Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Kategoria poświęcona albumom.

Moderatorzy: Jose, oldschool

Awatar użytkownika
camzat
Posty: 5371
Rejestracja: 09 cze 2019, 22:42
Lokalizacja: twoja stara

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: camzat »

Hipolit pisze: 16 lip 2021, 20:08 Hipolicie
encrenoire

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: encrenoire »

Pezet: Kiedy pojawiły się komentarze wokół mojego szczepienia, ręce mi opadły. Gdzie ja, k***a, żyję?!
https://wyborcza.pl/7,113768,27325544,p ... oscia.html
Spoiler
- Jeśli zaliczysz wpadkę, może cię zalać fala hejtu. Nie wiesz, jak ją udźwigniesz. Może pękniesz? - Pezet opowiada nam o ciemnych stronach popularności, wzmacnianych siłą internetu, a także o triumfalnym powrocie z "Muzyką współczesną".
Pezet, który w papierach ma Paweł Kapliński, urodził się w 1980 r., a od końca lat 90. ma papiery na rapowanie. Zaczynał w zespole Płomień 81 (niedawno znowu reaktywowanym) u boku Onara, później nagrywał m.in. z Noonem ("Muzyka klasyczna" z 2002 r. i "Muzyka poważna" z 2004 r. to klasyka gatunku w Polsce) i Sidneyem Polakiem oraz solo. Do 2013 r. był jednym z najpopularniejszych polskich raperów, ale zamilkł, m.in. ze względu na problemy ze zdrowiem.

Na dobre wrócił we wrześniu 2019 r. – wydana wtedy "Muzyka współczesna" jest już podwójnie platynowa (właśnie ukazuje się jej wersja na podwójnym winylu). Poszedł za ciosem, trzy miesiące później wyprzedając koncert na warszawskim Torwarze (czego wcześniej dokonali nieliczni polscy wykonawcy - Taco Hemingway solo i z Taconafide, Dawid Podsiadło, PRO8L3M czy Hey). Jego plany pokrzyżowała pandemia, ale nie próżnował - wiosną 2021 r. założył markę produktów CBD - Magenta CBD.

14 sierpnia raper będzie jedną z gwiazd Olsztyn Green Festival, a we wrześniu wraca z przerwaną trasą koncertową.

Jarek Szubrycht: Ledwie wróciłeś na scenę, i to z wielkim przytupem, kiedy przyszła pandemia. Wszystkie plany wzięły w łeb. Jak to zniosłeś?
Pezet: Na początku całkiem nieźle. Sukces albumu i pierwsze podrygi na scenie sprawiły, że mój portfel był na tyle zasobny, że mogłem wytrzymać dłuższy czas w zamknięciu. Wielu moich kolegów z branży miało gorzej, bo żyli głównie z grania na żywo. Kiedy ktoś zabiera ci na półtora roku źródło dochodów, ciężko sobie z tym poradzić.

Względy ekonomiczne to jedno, ale jest jeszcze kwestia energetyczna. Przygotowanie do koncertów, powrót do formy - chwilę to zajęło. Pierwszy duży koncert po przerwie gramy 8 sierpnia, potem we wrześniu wracamy z moją trasą koncertową i jestem pewien, że staniemy na wysokości zadania, ale nie wiem, jak będzie reagować publiczność, bo na pewno każdy na swój sposób przeżył tę przerwę.

Wspomniany przez ciebie sukces "Muzyki współczesnej" był realizacją planu, szedłeś jak po swoje, czy może czułeś tremę spowodowaną tak długą przerwą?
- Był stres. Kiedy ogłosiliśmy koncert na Torwarze, czułem co prawda, że się uda, ale nie sądziłem, że wyprzedamy bilety w 15 minut.

Ale przed premierą płyty niczego się nie spodziewałem. Nigdy nie wiesz, czy to, co zrobiłeś, spodoba się. Wiele razy już to przechodziłem. Mam na koncie albumy, o których teraz słyszę, że to klasyki, co jest bardzo miłe, ale pamiętam, że kiedy wychodziły, nie było tak różowo.

Koncert na Torwarze został nakręcony i poszedł w świat - można go obejrzeć w HBO. Odważnie. Zwykle artyści realizują takie materiały pod koniec trasy, kiedy już są w pędzie.
- Lata temu rejestrowaliśmy już koncerty, wydaliśmy nawet DVD. Nakręcenie pierwszego koncertu po powrocie było kontrowersyjną decyzją, ale podejmując ją, nie byłem pewien, czy będę w stanie zagrać kolejne. Do tego energia na scenie po tak długiej przerwie jest czymś, czego nie da się powtórzyć. Do tego zestaw gości i logistycznie duże przedsięwzięcie - to był wyjątkowy koncert.

