sorry za post pod postem, ale rzeczy są wielkie.
oficjalnie zakończona trylogia, dzisiaj dzień rozpocząłem zabawą z Midirem, do którego dotarłem wczoraj, ale po tym jak mnie rozsmarował po ziemi dałem sobie spokój i zostawiłem tę radość na dziś. o dziwo padł za piątym razem, a mógł wcześniej, ale jak zapewne wiedzą Ci, którzy mieli z nim do czynienia, jeden błąd potrafi tam wszystko zmienić.
Gael

top3 moich ulubionych bossów całej trylogii z miejsca, uwielbiam takie dynamiczne starcia w takiej scenerii, do tego te emocje związane z faktem, że to ostatnie kroki w gierce, naprawdę sztos (przypomniał mi trochę walkę z Kosem).
DS3 to zdecydowanie najlepsza część trylogii w mojej opinii, zastanawiam się teraz tylko czy wyżej stawiam ją, czy Blooda. żałuje, że DS1 przez upływ lat jest tak drewniany i toporny, bo jeżeli chodzi o klimat to wciąga nosem resztę. DS2 za długa, pod koniec już męcząca, poza tym mam wrażenie, że dwójka ma najgorzej zaprojektowany świat. w DS1 często odblokowując jakiś skrót nie miałem pojęcia gdzie jestem, a po chwili moim oczom ukazywała się lokacja, o której zdążyłem już zapomnieć, bo tak dawno tam byłem. spowodowane to jest zapewne faktem, że przez połowę gry nie można podróżować między ogniskami, musiały te skróty więc być dobrze przekminione i zdecydowanie wyszło to grze na dobre, bo często zamiast się przenieść do innego ogniska wolałem się przebiec, po prostu samo zwiedzanie i podróżowanie po tym świecie sprawiało frajdę. o dwójce tego nie powiem.
Jednej rzeczy tylko w chuj żałuję, że nie zagrałem nigdy dexem. Zastanawiałem się długo zaczynając trójkę, nawet zacząłem dwa razy dexem, ale pierwsza kryształowa bestia rozpierdalała mnie wtedy jak śmiecia i skutecznie zniechęciła no i grałem znowu buildem pod str. Ta część oferuje jednak potem tyle zajebistych broni pod dex, że jeżeli ktoś waha się czy grać str/dex to polecam stestować sobie drugą opcję, zakładam, że frajda z gry jest jeszcze większa.
kuuurwa dziwne uczucie, z jednej strony mega się cieszę, że mam to w końcu za sobą, bo kurew przed tv poszło w setkach, z drugiej strony to była fantastyczna przygoda i po jej skończeniu towarzyszy mi uczucie swego rodzaju pustki
tę pustkę zapełni zapewne Sekiro, ale do tego muszę przygotować się psychicznie i odpocząć