Wyrastanie z rapu/hip-hopu
Re: Wyrastanie z rapu/hip-hopu
polecam album muslimgauze - betrayal. świetne to pisania postów
jasny wracaj na forum
Re: Wyrastanie z rapu/hip-hopu
Mnie zadziwia, że na przykład taki Ero popierdala w kolorowych ciuszkach i rapuje jakieś populizmy o politykach. Po prostu nie łapie tego, że można przez całe życie tkwić w tym hip-hopie. Niby spoko, bo to zajawka, ale z drugiej strony wygląda to komicznie.
"Ich wollte immer nur verstanden werden und hinterlies zum Schluss verbrannte Erde" 
Re: Wyrastanie z rapu/hip-hopu
Może dlatego że obraca się w zajawce grafficiarskiej.
- OmarStooleyman
- Posty: 3152
- Rejestracja: 02 lut 2021, 20:19
Re: Wyrastanie z rapu/hip-hopu
I prowadzi sklep hip-hopowy z ciuchami. Jak taki ma się ubierać? W sweterek w serek?
Re: Wyrastanie z rapu/hip-hopu
Ooo, tego nie wiedziałem. Czyli uzasadnione jednak stilo.OmarStooleyman pisze: ↑05 paź 2022, 8:19 I prowadzi sklep hip-hopowy z ciuchami. Jak taki ma się ubierać?
"Ich wollte immer nur verstanden werden und hinterlies zum Schluss verbrannte Erde" 
Re: Wyrastanie z rapu/hip-hopu
dzisiaj była wizyta w serum
Re: Wyrastanie z rapu/hip-hopu
Niekoniecznie. Np. w szkołach muzycznych uczą nie tylko rzemiosła (co nie zmienia faktu, że akurat do metod polskiego systemu kształcenia muzycznego mam zastrzeżenia). Chodzi o pewien etos pracy, zaplecze kulturowe.
Nie chcę wartościować tragedii ludzkich, ale raczej zawsze będę przedkładał pójście w dragi z biedy, rozpaczy czy niezrozumienia (heroiniści) nad taki wybór z nudy i rozrzutności (klefedronowe oskarki).
Jest duża przestrzeń pomiędzy głupiutkimi oskarkami a prawdziwym intelektem. Są ludzie, którzy potrzebują się trochę zaszufladkować w jakiejś grupie bo ma to dla nich wymiar terapeutyczny. Nigdzie nie napisałem, że jestem jakimś geniuszem. Mój problem polega na tym, że kołaczę do szufladek, gdzie na razie nie pasuję (i boję się, że nigdy nie będę pasował). Ale one nie są wbudowane w komodę "dla wybitnych jednostek".phobos pisze: ↑03 paź 2022, 22:21 prawdziwy intelekt koreluje ujemnie z byciem pretensjonalnym zjebem (kategoria ĄĘ), tylko że trzeba takich ludzi spotkać i tego doświadczyć aby zrozumieć jak bardzo oni różnią się od siebie na poziomie jednostki w każdym możliwym obszarze im dalej się zagłębić w to środowisko i jak bardzo statystyka dotycząca ogólnych ludzi nie znajduje tam żadnego zastosowania, dla człowieka z takim umysłem idea, że można przypisać go do jakiejś grupy o ogromnej liczebności z powodu tego jakiej muzyki słucha stanowi skrajny absurd i wręcz obelgę dla jego inteligencji, ludzie tacy są po prostu wolni od szufladek tego typu
Co jest złego w byciu zdiagnozowanym? I jak to wpływa na indywidualność? Wiele osób ma diagnozę, moje zaburzenie nie jest wcale rzadkie. A gitar właśnie póki co nie lubię (a chciałbym) i to jest ten dramat. Tak, wydaje mi się, że pewne rzeczy odczuwam mocniej/gorzej sobie radzę z powściągnięciem niektórym emocji. Może wynikać to właśnie z mojego zdiagnozowanego zaburzenia. Nie usprawiedliwiam tym wszystkich swoich zachowań, ale nie mogę być głuchy na specyfikę swojego mózgu.nescafeklasyg pisze: ↑03 paź 2022, 22:28 Dajcie spokój, nawiedzony typ z urojeniem jaśniepana, do tego oczywiście ZDIAGNOZOWANY, bo przecież to z miejsca podkreśla jego jakże wyobcowaną indywidualność, nigdy go nie zrozumiecie bo on czuje mocniej, lubi gitarę i studiował.