I wszystko zadziałało. Zastanawiałem się, czy jesteście z natury tacy świetni, czy to kwestia przygotowania po dziesiątkach prób na wielkiej scenie Torwaru.
- Muszę chyba powiedzieć, że jesteśmy świetni. Wszystko mieliśmy doskonale zaplanowane, a do każdego kawałka podłożyliśmy wyjątkowe wizualizacje. Próby graliśmy jednak w naszej sali, ale na tym samym osprzęcie i w tej samej kolejności utworów, co na koncercie. Takich prób zagraliśmy 20, może 30.

Początki były trudne. OK, jak to grać? OK, nie znam tekstu. OK, przerwa, pogubiłem się, od nowa... Do tego, kiedy gramy z zespołem, podczas prób uczę się tekstów. Niby mogę w nocy o północy wyrecytować każdą swoją zwrotkę, ale granie z żywym zespołem, z odsłuchem w uchu, to zupełnie inna formuła, muszę się przyzwyczaić.

Zanim triumfalnie powróciłeś na scenę, musiałeś z niej zniknąć. Czy kiedy w 2013 r. nagrywałeś utwór "Ostatni track", miałeś poczucie, że to naprawdę może być koniec, że już nie weźmiesz mikrofonu do ręki?
- Chodziło raczej o wylanie frustracji, przekazanie tego, co sądzę o funkcjonowaniu w branży. Regularnie pojawiają się w mojej głowie takie myśli: "Mam dosyć. Zróbmy sobie przerwę albo w ogóle dajmy sobie spokój". Dziś dojrzałem do tego, żeby przyznać, że mam po prostu taki charakter. Moja praca ma swoje plusy (ale nie o nich tutaj mowa) i minusy, jak każda inna. Kiedy jest tendencja zniżkowa, przestaje mi się to wszystko podobać.

Strona biznesowa chyba zmienia się na lepsze? Bolesne doświadczenia z lat 90. i początku nowego stulecia chyba sporo raperów nauczyły i pomagają dziś lepiej dbać o interesy.
- Na pewno. Prowadziłem przez jakiś czas z kolegami wytwórnię i w wielu młodych artystach, którzy mieli konkretne oczekiwania wobec swoich debiutów, widziałem siebie sprzed lat. Ich wiedza o marketingu i sprzedaży była równie nikła jak moja, kiedy zaczynałem. Byłem wobec nich w porządku, w pełni transparentny. Kiedy debiutowałem, nie miałem tyle farta, co oni. Zdarzało się, że byłem wykorzystywany. Niekoniecznie przez wydawców, ale przez ówczesny system.

Co masz na myśli?
- Wszystko, co nagrasz i co funkcjonuje gdzieś w eterze czy internecie, jest rozliczane przez ZAiKS i inne organizacje zbiorowego zarządzania. Mniej czy więcej, ale na tym zarabiasz. Przed dobą internetu bardzo prężnie działały muzyczne stacje telewizyjne i singel z mojego debiutanckiego albumu solowego miał najwyższą możliwą rotację. Leciał co godzinę.

Ale z Londynu. Polskie stacje muzyczne nadawały z zagranicy.
- Tak było. To też teoretycznie powinno być rozliczone, ale chyba nigdy nie zostało. Śmialiśmy się z kolegami, że gdyby nawet zapłacono nam groszowe stawki, wciąż bylibyśmy milionerami. Mówię o tym bez rozżalenia. Kiedyś mnie to frustrowało, dziś... No cóż, taki kraj.

Rozżalenie byłoby tu jednak uzasadnione.
- Jasne, wolałbym zarobić bardzo dużo niż wcale, ale nie wiem, czy w tamtym czasie dobrze bym te pieniądze spożytkował. Może więc dobrze się stało. Może gdybym wtedy dostał te pieniądze, już nie nagrywałbym muzyki.

Przed "Muzyką współczesną" czasem o sobie przypominałeś, choćby gościnnymi występami, ale nie da się powiedzieć, żebyś przez te lata w pełni wykorzystywał swój potencjał. Obserwując z dystansu rozpędzone kariery kolegów, czułeś, że coś cię omija, czy wręcz przeciwnie, miałeś czas, żeby wszystko sobie przemyśleć, dobrze poukładać?
- To są zawsze uczucia równoległe. Kiedy możesz się przyjrzeć tej branży z boku, widzisz, że to kurwidołek, który oplata cię swoimi mackami i wciąga, zmienia twój system wartości. Dociera do ciebie, jak bardzo to jest sztuczne, napompowane, bez sensu, bez klasy... Nie chcesz w tym być.

