tak po czasie mnie na przemyślenia bierze
nie myślicie, że ta płyta jest po prostu niedokończona?
jest to jakiś ZARYS,SZKIC - może wokale z sesji nagraniowej + freestyle podłożone pod proste bity tak że w niektórych momentach to brzmi "bekowo"
wg mnie ta płyta to zapowiedź płyty czysto hiphopowej - bez śpiewaków jak na japońskiej edycji
Smarkiego już wskrzesił
ale chujowa jest ta płyta
dużo można by pisać, ale najzabawniejsze jest to, że quebo tak bardzo nie ma nic do powiedzenia, że w każdym tracku z gościem (poza tym z jego tż, ale to też nie do końca) mówi jego językiem
nawet kurwa ralph kamiński czy ten typ z bitaminy
zresztą nawet solowe numery brzmią jakby ktoś mu zwrotki nie zdążył dograć
a jeszcze niektóre bity spoko
no i nie oszukujmy się - wiadomo liczy się fakt - ale Sebek dał tutaj słabiutki refren i ratuje go tylko to że quebo jest dużo gorszy
w sumie analogicznie z kiełasem i smarkiem
Wstawaj [mention]przedszkolanek[/mention] zesrałeś się. Mamy w końcu od czołówki mejstrimu dobrze wyprodukowaną płytę z luźnym rapem i prostą narracją co tam u artysty. Dla mnie przykładowo jest to jakiś hołd dla klasycznych albumów z pierwszego dziesięciolecia wieku, kiedy raperzy zwyczajnie nawijali co im tam na serduszku leży i nie silili się na jakieś przejebane przewózki. Kebo miał ochotę zrobić taki album, zrobił to i props dla niego za to. Równie dobrze mógł nagrać płytkę całkiem inną, trafiającą w pełni w wyrafinowane gusta słuchaczy dobrego rapu takich jak Ty, bo jestem pewien, że potrafiłby to zrobić z palcem w piździe, ale zrobił po swojemu. Sam nie trzepię kapucyna pod tą płytkę, ale mówić, że jest chujowa to nie wiem trzeba być fanem Sentino.
kosciey pisze: ↑03 mar 2020, 13:07
wszyscy jesteście chujowo wypluci przez generator gówna.
lygrys pisze: ↑15 sty 2021, 17:13
Tak czy inaczej nie żałuje, bo wreszcie kupiłem durszlak
przecież jest nudna w chuj, a momentów okropnie słabych jest od groma
i oczywiście nie jest to najgorsza płyta tego roku, raczej taki środek, ale to aż kurwa nie wypada, żeby ścisły polski mainstream robił jak nijakie i rozmemłane płyty
dla mnie quebo zawsze robił nijakie płyty więc w ogóle nie jestem zaskoczony tym albumem
jeśli to jest najlepsza płyta tego roku to słabo stoimy z polskim rapem
Jose pisze: ↑08 lut 2026, 22:48
Dlaczego 2rzyn Królem Jest
w żadnym po prostu jest to dobra płyta, pierwsze 3 numery wydawały się miałkie, ale jako całość i początek płyty pasują. Nagrał płytę o miłości do Natalii i nagrał ją w taki sposób, że nie czuje się w żadnym kawałku, że jest to na siłę.
Jestem po parunastu odsłuchach tej płyty, zdążyłem ją odłożyć, wrócić do starszych rzeczy Quebo, posłuchać trochę innej muzyczki i o ile chwilę po premierze była to dla mnie płyta bardzo dobra, tak teraz dochodzę do wniosku że słowo które najlepiej ją opisuje to "bezpieczna" i postaram się to nawet udowodnić.
