Dostałem to na co czekałem, Beautiful Thugger Girls part II, i wcale nie gorsze. 3 bangery, tj. Rich Nigga Shit (bardzo fajne), Scoliosis (również), i Bubbly (nawet spoko) i najchujowszy numer czyli Icy Hot, wywalił bym bez mrugnięcia. Wtedy było by creme de la creme, czyli wajb towarzyszący temu albumowi to coś pięknego. Może jest zbyt zachowawczo jak na Thuggera, ale cholera, tak miało być. Chociaż nie powiedział bym że jest zachowawczo jak na niego, bo właśnie u niego taki "styl" jest mniej spodziewany, może też mniej lubiany przez większość. Ja uwielbiam Zbira od B6 i Rich Gang, uważam że "zmienił grę" i nie musi nic nikomu udowadniać, jak ktoś chce świeżej bangeriozy to niech wróci do bardzo udanego SL2 z tego roku albo do SMF. Także rozumiem zawód wielu osób, ale chyba mogliśmy się spodziewać takiego albumu po zapowiedziach, co nie?
Wracając do samych piosenek, widziałem sporo hejtu na kawałek z Postem i Rockym. Dla mnie ten track to jakby Goodbyes pt.2 jeśli chodzi o brzmienie, do tego zupełnie inny niż zwykle Rocky , trochę próbujący naśladować Thuga, ale wyszło to super. Klimat jak przy ognisku, gitarka i jaranie blantów
Tak podsumowując to najlepsze albumy dla mnie to nie takie co są stricte najlepsze, najbardziej dopracowane, raper ma super technikę, zobacz jakie poczwórne zajebał whoa, ale takie do których mogę wracać, i wracać, i wracać, i wcale mi się nie nudzą.
Obok Dondy i Life Of A Don, P*NK to mój album roku. Kropka.