Ale z drugiej strony, kiedy już złapiesz odpowiedni dystans, łapiesz się na tym, że jest w cholerę rzeczy, za którymi tęsknisz. Kariery kolegów też nie są bez znaczenia, bo raperzy mają silny instynkt współzawodnictwa. Każdy chce być najlepszy i kiedy to poczucie nagle znika, pojawiają się frustracja i zazdrość. Trudno te sprzeczne odczucia pogodzić.

Na szczęście w 2019 r. przeważyła u ciebie chęć powrotu. Powiedzieć, że się udało, to nic nie powiedzieć.
- "Muzyka współczesna" odniosła sukces, którego się nie spodziewałem. Przyznaję, takie powodzenie łapie mnie w swoje sidła i trochę się w tym zatracam. Na szczęście jestem już za stary na niezdrową sodówkę, ale sukces zawsze może prowadzić do nierozsądnych decyzji. Łatwo zapomnieć, że pieniądze kiedyś się skończą, że trzeba będzie popracować. Jest gros rapowych artystów, którzy mogą robić muzykę jak przy taśmie produkcyjnej, ale ja tak nie potrafię. Muszę się zastanowić, dobrze wszystko przemyśleć.

Mówi się, że pierwszy album piszesz całe życie, a każdy następny tylko dwa lata. A przecież trzeba nazbierać doświadczeń i inspiracji, zrozumieć to, co się zmieniło w twoim otoczeniu, społeczeństwie czy choćby w twojej miłości.

"Muzyka współczesna" jest taka, a nie inna, bo nie było mnie aż siedem lat, nie dwa. Dobrze się stało.

Co sprawiło, że "Muzyka współczesna" tak się spodobała?
- Wierzę, że to płyta na tyle autentyczna, że ludzie słyszą, że to nie jest ściema. Chciałem zrobić coś nowego dla siebie i nowego dla słuchaczy. Nie chciałem nagrywać nowej "Muzyki klasycznej", nie zamierzałem być więźniem swojego fana albo koniunkturalistą. Doszedłem do wniosku, że w muzyce jarają mnie rzeczy retro, ale niekoniecznie rozumiane jako hip-hop z lat 90. Na "Muzyce współczesnej" jest więc dużo flirtów z taneczną elektroniką - techno czy UK garage. To płyta bardzo odległa od tych, które powstawały w tamtym momencie na scenie hiphopowej.

Jesteś z pokolenia, dla którego rap był zajawką środowiskową, co było też związane z konkretnym wizerunkiem, sposobem zachowania, niepisanymi regułami muzycznymi i tekstowymi. Gigantyczna popularność rapu go zmieniła, stał się bardziej demokratyczny i różnorodny, od choćby takiego oryginała jak Piernikowski po - macie o tym numer na nowym Płomieniu - disco polo.
- Generalnie to dobrze, cieszy mnie ta różnorodność. Nastąpiła zmiana pokoleniowa, a młodzi mają nowych idoli.

Przyglądam się temu z zainteresowaniem, ale z przyjemnością skreśliłbym z listy akceptowalnych brzmień właśnie disco polo. Jest tego od groma, połączenie rapu z disco polo odnosi teraz największe sukcesy. Podobno o gustach się nie dyskutuje, ale wychodzi na to, że polski słuchacz ma właśnie taki, kiepski gust. Chociaż kto wie, może zazdrość przeze mnie przemawia?

Sam popełniłem rzeczy, z których nie jestem zadowolony, niektóre były po prostu złe, tandetne, więc wiem, że nie jest łatwo utrzymać formę. Nauczyłem się jednak, że jeśli czuję, że zbliżam się do granicy kiczu, to przynajmniej dwa razy się zastanowię.

Wspomniałeś o zmianie pokoleniowej, którą świetnie uchwyciłeś w dwóch remiksach "Gorzkiej wody" z "Muzyki współczesnej". Jedna powstała z udziałem starych wyg, druga - młodych wilków. Którą wolisz?
- Nie odpowiem ci jednoznacznie na to pytanie. W obu wersjach mam swoje ulubione zwrotki. Jedna zwrotka u starszych jest na tyle genialna, że zjada połowę zwrotek u młodziaków. Z kolei jest tam dwóch młodych, którzy tych starych wciągnęliby nosem... Ale nie powiem ci, o kogo chodzi, to byłoby nie fair wobec chłopaków.

