Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Kategoria poświęcona albumom.

Moderatorzy: instinkt, luk0as

Awatar użytkownika
Yayo
Posty: 1566
Rejestracja: 17 wrz 2019, 17:21

Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: Yayo »

OKŁADKA
Obrazek
1. Money Over Bullshit
2. You Can't Kill Me
3. Carry On Tradition
4. Where Are They Now?
5. Hip Hop Is Dead (feat. will.i.am)
6. Who Killed It?
7. Black Republican (feat. Jay-Z)
8. Not Going Back (feat. Kelis)
9. Still Dreaming (feat. Kanye West & Chrisette Michele)
10. Hold Down the Block
11. Blunt Ashes
12. Let There Be Light (feat. Tre Williams)
13. Play On Playa (feat. Snoop Dogg)
14. Can't Forget About You (feat. Chrisette Michele)
15. Hustlers (feat. The Game & Marsha Ambrosius)
16. Hope (feat. Chrisette Michele)

SPOTIFY
W 2006tym Nas zwątpił w hip hop zarazem wydając nowy album. Na pewno zaskoczył feat z pogodzonym już Jay-Z i wyszedł z tego zajebisty wspólny kawałek, lepszy niż na "American Gangster" Jiggi. Cała płyta jest trochę nierówna, ale highlity tego krążka są naprawdę świetne - tracki od 4 do 11 mnie niszczą. Ogólnie umieściłbym to wydawnictwo w połowie dyskografii Nasa. Dziś Esco sam mówi o tym, że hip hop żyje, dla mnie nigdy nie umarł no ale weteran miał prawo do tego stwierdzenia, gdyż w mainstreamie pojawiało się więcej gówna... Co Wy sądzicie o tej płycie jak i samemu stwierdzeniu, że hip hop był wtedy martwy?
Mider
Posty: 4100
Rejestracja: 17 kwie 2019, 16:07

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: Mider »

Blunt Ashes najlepszy numer na płycie i jeden lepszych Nasa ogólnie. Album bardzo dobry dla mnie, sporo dobrego tutaj, ten numer z Jayem co prawda niezły, ale oni nigdy nie nagrali numeru na miarę ich możliwości wspólnie. Pamiętam klip do numeru z will.i.am. latał po mtv swego czasu.



Awatar użytkownika
Chojny
Posty: 471
Rejestracja: 10 maja 2019, 16:48

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: Chojny »

ciągle gdzieś w pamięci siedzi mi ta końcówka 2006, kiedy w krótkim czasie wyszła płyta nasa, sofomor game'a, nowy snoop (to był jeszcze wtedy big deal) no i jay-z wrócił z emerytury. mainstream na pełnej, a "hip hop is dead" pasowało do obrazka idealnie ze swoimi featami i szokującymi wtedy bitami od kanyego i obrzydliwie popularnego wówczas will.i.ama

często tego słuchałem, chyba żaden późniejszy album nasira tak często do mnie nie wracał, podobało mi się, że motyw śmierci nie był tylko gorącym nagłówkiem, ale został przerobiony na wiele pomysłowych sposobów (lubiłem nawet ten dziwny whodunit z nasem w roli detektywa z dziwnym akcentem). dzisiaj jak patrzę na tracklistę to niespecjalnie chciałbym wracać. no chyba że do "can't forget about you", ale ja byłem zakochany w głosie chrisette michele po usłyszeniu tego singla :oops:
ether
Posty: 714
Rejestracja: 26 sie 2019, 6:32

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: ether »

Bardzo fajnie mi sie slucha tego albumu, debiut w def jam to zdecydowanie najbardziej "mejdżersowe" wydanie Nasa, lista producentow i gosci jest potęzna i slychac w tym pewien przepych,
I tak np lubie to, ze leci mi carry on tradition z typowym scottem storchem a niedlugo potem wlatuje still dreaming z westem z graduation czy dre ze snoopem.

Tutaj mozna tez wspomniec, ze jest tez kozacki numer, ktory zostal ostatecznie z płyty wycięty - podobno zostal jedynie jako bonus na japonskiej wersji wydania
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5944
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: gods bidness »

Jakbym powiedział, że nie słuchałem nigdy tego albumu, to bym skłamał.

Rok 2006 był dziwny trochę. Dużo wtedy było Snoop Dogga w muzyce.

Wrócę do tego albumu, bo pamiętam, że mnie nie zachwycał, choć momenty miał.

