Słucha mi się tego dobrze, wordplaye na dobrym poziomie, featy dowiozły (ja średnio siedzę w nowym US rapie i np. dopiero teraz dowiedziałem się, że istnieje ten Ez Mil, a dał bardzo ciekawie i chętnie sprawdzę jego twórczość), serio czuć tego dawnego Shady'ego, koncept trzyma się kupy. przy intro to na chwilę wróciłem w okolice 2002-2004
Owszem parę kawałków standardowo patetycznych i niepotrzebnych, a parę na siłę przekombinowanych, ale IMO w ostatecznym rozrachunku, dla takiego kogoś jak ja, kto wychował się rapowo na SSLP, MMLP, TES i (nawet) Encore, to jest serio fajna płyta. Rozumiem, że ktoś może czuć zażenowanie np. przy Brand New Dance, ale ja np. się uśmiechnąłem i potrafię zrozumieć czemu ten kawałek jest jaki jest.
No i ogólnie Eminem niby taki irrelevant i hehe dziadku skończ rapować, a jednak dość dobre wyniki wykręca wyświetleniowo/sprzedażowo z tego co czytałem.





