bez podjazdu do solowego debiutu. na żadnej płaszczyźnie. w ogóle konstrukcja tej płyty jest dla mnie co najmniej niezrozumiała. w większości słabiutkie refreny. no ale momenty są, bity też są. muszę posłuchać jeszcze.
z niepublikowanych wcześniej - tytułowy numer highlight chyba, choć pewnie mi się to zmieni.
Wkraczając w pustkę też robi robotę (Steez props za ten Bajm).
odnajduje się Wojtek w tych retrowave'owo synthowych klimatach, wierzę mu nawet w te fascynacje, chociaż uwiera mnie to poczucie, że przecież robiły to już jego ziomki z P83 i robiły to na najwyższym poziomie, była tam spójność i unikatowa chemia, no i Oskar jest warsztatowo sto razy lepszy i Wojtek to pewnie wie. no ale NIC.
serio takie spusty nad zwrotą Quebo?
