Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
- marmolad_k2
- Posty: 6081
- Rejestracja: 03 sie 2023, 11:18
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
Nie ma puenty, chuj w sentymenty
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
co to znaczy jak na polskie warunki? u nas zawsze bity > rap
Jesteście popierdoleni, świat wychował was źle
Prawda jest prosta i przykra, nie jara was troska, a krzywda
Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok i dlatego nie pluję na czas jaki minął
Prawda jest prosta i przykra, nie jara was troska, a krzywda
Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok i dlatego nie pluję na czas jaki minął
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
Paciek pisze: ↑19 gru 2025, 20:25Dobry storytelling polega na tym, że zostawia słuchaczowi pole do interpretacji, tutaj się to nie dzieje bo Taco w obawie, że nikt go nie zrozumie na ostatnich 2 trackach wali streszczenie. Wąsacz ma słaby performence, tekstowo też nie są to wyżyny, płytę trochę ratuje dobra jak na PL warunki produkcja.
- gods bidness
- Posty: 4731
- Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
Niezbyt lubię taco hemingwaya, z jego twórczości lubiłem tylko trójkąt warszawski, gdy wyszedł, bo konceptualnie to było bardzo dobre. Potem przesłuchałem to drugie, co wyszło, że chciałby 6 zer, to też było spoko w miarę, choć dalej głównie na bazie świeżości i czegoś nowego na scenie, ale już zaczynał nużyć swoim głosem i flow, potem już nic, oprócz tej epki, co była spoko, że coś tam twoja dupa kręci się jak winyl i że padły strzały w Zaventem, potem już tylko ten kawałek o Polsce typu tango i freestyle metallica coś tam.
Cała reszta to było mdłe badziewie, pachniesz kurwa jak dzień wakacji umcia ciumcia i inne mdłe pierdolenia, razem z tym drugim Young Leosiem różowym, tamagoczi moczi sroczi, to już był niesmaczny skok na typowe damskie serduszka z gimnazjum.
A ta płyta mi się podoba, przesłuchałem ją z 5 razy dzisiaj w tle. Raz że zajebiste produkcje, rzekłbym - hiphopowe, a nie popowe, dwa, że sentyment do trójkąta i granie na nim, a trzy że wciąż za mało jest treści i konceptu w polskim rapie, a może nawet nie "wciąż", tylko w dzisiejszych czasach im dalej w las, tym mniej, więc spoko posłuchać dobrze poskładanej płyty z treścią, jak się ma do wyboru OKI cwelolo, Mata pipa feat fagata i takie tam, a z drugiej mańki Rów Babicze z zabiegami typu twoja stara się puszcza jak białowieska, a ze storytellingów nieco upośledzony Żyto i jakieś przymglone historie o dziwkach w Warszawie, w których on sam nie wie o co chodzi.
Na tym tle, mimo że flow i głos ma leniwego pieroga, to jednak dobrze to wchodzi. Zwłaszcza ten efekt sajko, bo domyślam się, że taki fest maniakalno-obsesyjnie pojebany to on nie jest na punkcie jakiejś szmuli sprzed dekady, ale jednak ładnie nakreśla wizję takiego simpowego pojeba.
A jak juz z okazji Żyta - zachłyśniętego Warszawą warszawiaka od czterech pokoleń lat - przy Warszawie jesteśmy i zgodnie stwierdziliśmy, że bez jej istnienia byłoby pół rapu mniej, bo warszawscy raperzy nie mieliby o czym nawijać, to warto jeszcze dodać, że ta Warszawa w polskim rapie ma 3 twarze i tylko czasem lekko zmieniony make up:
Twarz nr 1 - brudno, syf, żule, bandyci, mafia, narkotyki (ale takie ciężkie mordo) - reprezentanci: Bonus RPK, Sokół WWO, Rogal DDL etc.
