Dobra jako że beef się już skończył (obojętnie, czy Eripe odpowie czy nie, a pewnie odpowie dla spokoju sumienia), to już mogę oficjalnie wygłosić statement, że ten
Helikopter w ogniu to najlepszy diss w historii polskiego rapu.
Co prawda do swojego dotychczasowego podium (czyli Jak to jest, 68 wersów, Japa chamie), z racji mojego wieku miałem bardziej emocjonalny stosunek, ale uczciwie trzeba przyznać, że to tutaj to jest level up w stosunku do tamtych. Więc jednak ten polski rap, jak chce, to się rozwija, tylko stylowo/gustowo idzie często (zazwyczaj) w kompletnie nieakceptowalną dla mnie formę.
Akurat co do bedoesa, nie miałem wątpliwości, że potrafi, bo już Gustaw był tego zwiastunem. Tutaj jednak zgadza się wszystko i kupuję takiego bedoesa i jako umiarkowanie truskulowa głowa, kiwam głową, ale z uznaniem.
Oczywiście jest to moje zdanie, bo każdy czego innego szuka w beefie, jeden emocji, gniewu, inny śmiechu, inny super argumentów z życia i twórczości, inny super przekminionych linijek. Tyle, że w dissie Bedoesa każdy znajdzie coś dla siebie, a u Eripe jedynie to ostatnie.
Wielu nie lubi takiego darcia japy, a ja jestem zdania, że niewielu umie przekonująco wykrzykiwać emocje w rapie, a Bedoes umie i mnie tym kupuje. Oczywiście, że jest to manipulacja, oczywiście, że jest to populistyczne i oczywiście, że można wytykać nieścisłości i hipokryzję. Ale w gruncie rzeczy, co mnie to obchodzi? Liczy się efekt. A dla mnie element robienia tego walki dobra ze złem jest przekonujący w muzyce, nawet jeśli w życiu "to bardziej skomplikowane".
Niestety dla Eripe w tym beefie mamy zestawienie: pancze vs pancze, delivery, flow i jego różnorodność, ogólna ekspozycja plus zaplecze finansowe, które można wykorzystać. No niestety, panie Eripe, było się czepiać takiego co jest topką popularności, ma zaplecze finansowe, ale przy tym nie ma artystycznej kreatywności. Bo nawet najlepiej przekminiony pancz nie wygra, jeśli będzie podany w zwykły, typowy dla roku 2008, sposób, na zwykłym, typowym bicie od kolegi, wrzucony zwykłym uploadem opatrzonym zwykłą grafiką zrobioną w paincie czy AI w 5 minut.
A do tego mamy jeszcze czynnik real talku. Wiele barsów Jaya Z było spoko, bo nawijał je Jay Z, czyli były prawdziwe. Tutaj też
nikt nie pisze mi ty kurwo zazdrosna/będę miał ghosta jak kupię rolls royce'a jest zajebistym panczem głównie przez to, że jest prawdziwy. Bo faktycznie będzie miał zachciankę, to se kupi. A to w beefie przeciwnika "zaboli". Nawet jak nie samego Eripe, to w ogólnym wydźwięku.