
Bardzo solidny album, takie mocne 7/10. Dostajemy dokładnie to, czego się spodziewamy, czyli najwyższych lotów truskul od Apollo i bardzo ładnie nawinięty, ale niczym nie wyróżniający się rap Stalleya, który jednak mimo wszystko fajnie te bity uzupełnia. Nic tu nie zaskoczy, ale jest to płytka raczej bez zapychaczy, idealny do łyknięcia w całości jakoś w tle. U mnie na pewno jeszcze wleci na playera.
.jpg)