Nas flow na tej płycie = 3.7/10. :(

Ale on nigdy mistrzem flow nie był. Rapował jakby miał astmę.
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5944
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: gods bidness »

Dzisiaj pięknie weszła, a poprawiłem akustykę przestrzeni. Nas niestety nadal zadyszka na majku.
Awatar użytkownika
baqlashan
Posty: 8730
Rejestracja: 18 kwie 2019, 0:26
Lokalizacja: mentalne średniowiecze

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: baqlashan »

dobre rymy ma nas na tej płycie, ale jest tutaj parę wieśniackich momentów, głównie to kawałek tytułowy, który daje wajb eminema po (jeszcze większym) wylewie.

black republican klasyk

Dodano po 43 sekundach:
gods bidness pisze: ↑25 lis 2023, 9:38 Nas flow na tej płycie = 3.7/10.

Ale on nigdy mistrzem flow nie był
obydwa tejki kuriozalne. offbit nasa to jego największy atut.
Moltisanti pisze: ↑13 wrz 2026, 23:10 Czy to do chuja rozumiesz ze to państwo finansuje te obiady, a nie ty?
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5944
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: gods bidness »

Nas ma poprawne flow, tylko tyle i aż tyle. Mało z nim kombinuje, nie jest też żadnym akrobatą po różnych metrykach. Słychać, że on głównie pisze swoje teksty, a nie je od razu nagrywa.

Ale na tej płycie przede wszystkim rapuje jakby miał astmę i o to mi się rozchodzi. Słychać momentami jak się dusi, byle domknąć bar ostatkiem tchu.
Awatar użytkownika
baqlashan
Posty: 8730
Rejestracja: 18 kwie 2019, 0:26
Lokalizacja: mentalne średniowiecze

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: baqlashan »

gods bidness pisze: ↑wczoraj, 22:55 Nas ma poprawne flow, tylko tyle i aż tyle
na tle całej śmietanki 90s new york jest goatem jeśli idzie o flow
gods bidness pisze: ↑wczoraj, 22:55 Mało z nim kombinuje, nie jest też żadnym akrobatą po różnych metrykach
tbh to wydaje mi się, że słuchanie eminema w młodości nieco spaczyło twój gust. wgl kto w tamtych czasach kombinował z flow w taki sposób jaki masz na myśli? biggie? jay z? no chyba nie. w klasycznym rapie flow to była twoja unikalna wizytówka, to jak po swojemu umiesz okiełznać bit. dzisiaj mówiąc o flow ludzie rozumieją dany patent rytmiczny, jak np ayy flow, migos flow, whatever. nie ma sensu przykładać tak pojmowane flow do ludzi z epoki. zaś co do dojebanego flow rozumianego jako popis akrobacyj na bicie - no miałeś se tam wtedy cyrkowców jak busta czy fuszniki, którzy spełniają twoje warunki - ale powiedizałbyś że oni mieli lepsze flow od nasa? nas wjeżdża na bit i od razu wiesz co jest grane, od razu czujesz, że to rap pierdolony taki jakim został wymyślony.
gods bidness pisze: ↑wczoraj, 22:55 Słychać, że on głównie pisze swoje teksty, a nie je od razu nagrywa
to było mówić od razu, że flow utożsamiasz z melodyjnością, bo tylko wtedy jest to faktycznie zarzut.
ale to też nietrafne, bo te teksty nasa jakoś od stillmatic zaczęły być rozpisywane pod kątem schematu rymów, które tutaj bardzo dobrze są położone - a to jest właśnie (wbrew temu co się wielu wydaje) pisanie tekstu pod kątem flow, a nas zawsze był na tyle dobrym teściarzem, że sama wartość liryczna na tym nie traciła.
gods bidness pisze: ↑wczoraj, 22:55 Ale na tej płycie przede wszystkim rapuje jakby miał astmę i o to mi się rozchodzi. Słychać momentami jak się dusi, byle domknąć bar ostatkiem tchu.
no nie, to jest po prostu patent, który skrzętnie ogrywa. twoim zdaniem on na jedną płytę zapomniał jak rapować? właśnie to przewleczenie i położenie ciężaru na ostatnie sylaby, jest dope asf i nas to opanował w arcymistrzowski sposób.

