Dla mnie Junya to super track, banger (ten pierdzący bas zapewne pięknie uderzy nas na cdq) zaraz po kozackim hipnotyzującym I'm not OK. W ogóle mega jest u Ye to, że potrafi wyciągnąć to co najlepsze z innych (chyba gdzieś już to pisałem

) np. ekstra zwrotka Lil Yachtego. Podobnie było z Ty Dolla na poprzednich płytach, level nie osiągalny przez samego Ty na własnych płytach. Oczywiście było tak z wieloma artystami przez całą karierę Ye, ale to chyba temat rzeka
Dodano po 20 minutach 19 sekundach:
I jeszcze unpopular opiniom, Thugger na Remote to najlepszy feat na albumie
