8na10 pisze: ↑25 sie 2023, 5:39
CobraBOY pisze: ↑25 sie 2023, 3:28
Jebałem go gdy grał w firmie, bo zawsze byłem antyFirma
to jest częsty przypadek, dużo osób tak robiło - błądzili głupcy. Firma to była jedyna nasza uliczna namiastka tego ulicznego rapu kurwa z południa USA. ja od dzieciaka byłem zaśłuchany we wczesnym cash money - BG, juvenile, lil wayne - gówno z tego rozumiałem, ale bujałęm się bo brat ich katował, a poznałem to zanim w ogóle liznąłem polskiego rapa cokolwiek na serio. słyszałem te wszystkie hemp gru, jwp, molesty w podstawówce i byłem jak - no fajne, fajne, ALE TO NIE TO. dopiero jak jebnęło firma MO FAYA to poczułem, że to jest jakaś poważna czarno-biała muzyka co mi w duszy gra, a nie jakieś skromne pitu pitu. w końcu usłyszałem rap w którym chłopaki mają różne style, różnie nawijają, mają do huja niepodobne, ciekawe kurwa bity - i słychać, że jest to bujająca muzyka z namacalnym klimatem do której możesz dobrze poexpić w diablo 2
sam posłuchaj -
https://www.youtube.com/watch?v=n3LSkgrOwRA
i to jest właśnie muzyka rap - gdzie nie spojrzysz na uliczne płyty z USA to nieważne czy weźmiesz jakieś crips n bloods czy innego mac dre z west coastu, mobb deep i ich klony z east, czy cały w zasadzie katalog no limit - to chłopaki nawijali "po swojemu" i kombinowali z rymowaniem w sposób kompletnie do huja niepodobny. i to było takie "naturszczykowe", to było ordynarne, a przez to tak prawdziwe. te patenty na nawijki to w dużej mierze była próba odnalezienia się na bicie z mniejszym lub większym osłuchaniem, ale jednak. i podobnie zawsze brzmiało to jak rymowali chłopaki z firmy, weź to usłysz jak popek to niby-pokracznie przewija swoją zwrotkę, próbuje zorganizować formę od zera - A JEDNAK - ma to jakieś jajo i jakiś pierdolony pazur - coś co powoduje, że to właśnie kurwa nie brzmi jak dukanie, tylko jak styl:
https://youtu.be/_mQ7zwy5ziE?feature=shared&t=98 (otagowałem ci fragment)
^i tak w USA ulicznych murzynów nawijało od huja, ale przeszło to polskim słuchaczom niezauważone, bo:
1 - nie wsłuchiwali się tak naprawdę nigdy we flow
2 - było to nawijane po angielsku przez gangstera murzyna - więc wiadomo że zajebiste, kruca nie?
masz dla porównania jak soulja slim przewija swoj legendarny numer:
https://youtu.be/_lW9lpTJJ4s?feature=shared&t=92
reasumując to wszystko o czym ja tu piszę - polacy nigdy nie kumali rapu - potem jak przyszedł trap i powrócił znowu uliczny case - wszedł se taki rozśpiewany fałszujący chief keef to też wszystkie truskule były jak "o fak, tak nie można, to nie jest rap" - potem po latach to przełknęli a z czasem zaczęli kopiować, ale tu historia się nie kończy, bo zostawili podwójne standardy dla polskich raperów inspirujących się ww og drillem z chicago. zarzucali np takiemu diho, że nie ma flow (xD) albo inne historie w stylu "ale ten malik ma ordynarne teksty" gdzie te same głąby zasłuchiwały się w jakichś drakach, którzy pomimo ładniejszej buźki to wcale aż tak grzeczniejsi nie są. malik miał 100% racji jak gadał tam kiedyś, że polski słuchacz nie kuma angielskiego i nie ma przez to żywego kontaktu z kulturą hh. to jest prawda najprawdziwsza, polski hip-hop wyrósł na nieznajomości angielskiego i niespotykanej (jak na skalę rozśpiewanych krajów słowiańskich) niemuzykalności (głównie naszych jebanych warszawiaków, co niemal pogrzebali polski hip hop żywcem na wieki wieków amen) polskich sebiksów.
w tak zastanej rzeczywistości firma w 2002 to był cios, rzecz kompletnie niewyrastająca z polskiej sceny. goście którzy byli rozśpiewani, a przy tym hardkorowo uliczno-kwadratowi. podkłady od jakichś proto-trapów na podobieństwo nowego orleanu, po jakieś riddimy i pseudo-grimy. to był jebany cios, kapujesz?
moje pierwsze czytanie forum ślizga to też były jakieś pojebane okoliczności, bo interesowało mnie co ludzie mają do powiedzienia o płytach takich grup jak firma właśnie, albo inne bez cenzury klasyk, no i klimat w tamtych topicach mniej więcej był taki, że banda pedryli zasłuchanych w jakichś pedalstwach gadała w stylu "góóóóóównoooooo, uliczne góóóóónooooo" - biła od tego taka energia jakby gnębiły ich w szkole jakieś chłopaki z bluzami JP, no nie potrafię sobie wytłumaczyć inaczej tego urazu do takiego zjawiska jak FIRMA. a przecież mówimy o ówczesnej elicie polskiego hh, która to elita była osłuchana, oczytana, ewidentnie siedziała w amerykańskich klimatach - a nie potrafiła doszukać się co takiego jest wyjątkowego w rapie firmy, czy podkładach siwersa na klasyku. to właśnie byli, są i będą polscy słuchacze, dożywotnio w klatce paździerzu - tak sie kończy jak sie w ogóle nie rozumie ducha tej muzyki jaką jest rap.
wracając do siermiężnej nawijki popka i pomidora z tamtych czasów i łącząc to z wątkiem eripa, którego wydajesz się być fanem - ty wiesz swoje, ja wiem swoje. ale powiem ci coś - o milionkroć wolę charakterny kwadrat (w rzeczywistości tańczący bredgensa na bicie) jak w wykonaniu popka czy jego syna - rogalla DDL - niż kolejne rapowanie od linijki do linijki po jebane 16 sylab na jebanej pętli pod 90bpm jakie to przez całą swoją karierę uskuteczniali eripe czy bonson. dlatego właśnie śmiać mi się chce jak tylko słyszę słowo "skillsy" z ust takich agrestów pokroju grande, co reanimują najmroczniejsze czasy polskiego rapu, gdzie każdemu sie wydawało że jest hot nigga, a był co najwyżej kot gigant. temat zaledwie liznąłem, ale póki co to będzie tyle, ciach bajera.