Dodano po 2 minutach 37 sekundach:
no, ale dobra, huj, postrzeganie flow jest najbardziej subiektywną rzeczą w tej muzyce, więc kwestia gustu może :dunno: po prostu nie zgadzam się z tezą, że to było nieumyślne w jego przypadku.
Moltisanti pisze: ↑13 wrz 2026, 23:10 Czy to do chuja rozumiesz ze to państwo finansuje te obiady, a nie ty?
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5944
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: gods bidness »

No jay z miał w chuj lepsze flow i poczucie rytmu. A nas owszem dusił się i wcześniej i później, ale na tej płycie jakoś częściej i bardziej.

Nie tylko melodia, ale i rytmika, kombinacje, zmiany tempa, intonacja, modulacja głosu. Wszystko to Nas robi zawsze mniej więcej tak samo. Poprawnie i nic więcej.

Kto z lat 90 miał lepsze flow? Długo by wymieniać. Wspomniany Jay, Biggie, Meth, Kurupt, ale to nie o tym, bo to płyta z 2006 a nie z 1995.

Jay Z czy Eminem już kilka razy zdążyli to zmienić, a Nas dalej tak samo. Tyle dobrego, że ostatnie pięć lat się chociaż pauzy nauczył stawiać, (choć i tak równo z półtaktem jedynie), i krótsze wersy pisać.
Awatar użytkownika
baqlashan
Posty: 8730
Rejestracja: 18 kwie 2019, 0:26
Lokalizacja: mentalne średniowiecze

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: baqlashan »

gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 0:58 No jay z miał w chuj lepsze flow i poczucie rytmu.
pożartować ludzka rzecz
gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 0:58 nas owszem dusił się i wcześniej i później, ale na tej płycie jakoś częściej i bardziej.
otaguj jakiś fragment z tej płyty na yt, pokaż palcem o co konkretnie ci chodzi bo nie potrafię się tego doszukać.
gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 0:58 Nie tylko melodia, ale i rytmika, kombinacje, zmiany tempa, intonacja, modulacja głosu.
no spoko, w porządku, ale mówisz w tym momencie o jakiejś różnorodności, a rozmowa była o jakości - i to z tą jakością utożsamiam "dobre" w moim świecie. jeśli "dobre" w kontekście rapu oznacza dla ciebie jakąś sumę to mamy różne definicje. ja mam kompletnie w dupie fakt, że jakiś young igi będzie stawał na kutasie, żeby zaskoczyć słuchacza - skoro finalnie, zupełnie statyczny pod tym kątem Belmondo wypada ciekawiej - jego flow definiuje jego rap, jest JEGO rzeczą, i jest na tyle jakościowe, że jest w całości wystarczające. to o czym mówisz działa w przypadku raperów przeciętnych, którzy nie wyrobili sobie na tyle oryginalnego stylu, trwale z nimi kojarzonego - że zwyczajnie muszą żonglować tym co jest w ich zasięgu. nas nie musi bo ma ten styl. ilu raperów może się pochwalić autorską wizją rapu wyrażoną m in przez autorskie flow? garstka.
gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 0:58 Kto z lat 90 miał lepsze flow? Długo by wymieniać. Wspomniany Jay, Biggie, Meth
z biggiem i methem to tam nie wiem o co ci chodzi, bo przecież w ogóle nie eksperymentowali z tą "rytmiką" jak to mówisz (w przeciwieństwie do nasa, którego stylówka jest już sama w sobie permanentnie zintegrowana z ogrywaniem rytmiki, no, ale huj) i nie mam pojęcia o jakim kombinowaniu w ich przypadku miałaby być mowa. raczej rzecz rozbija się już typowo o komunikację swojego gustu - fair enough. dla mnie meth to case erosa jwp - gdyby nie głos to byłby całkowicie przeciętnym raperem do skipnięcia, zaś co do bigiego - miał swoje grubaśne slow flow i to było potężne, ale nie w tych kategoriach jakie wytypowałeś.
jay z? prawda jest taka, że jak eksperymentował to do huja to było niepodobne i raczej robił to pod presją własnych kompleksów żeby nie zdziadzieć rapowo i powinno się na to spuścić zaśłonę milczenia, bo ostatni raz był w dobrej rapowej formie w okolicach the blueprint. nas go wykastrował w beefie i zepchnął do roli rapera co rapuje featuringi w radio. nagrał od tamtej pory trochę fajnych numerów, ale ich siłą nie jest to, że on tam zjawiskowo rapuje.
gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 0:58 krótsze wersy pisać
to akurat jest w muzyce rap determinowane przez bpm pod jaki nawijasz.
Ostatnio zmieniony 09 paź 2026, 1:47 przez baqlashan, łącznie zmieniany 1 raz.
Moltisanti pisze: ↑13 wrz 2026, 23:10 Czy to do chuja rozumiesz ze to państwo finansuje te obiady, a nie ty?
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5944
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: gods bidness »

Ogólnie to nie chce mi się rozpisywać na telefonie, odpowiadać na zaczepki typu "pożartować zawsze można', ani w konsekwencji nawet doczytywać do końca.

