwiera, a tam OSTRY pyta czy jest Maciek w domu xddd
Ja natomiast przeciąłem się z nim kolejny raz jak organizowałem koncert Masta Ace & Marco Polo we Wro. Tak, dokładnie ten gdzie Mar został uprowadzony przez taksówkarza. Akurat byłem na bramce, patrzę Ostry, domyśliłem się, że pewnie z Marco chce się spotkać, bo lada moment wydawali wspólną płytę, kiwnąłem ziomkowi, żeby dał mu opaskę i tyle. I już nie pamietam czy to było jeszcze wtedy po tym tym nieszczęsnym koncercie, czy za drugim razem, ale chyba przybyliśmy se pione, coś tam chyba przeprosił, ale skwitował też, że niepotrzebnie wtedy mówiłem, że jestem współorganizatorem. No rzeczywiście kurwa, jakby to miało jakieś znaczenie. Tzn mieć może i miało, ale żadne to usprawiedliwienie, a tym bardziej powód.
Tak czy siak tamtego wieczoru, człowiek, którego za dzieciak tak ceniłem i szanowałem przestał dla mnie istnieć. A muszę przyznać, że byłem fanem kiedyś. Później im dalej w las, tym większa niechęć do branży, a totalny gnój zaczął się jak zaczęli przejmować ją młodzi gniewni. Ja w tym okresie byłem po kilku, może kilkunastu grubych bibach z czołowymi raperami z różnych stron Polski i w sumie jedyna nieprzyjemna sytuacja to ta z Ostrym. Zawsze obustronny szacunek, brak wywyższania się, zrozumienie, a jak przyszedł czas na młodych to serio, wiele razy czułem się jakbym dostawał mele prosto w pysk. I tak po dziś dzień.
Dobra, koniec przypowieści. Aliwederczi roma.
Dodano po 13 minutach 13 sekundach:
@Krynew kurwa typie, bardzo mnie obraża jeśli ktoś sugeruje, że występuje u mnie jakiekolwiek kolesiostwo, a tym bardziej pod względem raperów i tej nieszczęsnej branży. Ale no nie znasz mnie więc myśl sobie co tam chcesz. U mnie zawsze był, jest i będzie real talk grany, nawet jeśli miałbym spalić przez to wszystkie mosty, bo nienawidzę kłamać i płaszczyć się przed kimkolwiek. Kukon też mi chujnie odjebał, ale jeszcze się chyba lubimy. A Bonson jak się najebie to król świata buców i szczerze go wtedy nienawidzę.