Bardzo czarno-biało zadane pytania, ale (upraszczając)... tak. Mózg jest jak cera. Jeśli będziesz karmił go syfem to w najmniej odpowiednim momencie wyskoczy i eksploduje Ci ropny pryszcz. Może nie porzucisz od razu działalności dobroczynnej czy pasji matematycznej (Twoje przykłady), ale z biegiem czasu np. staniesz się bardziej grubiański, drażliwy, mnie wymagający od siebie itd.Mietek pisze: ↑03 paź 2022, 22:29 Twój główny zarzut w stosunku do rapu brzmi że jest to "gatunek muzyczny będący najniżej w hierarchii intelektu, dobrego smaku, dobroci.". Myślisz, że jak ktoś słucha rapu zamiast rocka to ma mniejsze szanse stać się dobrym i inteligentnym człowiekiem? Jeśli tak, to myślę że się mylisz, jeśli człowiek się czegoś uczy to koniec końców ma znaczenie czy i jak się tego uczył, a nie jakiej muzyki słuchał później lub wcześniej. Myślisz że np. jakiś matematyk z dobrego stałby się słabym bo zaczął słuchać Pikersa? Albo że jakiś typ zawiesi działalność charytatywną bo sobie posłuchał Malika?
Ja wiem, że istnieje Łydka Grubasa w gitarach i Jimson w rapie, mam jakieś tam pojęcie, osłuchanie. Celuję w fajne, wartościowe zespoły, ale póki co nie potrafię się nimi zachwycić. Boję się, że mam bardzo słaby, prosty gust. Nie chcę się stać wyniosłym elitarystą, ale ważne dla mnie osoby potrafią sięgnąć po bardziej wymagające brzmienia i to mnie dołuje.instinkt pisze: ↑04 paź 2022, 14:03 twój problem ziomeczku polega na tym że porównujesz The Cure i Nirvany tego świata do kurwa Eripe i Okolicznego Elementu
rozumisz? to tak jakbyś porównywał jakąś największą wiochę z Woodstockowych eliminacji do jakiegoś Black Thoughta czy innego billy'ego woodsa
i taki sam problem mają ludzie rzucający na lewo i prawo stwierdzenia umniejszające rapowi poprzez znajomość tylko kilku mainstreamowych ksywek i to jeszcze kurwa z Polski
Odbiór zagranicznych artystów utrudnia mi trochę brak znajomości angielskiego. Wiem, żenada w tym wieku, ale to moja pięta achillesowa, nie wiem czy nie wynikająca z zaburzenia, bo innych rzeczy uczy mi się łatwo.
I tak i nie. Chciałbym lubić co innego, chciałbym żeby mój gust ewoluował? Czy chęć rozwoju to coś złego? Pewnie nie za wszelką cenę, ale gdzie się zaczyna i kończy ta "wszelka cena"? Po jakim czasie powinno się przestać próbować?
Może po prostu póki co jestem w takiej sytuacji życiowej, że nie mam wystarczającego skupienia by zachwycić się czymś więcej niż prostymi rytmami. Do momentu opublikowania mojego zapowiadanego posta, nie będę już raczej udzielał wypowiedzi na tematy muzyczne, bo mija się to z celem. Zobaczymy co będzie potem. Teraz odpisałem chyba wszystkim, którym miałem odpisać, przepraszam jeżeli kogoś pominąłem.
UZALEŻNIENIE OD MASTURBACJI I PORNOGRAFII NIESIE REALNĄ ŚMIERĆ
przerwa w forumingu do odwołania - daję sobie kolejną szansę na uzdrowienie
przerwa w forumingu do odwołania - daję sobie kolejną szansę na uzdrowienie
Re: Wyrastanie z rapu/hip-hopu
Czy są tu stare wygi po 30sce, którzy wciąż jarają się hip-hopem?
Ostatnio zmieniony 10 paź 2022, 20:15 przez Patryk233, łącznie zmieniany 1 raz.
"Ich wollte immer nur verstanden werden und hinterlies zum Schluss verbrannte Erde" 
- OmarStooleyman
- Posty: 3152
- Rejestracja: 02 lut 2021, 20:19
Re: Wyrastanie z rapu/hip-hopu
Nie jaram się bo nie mam czym, wracam czasami do starych płyt i kawałków jakie towarzyszyły mi w klatkach, piwnicach, bunkrach i innych ogniskach. No i dla beki poskaczę do młodej Leosi jak rasowy milenials. Nastolatków płaczących, że ziomale się topią w opio jakoś już nie umiem słuchać. Nie mój sort problemu, nie moja już wrażliwość na świat.
-
dziejaszek
- Posty: 396
- Rejestracja: 17 cze 2019, 21:25
Re: Wyrastanie z rapu/hip-hopu
Siema, jestem grubo po 30. Nie jaram się polskim rapem prawie wcale, zdarzają się wyjątki (Ćpaj Stajl, Młody Dzban, PRO8L3M z początków, jakieś poszczególne numery) ale USA to już inna bajka i lubię bardzo słuchać. Oczywiście wszystko w ramach rozsądku, jako rozrywka.
Re: Wyrastanie z rapu/hip-hopu
Ja mam lat 33 i ostatni raz się jarałem kiedyś tam i nie pamiętam czym.









