Ja bardzo lubię "Uciekiniera", bardzo - czytałem 3 razy po polsku i raz w oryginale. Tam jest wszystko, co trzeba: znowu ciężki klimat antyutopii, odrobina s/f, charyzmatyczny główny bohater i fabuła, która wciąga do końca i pod koniec zamienia się w thriller sensacyjny. Uwielbiam ten etap, jak zgłasza się do teleturnieju,
patrzy na wszystkich z pogardą, przechodzi wszystkie testy, po czym zaszywa się w pokoju, bo ma jeszcze 3 doby do rozpoczęcia zadania, więc zamawia litry whisky i grube książki dla zabicia czasu
. Oczywiście wciąż poruszamy się w kategorii
"Beletrystyka do pociągu albo na deszczowy nudny dzień", lub, jak pisze [mention]Jose[/mention] , mając zapewne to samo na myśli - "głupotki".
Tutaj warto na chwilę się zatrzymać i poruszyć wątek Richarda Bachmanna - to on napisał Uciekiniera, Wielki Marsz, a poza tym jeszcze Chudszego i Blaze - wszystkie 4 powieści darzę ogromnym sentymentem i lubię powtarzać, że wolę pisarstwo Bachmana od pisarstwa Kinga.
Tu dość wyczerpujący artykuł o Bachmanie:
https://kingowiec.pl/biografia-richard-bachman
W międzyczasie w księgarniach pojawił się "Instytut" - mix pomysłów z "Podpalaczki" (dzieci z niesamowitymi zdolnościami porywane do przeprowadzania eksperymentów) i "To" (dzieciaki zbierają się w grupę, by być razem silniejsze). Już kupiłem, jeszcze nie czytałem. Wydanie znowu rozstrzelonym drukiem, rozwleczone wielką czcionką na 672 strony, które dałoby się zmieścić pewnie na 300 stronach, ale wtedy dziwnie by wyglądała cena taka jak jest na okładce, czyli 47,90. W internecie da się kupić oczywiście taniej, ja zapłaciłem 33,50.