W takim razie ja zacytuję świetną linijkę Jana-Rapowanie. "Nie krążą o nas legendy, krążą o nas Instastory" – jak się odnajdujesz w świecie podporządkowanym mediom społecznościowym, gdzie edge rank (algorytm Facebooka odpowiadający za zasięgi) jest ważniejszy niż street cred (wiarygodność wśród ziomków)?
- Może to smutna refleksja, ale... bardzo dobrze. A jak już się łapię na tym, że fantastycznie czuję się w sieci, to mówię sobie: "Ty stary dziadu, co ty wyprawiasz? Może jeszcze TikTok?". No i niewykluczone, że będzie ten TikTok... Minęły czasy Motown Records, kiedy liczyła się tylko muzyka. Na wydaniu płyty praca się nie skończy. Może to i dobrze.

Dzięki internetowi masz bezpośredni kontakt z fanami, nie musisz liczyć na łaskę wytwórni czy mediów. Z drugiej strony jednak możesz stać się zakładnikiem własnych odbiorców. Szczególnie widoczne to jest w rapie, gdzie artyści programowo skracają dystans. Ty też tego doświadczyłeś, kiedy upominając się o odmrożenie koncertu przez rząd, wspomniałeś, że jesteś zaszczepiony. Rozpętała się burza, dowiedziałeś się, że jesteś sprzedawczykiem, niewolnikiem, głupcem...
- Jest wielu fanów czy słuchaczy, którzy uważają, że jeśli kiedyś popełniłem linijkę tekstu, z którą się utożsamiają, to nie mogę ich zawieść w żaden sposób, nie mogę zmienić zdania na jakiś temat czy po prostu myśleć o czymś inaczej. Wielu fanów uważa, że artysta jest ich własnością. Mnie również dotyka to zjawisko.

Skąd się bierze?
- Raperzy od zawsze wpadali w moralizatorskie tony, mi też pewnie się zdarzyło. Niektórzy uważali, że mogą innym artystom mówić, co mogą robić, a czego nie mogą, co wypada, a co nie, gdzie są granice gatunku... Sam to zresztą dziś zrobiłem, wykluczając z rapu brzmienia disco polo. Nie pikietuję jednak nigdzie w tej sprawie, nie agituję i nie wbijam się na profile artystów, których nie lubię, i nie zabraniam im nagrywania swojej muzyki. Ale fani już się nie zawahają, tym bardziej że niektórzy z nich sądzą, że w internecie są anonimowi.

Jak to znosisz?
- Jestem osobą publiczną z wyboru, ale nie życzę sobie takich komentarzy. Nie czuję się z nimi dobrze i to, że tworzę muzykę i jestem popularny, nie oznacza, że muszę je dzielnie znosić. To jest przecież odmiana tego samego zjawiska, które doprowadza dzieciaki do samobójstw. Koledzy z klasy nagrali filmik, wrzucili do sieci i młodego człowieka nie ma już na tym świecie. Głośno mówią o tym psychologowie i psychiatrzy. Jeśli zaliczysz wpadkę, może cię zalać fala hejtu. Nie wiesz, jak ją udźwigniesz. Może pękniesz?

Wróćmy do awantury wokół twojego szczepienia.
- Najbardziej irytuje mnie głupota tych komentarzy. Każdy ma wolną wolę, może robić, co chce, więc i ja mam swoje zdanie i nikt nie będzie mnie z niego rozliczał. Kiedy pojawiły się komentarze wokół mojego szczepienia, ręce mi opadły. Ja pierdolę, gdzie ja, kurwa, żyję?!

Tu już działa psychologia tłumu, motłoch, który pcha się ze swoimi idiotyzmami, jeden przez drugiego. Nienawidzę teorii spiskowych. Mam wrażenie, że hołdują im ludzie, którzy mają za dużo czasu. Jakby się zajęli robotą, nie mieliby czasu na takie pierdoły. Nie obchodzą mnie te wszystkie dywagacje, czy COVID-19 jest, czy może go nie ma, czy wirus został spreparowany, czy jest pochodzenia naturalnego. Dla mnie najważniejsze jest to, że po półtora roku mam wreszcie możliwość powrotu do pracy. Zaszczepiłem się, bo chcę zagrać bezpieczny koncert, i gówno obchodzi mnie, co sądzi o tym ktoś, komu nikt nie zabronił pracować.