Ale z nasem chodzi mi o to, że brakuje mu tlenu w płucach żeby kończyć wers, że się dusi, że te ostatnie dwa słowa wersu to już absolutną resztka tchu wydusza z siebie. I miał tak całą karierę, ale na tej płycie szczególnie.

Już jej dzisiaj słuchałem i drugi raz dla ciebie nie zamierzam. Jak chcesz się przekonać, to posłuchaj ją sobie pod tym kątem, a jak nie chcesz, to też fajnie.

Dodano po 4 minutach 51 sekundach:
baqlashan pisze: ↑dzisiaj, 1:25 to akurat jest w muzyce rap determinowane przez bpm pod jaki nawijasz.
Nie. Można na tym samym bpmie nawinąć dwa razy więcej lub mniej wyrazów w 16tce. Wystarczy zwalniać, przyspieszać, bawić się pauzą. Coś co właśnie jay z umiał doskonale, a nas nie, i w konsekwencji zawsze ten bit jest zapełniony tak samo szczelnie, w tych samych miejscach.

To jest dobre książkowe, podręcznikowe flow truskulowe. Podręcznikowe aż do bólu i powinno być w definicji boombap flow na podwójnych ad 1995 nowy jork truskul. No ale z dzisiejszej perspektywy nuda trochę jak 20 płyt tak zrobisz.
Ostatnio zmieniony 09 paź 2026, 2:44 przez gods bidness, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
baqlashan
Posty: 8730
Rejestracja: 18 kwie 2019, 0:26
Lokalizacja: mentalne średniowiecze

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: baqlashan »

no on tak przerzuca właśnie sylaby xD i to jest właśnie jego patent, lol. jak można tego nie słyszeć.

no, ale dobra, skoro nie chcesz gadać o muzyce na forum o muzyce i postanawiasz poprzestać na komunikowaniu swoich spostrzeżeń spod prysznica to faktycznie nie ma już co drążyć.

Dodano po 6 minutach 38 sekundach:
gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 1:50 Wystarczy zwalniać, przyspieszać, bawić się pauzą
to nie ma bezpośredniego związku z długością wersów, ziomek.
gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 1:50 Coś co właśnie jay z umiał doskonale
coś co klasyfikowało go jako rapera z "gadanym flow" i o ile mi tam sprawiało słuchanie tego frajdę, to jak najbardziej rozumiem zdania tych kręcących nosem, bo trylogia lyfetymów to jest prawdziwe testowanie cierpliwości słuchacza pod względem nawijki.
gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 1:50 w konsekwencji zawsze ten bit jest zapełniony tak samo szczelnie, w tych samych miejscach.
no to porównaj to jak nawija na etherze do tego jak nawija na ilmatiku, albo na tej płycie.
gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 1:50 To jest dobre książkowe, podręcznikowe flow truskulowe
no nie, jak nie słyszysz tego, że nawijka nasa się własnie w huj różni od standardowej nawijki nowojorskiej jakichś gości z black moon, czy innego a tribe called quest to, hmmm, sam nie wiem co o tym myśleć. nas zbudował stylówkę, na tym, że przerzuca se w pętli te sylaby, rozwleka je, nawijając obok bitu całkowicie po swojemu - i nie jest prawdą, że jest to zawsze takie samo wypełnianie 16 sylabami pętli jak z karabinu, choć faktem jest, że jest to raper, który chciał przede wszystkim rapować płynnie. raczej to jego charakterystyka, niż wada. był bardziej żywiołowym raperem niż ten jay z czy biggie.
gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 1:50 Podręcznikowe aż do bólu i powinno być w definicji boombap flow na podwójnych ad 1995 nowy jork truskul
bzdura. tym o czym mówisz to jest kurwa, nie wiem, rakim na swoich żenujących płytkach z 90s.
Moltisanti pisze: ↑13 wrz 2026, 23:10 Czy to do chuja rozumiesz ze to państwo finansuje te obiady, a nie ty?
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5944
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: gods bidness »

baqlashan pisze: ↑dzisiaj, 1:57 to nie ma bezpośredniego związku z długością wersów, ziomek.
Przecież to wynika z najprostszych praw fizyki. Jak nie zrobisz pauz i przyspieszysz, to siłą rzeczy wers będzie miał więcej zgłosek ergo będzie dłuższy. I vice versa. To nie jest rocket science.



