[mention]Jasek[/mention] powiem ci tak
Całkowicie rozumiem i podzielam niechęć do zinstytucjowanych religii, które np wpływają na prawa w państwach i wyłudzają pieniądze, ale twoje nazywanie samej w sobie wiary "gównem" nie dość, że obraża twoją babcię, ciotkę, albo sąsiadkę od której pożyczałeś ostatnio cukier - to dodatkowo trąci bardzo mocno brakiem przystosowania do życia w społeczeństwie, i minimalnego poszanowania przekonań większości ludu.
A rzucanie stwierdzeń pokroju:
Jasek pisze: ↑17 lut 2020, 3:56
z dzisiejszą wiedzą, kurwa,o życiu to nie ma jakiegokolwiek sensu
albo:
Jasek pisze: ↑17 lut 2020, 3:56
Ja wierzę w naukę, a wobec niej wszelkie religie to herezje i bluźnierstwa
śmierdzą najzwyklejszym w świecie wojującym gimboateizmem, jedynie pod płaszczykiem nauki, aby poczuć się wewnętrznie lepszym od szarej masy co to w Boga wierzy
W jaki niby sposób nauka wyklucza teizm? Prędzej to teizm nadaje sens nauce. Bo widzisz (i przyjmij to na wiarę, bo nie sądzę by chciało mi się to kiedykolwiek tobie tłumaczyć) wiara w Boga (czyli absolut do którego możesz odnieść obiektywną rzeczywistość) nie musi być sprzeczna z przyrodoznawstwem, a wręcz może nadawać mu sens. Natomiast próba wytłumaczenia świata za pomocą samych tylko koncepcji naukowych, bez "Boga" sprowadza się najczęściej do zwykłego bełkotu. Stwierdzenia pokroju "jestem zbudowany z atomów" NIC nie znaczą w świetle materialnej rzeczywistości i są tylko umownym porządkowaniem, nigdy zaś opisem rzeczy samych w sobie. Twój opór wobec teizmu mogę tłumaczyć tylko tym, że ktoś opowiadał ci o Bogu w zwulgaryzowanej formie i przekazał ci wiedzę o nim z całym dobrodziejstwem katolickiego inwentarza - tak charakterystycznego dla rozumienia wiary w Polsce.
Jedynym logicznym gwarantem rozumu może być absolut. Negowanie za pomocą "racjonalnych" argumentów istnienia absolutu to piłowanie gałęzi, na której się siedzi. Tak łopatologicznie rzecz ujmując. Bo widzisz - ateizm oparty na "racjonalnych" przesłankach jest idiotyzmem z tej racji, że negując absolut pozbawiamy się jakiegokolwiek ugruntowania dla naszej możliwości racjonalnego poznania / opisu świata. Mówię w tym momencie o epistemologii, a nie potocznym wyobrażeniu dziada za chmurami.
Znasz Kanta? do czego doszedł Kant opierając się na rozumie? Do czego doszedł Kartezjusz szukając pierwszej zasady? Do czego musiał się odwołać? Jakie konsekwencje z w ten sposób pojętego "racjonalizmu" wyciągnął, całkiem niechcący zresztą, DeSade? To są podstawy, których uczy się na pierwszych trzech latach filozofii.
Nauka zakłada jedynie odejście od tego, co jest nie do udowodnienia, problem w tym, co wykazał właśnie, również niechcący, Kant, że odrzucając wszystko, co nie jest do udowodnienia, odrzucamy praktycznie CAŁOŚĆ poznania. Możemy sobie rozmawiać o warunkach i możliwościach poznania, a nie o samym poznaniu, nie mówiąc już o jakiejś rzeczy samej w sobie. Absolut gwarantuje inteligibilność świata, bez niego stykamy się z chaosem, który możemy sobie umownie porządkować, ale nigdy w sposób ostateczny.
Z powyższych względów lubię nazywać współczesną fizykę teoretyczną (czyli specjalność będącą najbliżej spośród ludzkich nauk w próbie opisania rzeczy i procesów samych w sobie) mianem naukowego przedłużenia nauk kabalistycznych, bo ta za pomocą terminologii i koncepcji naukowych tłumaczy o wiele starsze idee z języka kabały, które jednak nie miały statusu stricte naukowych.
Fizyka dawno udowodniła, że świat jaki odczuwamy na co dzień jest jedynie produktem naszego umysłu, bo ogranicza nas nasze 5 zmysłów, które a priori nie mogą w żaden sposób obiektywnie poznać rzeczywistości. Rzeczywistość taka jaką odczuwasz nie istnieje poza twoim umysłem, każdy odczuwa nieco inaczej smaki, czy odcienie barw, dlatego nasze wyobrażenia musimy odnosić do wyższej projekcji, niezależnej od naszego poznania. Ponadto fizyka kwantowa na poziomie supersymetrii, mówiąc pokrótce i językiem na maxa potocznym - zakłada, że cały wszechświat jest już napisany, a każda interakcja do której w nim dochodzi - jest działaniem w odrębie tego kodu. Ogólnie wśród fizyków kwantowych znajdziesz wiele osób, które wierzą w siłę wyższą, albo jakiegoś architekta, który operuje tym pierdolnikiem, ponadto (co już mówiłem wiele razy) naszym światem trzęsą ludzie, którzy są bardzo inteligentni i bardzo silnie religijni, takie są po prostu fakty. Możesz się albo z tym pogodzić, albo dalej żyć w przeświadczeniu, że ewolucja jakkolwiek zadaje kłam teizmowi, mimo iż nie zadaje ani w jednym calu.
Malując więc obraz, że wiara w "Boga" (czyli jakikolwiek nadrzędny absolut) jest z zasady opium dla głąbów - tworzysz jedynie erystyczne przekłamanie. Wypowiadając się kategorycznie o czymś o czym nie masz pojęcia wystawiasz świadectwo sobie a nie temu czemuś. A gdy prześmiewczo - śmiejesz się z samego siebie.
Jasek pisze: ↑17 lut 2020, 3:56
nietolerancyjnym to można być na homoseksualizm, istniejące poglądy czy styl życia, a nie wiare w jakieś gówno pod przykrywką
aha, czyli tzw tolerancja wyrywkowa, rozumiem