Tylko jeden zarzut rozumiem, podziela go też część moich kolegów z branży. Chodzi o to, że koncerty dostępne wyłącznie dla zaszczepionych mogą być odbierane jako forma dyskryminacji. Na przykład w sierpniu gram na Fest Festivalu, który zdecydował się zrobić festiwal tylko dla zaszczepionych.

Nie uważam, żeby można było to nazwać dyskryminacją, ale tak czy owak, gniew tych, co uważają się za uciśnionych, nie powinien być skierowany przeciwko tobie czy organizatorom festiwali. Nie wy wymyśliliście te obostrzenia, staracie się tylko pracować w warunkach, które są dostępne.
- W tym rzecz. Niedawno zamieściłem na Instagramie post zapowiadający koncert, który mam zagrać we wrześniu. Nie było ani słowa o szczepieniach, ale komentarz pewnego człowieka brzmiał: "Sam się zaszczep, chuju". Miałem akurat te trzy minuty i mu odpisałem. Facet był bardzo zaskoczony. Jak ja tak mogę? Dlaczego ja go obrażam? Pytam więc, dlaczego on mnie obraża.

Jak to się skończyło?
- Zaczął mi wysyłać emotikonki i serduszka: "Nie chciałem cię obrazić, szacunek…". Ludzie myślą, że jeśli jestem osobą publiczną, to za moimi kontami w mediach społecznościowych nie stoi człowiek, można więc bezkarnie pojechać. Nikt już siebie nie kontroluje.
Spoiler
Michnik, nie pozywaj mnie za piracenie tekstu, pls.
tldr nic ciekawego
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5270
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: gods bidness »

Nie chciałem nagrywać nowej "Muzyki klasycznej", nie zamierzałem być więźniem swojego fana albo koniunkturalistą.

Kurwa to jest jednak geniusz. Nagrał płytę, która pogodziła jednych i drugich, była i dla starego fana i dla fanów nowych mód, a wszystko to jeszcze podane w otoczce "nie chcę być koniukturalistą". Tak to się robi, panowie raperzy! :eek:
encrenoire

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: encrenoire »

Tak, takich wrzut tam bylo kilka. Najbardziej mi sie podoba, ze stwierdzil, ze ta Wspolczesna jest "autentyczna, że ludzie słyszą, że to nie jest ściema", chociaz polowa utworow jest o bubble gum roz. No coz.
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5270
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: gods bidness »

Nie no bez przesady. Braku treści bym jej nie zarzucał, ale w większości nudne dyrdymały.
Awatar użytkownika
F88G
Posty: 725
Rejestracja: 25 cze 2021, 17:37

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: F88G »

Dom i Nauczysz się czekać to takie utwory, których większość raperów w Polsce nie ma nawet możliwości przywinąć.

Nie żeby to było coś złego, brak takich doświadczeń.
encrenoire

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: encrenoire »

F88G pisze: 17 lip 2021, 21:29 Dom i Nauczysz się czekać to takie utwory, których większość raperów w Polsce nie ma nawet możliwości przywinąć.
To prawda. Ale wiekszosc odstawala od tego poziomu. Tzn. mnie ta plyta sie bardzo podobala, tylko jesli chodzi o szczerosc i bycie true, to nie bylby nr. 1 ani 2, ani 3 w dyskografii PZU.
Awatar użytkownika
F88G
Posty: 725
Rejestracja: 25 cze 2021, 17:37

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: F88G »

No płyta była produktem i ciężko oprzeć się wrażeniu, że jest wydmuszką. Ale coś w uroku Pezeta jebanego ją ratuje, choć też nie mam najprzychylniejszego zdania.
Awatar użytkownika
clockers
Posty: 5949
Rejestracja: 20 kwie 2019, 11:32

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: clockers »

Pezet z diamentem za Muzykę Współczesną
Awatar użytkownika
mario995
Posty: 3275
Rejestracja: 11 maja 2019, 9:35

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: mario995 »

No jestem w lekkim szoku, ale on teraz leci na ksywie a trzeba przyznać że przed Współczesną nikt się nie spodziewał że będzie regres w rymach więc był hype i było to ładnie opakowane
Przy czym tu jeszcze było nieźle, dalej było gorzej
Awatar użytkownika
Ema
Posty: 885
Rejestracja: 16 maja 2019, 23:19