Czy są tu numery fajne, do których chce się wracać? Oczywiście, jest to bubbletea, jest to Gazprom, jest to numer z Kiełasem, Smarkim czy Sentino. I w zasadzie to przez parę dni katowałem te numery. Teraz jak zapytam siebie czy te numery w swojej konwencji są czymś niesamowitym to odpowiedź brzmi -zdecydowanie nie są. Gazprom, fajny truskulowy numer, Que dobrze rymuje, parę spoko gierek słownych, o refrenie w zasadzie niewiele można powiedzieć (ew to że jest słaby). Numer z Sentino jest to dla mnie spoko latynoski numer z generatora latynoskich numerów, Quebo nie prezentuje tam absolutnie nic ciekawego, ani tekstowo ani w kwestii formy. Numer ze Smarkim to również numer typu "hołd dla truskulu" i jest to kolejny bezpieczny kawałek, bo umówmy się, takich numerów w rapie powstało pewnie z kilka tysięcy i nie wiem w zasadzie co tu można shejtować albo pochwalić. Jak ktoś lubi hip hop to ten kawałek mu się zapewne podoba i tyle. Numer z Darią to klasycznie, gumy kulki, VHS, zbieranie pokemonów, siedzenie na ławce (a nie, nie ten target), no ale wiadomo ocb, każdy lubi być sentymentalny, a jak jego idol pokazuje że jest w tym taki sam, to już w ogóle fajne uczucie że można się utożsamić z potężnym gwiazdorem. Również poprawnie zarapowane, ładny refren, nie ma się do czego przyczepić.
Dobra dalej mi się chyba nie chce, ta płyta jest na prawdę fajna, ale ja się złapałem na tym że jest to taka trochę (na 99% przypadkowo) odjebana socjotechnika na moim mózgu i na jej odbiór bardzo mocno wpływa cała otoczka, to jak Quebo schodzi do nas z Olimpu i pokazuje hej ja też gram sb na kompie i grałem w call of duty, mam małego, męczę moją dupeczkę 90s'owym rapem. To jest super i nie będę udawał że nie, ale gdyby nawinął to randomowy raper typu 20k lajków na fp to bym ziewał. Jak ktoś słucha rapera od początku to też jest łatwym celem do zajarani się tą płytą bo taka osoba jarala się pewnie Smarkim a teraz słucha LSO, jak ktoś jara się jego kreacją wizerunku to również ta płyta jest dla niego bo que się na niej obnaża bardzo a przecież tak bardzo tego oczekujemy od znanych ciekawych, tajemniczych osób z dziarkami na mordzie, pudelek nie powstał z niczego.
To nie jest żadna recenzja, bardziej przedstawiam tutaj swoje lekko filozoficzne podejście do aspektu wpływu osobowości artysty na odbiór muzyki i uważam że jest parę rzeczy wyróżniających tę płytę jak chociażby interesujące spostrzeżenia autora na różne kwestie którymi chętnie się dzieli, jego przerysowany obraz miłości jaki tu prezentuje zgodnie z tytułem płyty też jest czymś ciekawym ale suma sumarum fajna bezpieczna płyta na bardzo dobrych kurwa bitach.
Łąsą pisze: ↑31 gru 2020, 19:13
prędzej nastąpi zmiana systemu monetarnego niż stopy wrócą do poziomu 3-4%
To niech się nie zdziwi jak straci swoją pozycje nagrywając bezpieczne płyty, płyta jako całość jest totalnie nieciekawa, nie niesie za sobą żadnej myśli czy pomysłu. Nie ma tutaj kroku do przodu, jedyna innowacja, to ta akcja marketingowa, ale oceniamy dalej muzyczkę, czy nie?
Sotnikov pisze: ↑19 kwie 2020, 22:33
ale oceniamy dalej muzyczkę, czy nie?
O to pokrętnie chodzi w moim wpisie. Ja na początku myślałem że oceniam stricte muzykę, dopiero później skumałem że wiele zmiennych ma wpływ na mój odbiór krążka. Jakieś sentymenty, jakaś otoczka, gra wizerunkiem, oczekiwanie jakie narosło wokół tej płyty itp. Ciężko to dzisiaj od siebie oddzielić. Generalnie płyta daje mi dużo przyjemności, muzyka sama w sobie niekoniecznie. Może dziwnie to brzmi ale tak to trochę widzę.
Łąsą pisze: ↑31 gru 2020, 19:13
prędzej nastąpi zmiana systemu monetarnego niż stopy wrócą do poziomu 3-4%