Dobra, słuchałem w weekend i zachciało mi się teraz skrobnąć parę zdań.
Aviego i Louisa poznałem przy okazji akcji na linii TPS - SB, kiedy wąsacz postanowił wtrącić swoje trzy grosze i wyszedł na tym, no cóż, tak sobie.
Zbiór sprawdziłem przy okazji, jako że z tego co mgliście kojarzę premiera wypadła niedługo potem (usunięcie zwrotki Białasa itd.) i bardzo mi się spodobał, a przede wszystkim zainteresowałem się wokalem duetu. Avi
zgodnie z zapewnieniami pokazał mi się jako mocno oderwany od dzisiejszej sceny, mega inteligentny i spokojny gość. Jedziemy dalej.
Spis sprawdziłem już dużo bardziej świadomie, mając na uwadze kilka kawałków z debiutu zapisanych na telefonie, mimo tego nadal lekko spóźniony i woah, jeju. Jestem doszczętnie rozjebany jak ten album się rozpoczyna, drugi album z rzędu kapitalne wejście i widać, że chłopaki mają do tego talent. Idąc od samego prologu co track zerkałem na spotify wyczekując momentu, w którym spasuję i takowy przyszedł dopiero w okolicy drugiej dziesiątki (po drodze jeszcze słabiutki refren Louisa w tracku z Bonsonem). Wcześniej dostałem bomby jedna po drugiej, a Avi przypomina mi mój niegdyś ulubiony zestaw skillsów u rapera - real talk i narzekactwo na czas przeszły (ale nie w taki sposób jak choćby Igi piszczący o zbieraniu na nowe buty, zupełnie inna półka i sposób wykonania) z którym przecież tak łatwo przesadzić i zamienić w hujowy patos. Do tego nie wiem co ze mną, ale te teoretycznie łatwe i logiczne wordplaye wąsacza (serio mam wrażenie, że dużą część słyszałem już gdzieś wcześniej / wpadłbym na nie sam) i tak robią robotę. Z czystym sumieniem mógłbym wymienić Aviego jako jednego z nielicznych na scenie, którzy posiadają BARSY i jakkolwiek bardzo rzadko bawią/ruszają mnie już panczlajnerzy (
co to za raper, co nie używa punchy?), tak tutaj w połączeniu z umiejętnością do wcześniej wymienionych życiówek chłop serio momentalnie wpadł do mojej topki ulubionych raperów na chwilę obecną. Jebać, że niektóre z tych rymów faktycznie zalatują prościzną (słysząc u kogoś innego wers z siedzeniem na piździe zapewne zaśmiałbym się co to kurwa jest xd, ale przy akcencie i sposobie rapowania wąsatego to łykam), że nie potrafię wskazać żadnych fajerwerków, ale choćby przy tej Piecie faktycznie czuć, że tak jak sam wspominał w wywiadzie z Flintem Avi pakuje sporo serducha w zwrotki i dla mnie nie brzmi jak gówniarskie bragga i pozerka, a najzwyczajniej w świecie pewność siebie.
W okolicach tracku z Kozą (nwm kto to) zaczyna się robić wyraźnie słabiej, bity trochę się zlewają, a refreny po raz kolejny wracają do zabiegu, który tak bardzo wkurwia mnie u chłopaków:
PIERWSZA LINIJKA TO JAKIŚ WYPEŁNIACZ
ZAGRANICZNY WYRAZ, ZAGRANICZNY WYRAZ
JAK ROBIĘ JAJUWE TO TYLKO PATELNIA
ZAGRANICZNY WYRAZ, ZAGRANICZNY WYRAZ
Nadal jest spory przesyt wkładania makaronizmów, powtarzalność hooków i na moje oko nadwyżka brandzlowania się pod mitologię. Kojarzy mi się to z 2009-2014 w polskim rapie, gdzie co trzeci młodzik bazował na Parandowskim, toczył to gówno jak Syzyf i tym podobne. Szkoda, że na tę końcówkę nie wystarczyło tlenu (zarówno wokal i produkcja), bo gdyby upchnąć to w ~11 kawałkach serio słałbym bowdowny.
Ja wiem, że dużo osób może ziewać i pisać, ze takich albumów bitowo jest sto, ale urzeka mnie charyzma i inność Aviego, nawet ten pierdolony akcent, z którego śmiałem się przy okazji konfliktu z TPSem teraz jest dla mnie mega charakterystyczny i nie przeszkadza ani trochę. Nadal uwielbiam taki rap, chociaż słucham go już nieporównywalnie rzadziej niż kiedyś. Przez cały odsłuch nasuwało mi się dużo skojarzeń z Małolatem/Ajronem, czy debiutem Borka, bo tak jak tam Avi wydaje się być (tutaj jeszcze jeden props dla Flinta, bo poruszył tę kwestię jako pytanie w swoim wywiadzie i jak go usłyszałem zrobiłem 'o kurwa, no o tym mówiłem') już gdzieś totalnie poza chętką na osiąganie sukcesu i przeliczanie, a po prostu chce rzucić linijki, jakie trzymał w kieszeni mając wyjebane na ich odbiór i ja mu wierzę.