Nie wiem czy się skopiowało z timestampem ale cała trzecia zwrotka co rusz się dusi jakby tonął. Już w pierwszym wersie właściwie - any time borthers cant get jobs and they rob, to to jobs słychać jak się dusi. Albo dalej make your own path be a legend in yoyr skin, ... Dont expect more when you put less work than all of them - no w chuj lepiej można było to dowieźć, powtórzyć, pociąć, cokolwiek. Dla mnie to robota na odpierdol. I co rusz na całej płycie się takie coś pojawia.
baqlashan pisze: ↑dzisiaj, 1:57 nas zbudował stylówkę
No i właśnie to co zbudował to dla mnie jest to o czym piszę, po fali dukania z lat 80 i skibidibi rapu jak młody jay z, zredefiniował flow i dla mnie to jego zredefiniowane flow jest właśnie książkowe, podręcznikowe flow truskulowe.

Jak słyszę ksywę nas, to już mniej więcej wiem wszystko - jaki bit będzie i jak on na nim poleci. I w tej konwencji jest w tym dobry, najlepszy. Ale nadal to jeden i ten sam schemat i właśnie jest w tym do bólu schematyczny.

Nas brzmi jakby rapował to co napisał z kartki do bitu, jaya brzmi jakby to flow tańczyło, a on sam się bawił z dźwiękiem i melodią.

Jak się puści takie the bounce, to tam wręcz jego wokal brzmi, poprzez rytm, minimalne pauzy, dobór sylab, brzmi jak dopełniający instrument perkusyjny. Chicks barely dancin glancin every chance they get like oh shit, he so handsome. No można kompletnie wyjąć semantykę z wyrazów i samo ich brzmienie i sposób podania brzmi jak mała perkusja. On się nie dopasowuje tekstem do bitu, tylko swoim wokalem ten bit współtworzy.

Raz lepiej raz gorzej, ale pod tym względem to jest półka wyżej niż Nas. No po prostu sprawniejszy aparat wokalny. Jak w boksie - jeden i drugi może mieć zajebistą technikę, ale jeden ma od Boga szybkość, footwork, refleks, timing. A drugi se nadrabia czymś innym.

Jak jayowi przyjdzie zrobić na bicie i schemacie w stylu nasa, to zrobi to gorzej od nasa, co zresztą słychać na black republican, że się męczy na tym bicie, ale z kolei nasa strefa komfortu kończy się tam gdzie jay błyszczy. Czyli wszystko inne niż styl nasa, od doktorów dre, przez timbalandy, ricków rubinów, po ugk i inne dirty southy, tam jay dużo lepiej wypada.

A nas przecież probówał być i komercyjny, i rozrywkowy, i baunsowy i zawsze się to kończyło w recepcji tak samo - fajne, więcej nie rób, zrób kolejny illmatic.
Awatar użytkownika
baqlashan
Posty: 8730
Rejestracja: 18 kwie 2019, 0:26
Lokalizacja: mentalne średniowiecze

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: baqlashan »

gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 2:35 Jak nie zrobisz pauz i przyspieszysz, to siłą rzeczy wers będzie miał więcej zgłosek ergo będzie dłuższy
no nie, bo to jak długi jest wers wyznacza długość wersu a nie takty w pętli. w polskiej dukaninie to jest tożsame, ale w usa ni huja, i jak masz rozpisywane teksty na jakimś geniusie to nie masz rozrysowanej zwrotki na 16 linijek, nawet jeśli ma 16 pętli ona. wers kończy się tam gdzie kończy się wers, tj ta konkretna sekwencja logiczna. sam na forum jak cytuję jakieś wersy to stosuję tę anglosaską praktykę, no, ale dobra, huj z tym, nie zrozumieliśmy się.
gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 2:35 Nie wiem czy się skopiowało z timestampem ale cała trzecia zwrotka co rusz się dusi jakby tonął
kurwa, że to murzyńskie zaakcentowanie ostatniej sylaby to duszenie się? aha.
gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 2:35 Ale nadal to jeden i ten sam schemat i właśnie jest w tym do bólu schematyczny





