Warto jeszcze wspomnieć, że to, co odróżnia rap z Texasu od innych rejonów Stanów Zjednoczonych to kult bycia
on the come up. Podczas gdy większość południowych rapsów i nie tylko, w okresie około 1997-2005 kultywowało bycie Tony Montaną i tym gościem, któremu już się udało, raperzy z Texasu często nagrywali numery o dosyć przyziemnych planach i pracy, którą trzeba wykonać, aby dojść do bogactwa. Znana jest historia Slim Thuga, który był
Already Platinum, będąc już grubo zarobionym na legalu zanim zaczął karierę rapową i podążając tym tropem - największym flexem na nagrywkach z rejonów Lone Star State często nie było bycie narkotykowym baronem, a posiadaczem myjni, salonu fryzjerskiego i innych legalnych biznesów. Do dzisiaj trend ten bardzo promuje na przykład Paul Wall.
Przy okazji, skoro wymieniamy swoje ulubione nagrania, z nieoczywistych albumów dla mnie pierwsze
Serve & Collect to osobisty klasyk, który znam na pamięć i nawet po kilku latach mogę recytować te zwrotki. Jak to wyszło, to nie wyciągałem tego zripowanego CDra z odtwarzacza chyba przez rok. Wersja z bonus trackami to definicja nowoczesnego Teksańskiego brzmienia i jak na ten plastikowy okres całkiem nieźle się to zestarzało, a
I'm Fresh*, to nadal najlepszy numer o byciu fresh.
*na streamingach niestety lata wersja bez tego sztosu i bonusów, nie polecam - to jest
TO czego potrzebujecie