Twarz nr 2 - hipsterzy, studenci, potłuczony Iphone, plac Zbawiciela, żiwąszi, "ona miała uśmiech jak pocztówka z wakacji" i narkotyki (ale takie fajne i modne, mordo) - reprezentanci: Taco Hemingway, Mata, Pezet etc.
Twarz nr 3 - to właściwie połączenie tych dwóch twarzy w różnych kombinacjach, trochę gangsterki, trochę hipsterki, troche opalone chłopaki z Warsaw Shore - reprezentanci: znów Pezet, brat Pezeta, Kaz Bałagane etc.
Ta Warszawa tym warszawskim raperom to ostro jebie na dekiel jak protomolekuła, rucha ich raz z miłością, raz z nienawiścią, ale tak, że muszą o niej nawijać w te i we w te, że rzygać się chce jak po książkach Żulczyka, który też o tym. Ale to nie jest problem, problemem jest to, że to w kółko jedno i to samo, że chciałbym już nie słuchać o Warszawie, dopóki ktoś czegoś nowego, ciekawego o niej nie nawinie.
Cała reszta to było mdłe badziewie, pachniesz kurwa jak dzień wakacji umcia ciumcia i inne mdłe pierdolenia, razem z tym drugim Young Leosiem różowym, tamagoczi moczi sroczi, to już był niesmaczny skok na typowe damskie serduszka z gimnazjum.
A ta płyta mi się podoba, przesłuchałem ją z 5 razy dzisiaj w tle. Raz że zajebiste produkcje, rzekłbym - hiphopowe, a nie popowe, dwa, że sentyment do trójkąta i granie na nim, a trzy że wciąż za mało jest treści i konceptu w polskim rapie, a może nawet nie "wciąż", tylko w dzisiejszych czasach im dalej w las, tym mniej, więc spoko posłuchać dobrze poskładanej płyty z treścią, jak się ma do wyboru OKI cwelolo, Mata pipa feat fagata i takie tam, a z drugiej mańki Rów Babicze z zabiegami typu twoja stara się puszcza jak białowieska, a ze storytellingów nieco upośledzony Żyto i jakieś przymglone historie o dziwkach w Warszawie, w których on sam nie wie o co chodzi.
Na tym tle, mimo że flow i głos ma leniwego pieroga, to jednak dobrze to wchodzi. Zwłaszcza ten efekt sajko, bo domyślam się, że taki fest maniakalno-obsesyjnie pojebany to on nie jest na punkcie jakiejś szmuli sprzed dekady, ale jednak ładnie nakreśla wizję takiego simpowego pojeba.
A jak juz z okazji Żyta - zachłyśniętego Warszawą warszawiaka od czterech pokoleń lat - przy Warszawie jesteśmy i zgodnie stwierdziliśmy, że bez jej istnienia byłoby pół rapu mniej, bo warszawscy raperzy nie mieliby o czym nawijać, to warto jeszcze dodać, że ta Warszawa w polskim rapie ma 3 twarze i tylko czasem lekko zmieniony make up:
Twarz nr 1 - brudno, syf, żule, bandyci, mafia, narkotyki (ale takie ciężkie mordo) - reprezentanci: Bonus RPK, Sokół WWO, Rogal DDL etc.
Twarz nr 2 - hipsterzy, studenci, potłuczony Iphone, plac Zbawiciela, żiwąszi, "ona miała uśmiech jak pocztówka z wakacji" i narkotyki (ale takie fajne i modne, mordo) - reprezentanci: Taco Hemingway, Mata, Pezet etc.
Twarz nr 3 - to właściwie połączenie tych dwóch twarzy w różnych kombinacjach, trochę gangsterki, trochę hipsterki, troche opalone chłopaki z Warsaw Shore - reprezentanci: znów Pezet, brat Pezeta, Kaz Bałagane etc.
Ta Warszawa tym warszawskim raperom to ostro jebie na dekiel jak protomolekuła, rucha ich raz z miłością, raz z nienawiścią, ale tak, że muszą o niej nawijać w te i we w te, że rzygać się chce jak po książkach Żulczyka, który też o tym. Ale to nie jest problem, problemem jest to, że to w kółko jedno i to samo, że chciałbym już nie słuchać o Warszawie, dopóki ktoś czegoś nowego, ciekawego o niej nie nawinie.