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: Ema »

komercyjna > wspolczesna
na współczesnej są może ze 2 dobre numery a na komercyjnej są aż ze 3
Awatar użytkownika
2rzyn
Posty: 11560
Rejestracja: 17 kwie 2019, 17:42
Lokalizacja: Wrocław

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: 2rzyn »

mario995 pisze: 27 lut 2024, 8:58 No jestem w lekkim szoku, ale on teraz leci na ksywie a trzeba przyznać że przed Współczesną nikt się nie spodziewał że będzie regres w rymach więc był hype i było to ładnie opakowane
Przy czym tu jeszcze było nieźle, dalej było gorzej
to jest ciekawe ze ostatnie dwa wysrywy gorsze od wspolczesnej tak jakby regres postepowal
a moze czesc tekstow na wspolczesna powstalo na dlugo przed powrotem na scene?

mam taka teorie szczegolnie po wysluchaniu numeru Droga gdzie pierwsza zwrotka jest w chuj slabiej zarapowana i napisana niz druga (ta druga mogla lezec w zeszycie latami)
Jose pisze: 08 lut 2026, 22:48 Dlaczego 2rzyn Królem Jest
Awatar użytkownika
mario995
Posty: 3275
Rejestracja: 11 maja 2019, 9:35

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: mario995 »

2rzyn pisze: 27 lut 2024, 10:04 mam taka teorie szczegolnie po wysluchaniu numeru Droga gdzie pierwsza zwrotka jest w chuj slabiej zarapowana i napisana niz druga (ta druga mogla lezec w zeszycie latami)
Ciekawa teoria, bez kitu ta zwrotka mocno się różni, dużo lepiej napisana niż ta pierwsza jak tak teraz słucham xd
Awatar użytkownika
2rzyn
Posty: 11560
Rejestracja: 17 kwie 2019, 17:42
Lokalizacja: Wrocław

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: 2rzyn »

Dlatego wlasnie komercyjna jest o kilka leveli nizej i chujowe rymy pojawiaja sie tam jeszcze czesciej. Brak czasu na dopracowanie zwrotek i presja z tym zwiazana , wypalenie i wieloletnie zaniedbanie szlifowania skilla. Nie mial juz nic starszego w zeszytach zeby tego uzyc wiec przelal na kartki najmniejsza chujnie jaka byl w stanie z siebie wykrzesac.

Co na ten temat myśli szanowny pan redaktor naczelny który doczekał się swojego popiersia pogłowia? @Jose
Jose pisze: 08 lut 2026, 22:48 Dlaczego 2rzyn Królem Jest
Awatar użytkownika
Jose
Brak Kultury
Posty: 9455
Rejestracja: 17 kwie 2019, 6:49

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: Jose »

zapamiętałem współczesną jako po prostu średni album, a komercyjną jako już zwyczajnie chujowy, ale nie słuchałem od premiery ani jednej, ani drugiej
Awatar użytkownika
marmolad_k2
Posty: 6903
Rejestracja: 03 sie 2023, 11:18

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: marmolad_k2 »

Ja współczesną katowałem srogo w czasie pandemii, trochę już nostalgiczna dla mnie przez to stała, choć dawno nie słuchałem.
saturn pisze: 10 wrz 2024, 21:56 tu jest normalne forum ślizgawka, więc zwracamy się do siebie normalnie - czasem kolego, czasem kurwo
Jasion94
Posty: 1216
Rejestracja: 23 maja 2019, 19:48

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: Jasion94 »

Widzicie jaki to był świetny album, skoro 5 lat po premierze wciąż o nim dyskutujcie ?
Awatar użytkownika
Oportunistycznyebaka
Posty: 639
Rejestracja: 25 lip 2022, 12:32

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: Oportunistycznyebaka »

O mezokracji sie dyskutuje 20 po premierze, co to ma do rzeczy.
Awatar użytkownika
marmolad_k2
Posty: 6903
Rejestracja: 03 sie 2023, 11:18

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: marmolad_k2 »

To, że Mezokracja to świetny album.
saturn pisze: 10 wrz 2024, 21:56 tu jest normalne forum ślizgawka, więc zwracamy się do siebie normalnie - czasem kolego, czasem kurwo
Awatar użytkownika
kapper1
Posty: 3759
Rejestracja: 04 wrz 2019, 1:10

Re: Pezet - Muzyka Współczesna (2019)

Post autor: kapper1 »

Muzyka gówniana (2019) i każdy inny wysryw pezeta po Ostatnim Tracku
ODPOWIEDZ