ogólnie o płycie to nie ma co mówić bo jest opór chujowa, taka bluzgająca, męska wersja Hanny Montany, ale ten kurwa MGK o mógłby umrzeć, jebany lamus, ta jego maniera w głosie wkurwia na wejściu.
1/5
Gratuluję życzenia komuś śmierci, bo muzyka ci nie siada (dla mnie z miejsca ban dla takiej osoby), po raz kolejny udowadniasz, że jesteś pajacem bez wartości i jedyne co pewnie robisz to wciągasz kreski z pola karnego, a od muzyki odbij, bo tylko wstyd przynosisz.
A co do albumu to o wiele lepszy od poprzedniego Industry Plant, jest bardzo ładnie spięty w te 9 kawałków. Stonowane tracki, z pazurem, mniej cukierkowego klimatu. Nie spodziewałem się takiego klimatu. Podoba mi się. Tak jak TheD wcześniej pisał, każdy track praktycznie na równym poziomie, ale wyróżniłbym tutaj: Sickness, Shameless, Sick and Tired i Runaway Kid. No i produkcyjnie świetna robota.