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
Zajebisty post 
Rydawarrior dostępny na wszystkich platformach streamingowych
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE FROMAGE
FREE PWK
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE FROMAGE
FREE PWK
- gods bidness
- Posty: 4731
- Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
Warszawscy raperzy o Warszawie:
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
pozdro dla forumowiczów, którzy płyną jak Nil
Jesteście popierdoleni, świat wychował was źle
Prawda jest prosta i przykra, nie jara was troska, a krzywda
Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok i dlatego nie pluję na czas jaki minął
Prawda jest prosta i przykra, nie jara was troska, a krzywda
Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok i dlatego nie pluję na czas jaki minął
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
To nieważne, jak Lewy Basketball nie zrozumiał to cofam.moody pisze: ↑19 gru 2025, 21:02Paciek pisze: ↑19 gru 2025, 20:25Dobry storytelling polega na tym, że zostawia słuchaczowi pole do interpretacji, tutaj się to nie dzieje bo Taco w obawie, że nikt go nie zrozumie na ostatnich 2 trackach wali streszczenie. Wąsacz ma słaby performence, tekstowo też nie są to wyżyny, płytę trochę ratuje dobra jak na PL warunki produkcja.
Zgoda, chciałem napisać ciekawsze niż przeciętny mainstream w tym rokuco to znaczy jak na polskie warunki? u nas zawsze bity > rap
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
scam_sakawa pisze: ↑19 gru 2025, 13:12 ja z oldschoolem szukamy tylko okazji, żeby nie wprost pocisnąć się od cweli nawzajem, muzyka to tylko dodatek
Ona mnie pyta skąd woń tej esencji
To zbita kula spod kutasencji
To zbita kula spod kutasencji
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
Po trzech odsłuchach to najciekawszy materiał wąsacza od pocztówki, na pewno dużo zyskuje, że uderzył z zaskoczenia. Fajnie kończy się ten rok (Żyto, Taco, Zeus, Mielzky, Dinale na spotify), może jeszcze Laik wstanie z grobu, albo psycho-landlord nagra dissa
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
Rzeczy Nasralne copium waiting room
co do płyty jak się pominie o czym i jak Filip nawija to bity robią robotę
co do płyty jak się pominie o czym i jak Filip nawija to bity robią robotę
Jesteście popierdoleni, świat wychował was źle
Prawda jest prosta i przykra, nie jara was troska, a krzywda
Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok i dlatego nie pluję na czas jaki minął
Prawda jest prosta i przykra, nie jara was troska, a krzywda
Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok i dlatego nie pluję na czas jaki minął
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
plyte przeslucham niebawem
a z tych storytellingow smieszen bo wonsacz wychodzi na creepo-sajko zjeba (ten album) co przebywal w psychiatryku dla bogatych (Marmur) on tak na serio? bo moze wielki pan warszawiak przyznal ze groomowal 16-letnia Ige Lis czy cos
a z tych storytellingow smieszen bo wonsacz wychodzi na creepo-sajko zjeba (ten album) co przebywal w psychiatryku dla bogatych (Marmur) on tak na serio? bo moze wielki pan warszawiak przyznal ze groomowal 16-letnia Ige Lis czy cos
kontakt i cala reszta: guns.lol/oooizneb
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
bardzo dobra płyta, co prawda taco jest tu najsłabszym elementem. bity, returnersi, livka 
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
tez nie sluchalem lata trojkata, ale odpalilem zeby przypomniec sobie fabule przed dokladniejszym odsluchem nowej plyty. no i trojkat wciaz bardzo dobry, aczkolwiek teraz po czasie rzuca sie w uszy, ze brak tam konkretnej puenty, pozamykania watkow i az prosi sie o kontynuacjealeksy pisze: ↑19 gru 2025, 16:39 Piszecie, że Trójkąt Warszawski 2 i mam mieszane uczucia co do tego.
Z jednej strony bardzo lubiłem Trójkąt Warszawski i kiedyś nawet uważałem za klasyk (co najmniej osobisty).
Z drugiej strony nie słuchałem tego albumu od wielu lat w strachu przed tym, że jest jednak chujowy albo że przypomni mi o tym, że w życiu chodzi o walenie kryształu i picie dwusetek, bo tak myślałem dziesięć lat temu,
Dla pewności nie sprawdzę. Pewnie i tak będzie chujowe.
co do nowej plytki - imo przez nielinearna narracje na trackliscie ciezko w jednym odsluchu w pelni zamysl docenic, wylapac wszystkie follow upy, easter eggi, wiec te hejty po jednym przesluchaniu w tle nie traktuje zbyt powaznie. ja sam po pierwszym odsluchu docenilem glownie bity, a dopiero jak odswiezylem sobie trojkat i posprawdzalem pare odniesien na geniusie w tych nowych numerach, bardziej sie zajaralem. imo najlepsza jego plyta od dawna, no umie gosc w storytellingi. duzo zgrabnych linijek typu "morda nie szklanka, ale czesto sa w kontakcie / robi sie ciemno, barman uzupelnia lampke", aczkolwiek zwrocilem uwage na to, co paru przedmowcow - jak fajnie brzmia jego teksty rapowane przez kogos innego (w tym przypadku livke), wiec nie wiem co myslec o jego barwie i flow. niby sie przyzwyczailem, ale moze psuje odbior calosci? swietne bity, ale to tez norma u niego. ma cos takiego, ze potrafi zbudowac na albumie JAKIS vibe. przynajmniej ja mam tak, ze jak mysle o trojkacie, sprycerze czy marmurze, od razu przywodza one w glowie konkretny, specyficzny klimat. juz widze, ze z latarniami bedzie tak samo
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
Czemu tak napisałeś?
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
może zna plottwist, w którym Chwiał się okazał Rumakiem
a serio, to tam gdzie są w creditsach kawałków, robili tylko scratche, przy żadnym bicie nie są wymienieni jako producent
GRAMOFONY: The Returners (02, 04, 07, 10, 15)
a serio, to tam gdzie są w creditsach kawałków, robili tylko scratche, przy żadnym bicie nie są wymienieni jako producent
GRAMOFONY: The Returners (02, 04, 07, 10, 15)
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
Jak wszedł bit w kawałku odtrutka to myślałem, że zaraz usłysze
A płyta jest świetna pod względem bitów, a cała reszta po prostu średnia.
Ideologicznie to
Spoiler
Es ist Aykut Anhan, Hermann-Steinhäuser-Straße, Mainpark
Ideologicznie to
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
Skąd to wziąłeś? Wcale tak nie misi być żeby story twlling był dobry.
Fajny albumik.
Yakuza not mafia, Yakuza wa kazoku.
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
to nie ja napisal tylko @Paciek
Ostatnio zmieniony 20 gru 2025, 11:46 przez moody, łącznie zmieniany 1 raz.
- scam_sakawa
- Posty: 9508
- Rejestracja: 24 kwie 2019, 8:43
Re: Taco Hemingway - LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY (2025)
Taco Hemingway: szanowany w Polsce, normalny chłopak, który pali blanty i się napije, posłucha Hemp Gruoldschool pisze: ↑19 gru 2025, 23:20scam_sakawa pisze: ↑19 gru 2025, 13:12 ja z oldschoolem szukamy tylko okazji, żeby nie wprost pocisnąć się od cweli nawzajem, muzyka to tylko dodatek
Sentino: otyły szczur, który uciekł z Polski, średnio co 2 dni jest nadmuzykiem, żeby potem mieć okres i nie nawijać po polsku, ale przez całe 19 godzin
Wszystkie moje posty są wyłącznie fikcją literacką i nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości.