no nie wiem, dla mnie tu różnie nawija.
gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 2:35 Jak się puści takie the bounce, to tam wręcz jego wokal brzmi, poprzez rytm, minimalne pauzy, dobór sylab, brzmi jak dopełniający instrument perkusyjny
no dojebane ma tam flow, zgadzam się. ale to rozrysowywanie flow jako dodatkowego instrumentu w rapie raczej nie przylega do rapu opartego na liryce (a za takiego uważam też jaya aż do bluprinta włącznie) - jasne, że w mniej zobowiązujących rytmach bardziej można se pozwolić na ten jebany bounce. natomiast moja teza brzmiała:
baqlashan pisze: ↑wczoraj, 23:38 nas wjeżdża na bit i od razu wiesz co jest grane, od razu czujesz, że to rap pierdolony taki jakim został wymyślony
co do twojej wrzutki - no dobry numer wybrałeś, ale od tego timbo type bitu to tylko można się rozmarzyć jak popłynąłby na nim snoop, albo kokane.
gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 2:35 On się nie dopasowuje tekstem do bitu, tylko swoim wokalem ten bit współtworzy
miał okazję w beefie żeby wykazać swoją wyższość flowową w bezpośrednim starciu, no i nie pykło. w ogóle przykład ethera jest o tyle dobry, że idealnie pokazuje w czym tkwi siła nasa - jay nigdy nie potrafił rozbujać skurwysyńskiego, mięsistego hiphopowego bita w taki sposób żeby to nadal brzmiało jak rapowany rap. tera zmierzam już w naprawdę subiektywne rejony, ale dla mnie flow jaya to na dłuższą metę taka plastikowa zabawka z chińczyka. i zgadzam się, że timingiem potrafił operować, ale to czym nas się wyróżnia na jego tle, to własnie tą stuprocentową hiphopową szkołą nawijki. dla mnie flow to pojęcie czysto hiphopowe. jak brodka dopierdoli dobrą podziałkę rytmiczną, czy inne ram jam w swoim black betty - to to jest tam jakiś zabieg muzyczny. nas przede wszystkim nawija, bo jest kurwa raperem, a turla te swoje przeciąganie sylab po bitach z takim rozmachem i stylem jakiego hh nie widział. no i naprzeciw niego stoi se jay z który se zrobi halftima po uprzedniej pauzie w nawijce - no, nie mogę tego traktować na równorzędnych zasadach. fenomen nasa jest czysto hiphopowy - to, że jest mniej efekciarski w ogólnomuzycznym rozrachunku to mnie tam zwisa i powiewa. jak już mówiłem belmondo > young igi.


gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 2:35 A nas przecież probówał być i komercyjny, i rozrywkowy, i baunsowy i zawsze się to kończyło w recepcji tak samo - fajne, więcej nie rób, zrób kolejny illmatic.
a i tak dyską zjada cucka.
Moltisanti pisze: ↑13 wrz 2026, 23:10 Czy to do chuja rozumiesz ze to państwo finansuje te obiady, a nie ty?
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5944
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: gods bidness »

Cuck to akurat niefortunne sformułowanie, bo bardziej pasuje do Nasa, jako że Jay i Iverson i chuj wie kto jeszcze ruchali jego dziewczynę. Dyskografię dla mnie Jay ma lepszą i to bezdyskusyjnie, nie ma się zbytnio nad czym rozwodzić.

Co do flow, to stawiasz mnie w pozycji z której miałbym się nad Nasem pastwić i atakować. A jak mówiłem, ma dla mnie poprawne flow, dobre w swojej konwencji i tyle. Jak dla mnie brakuje mu sporo składowych do wybitnego flow. Ta sama intonacja, ta sama chrypka, ten sam płytki oddech i brak wyrazu. Jakby miał rapować z takim Biggiem, to by brzmiało jakby siedzieli w windzie i go gruby brzuchem przydusił.

Dla mnie też Nas wygrał beef, choć wielu sądzi odwrotnie, ale na pewno nie dzięki flow. Bo zarówno w beefie jak i całej twórczości, jego status nie opiera się na flow, tylko tekstach i ich psychologicznym podłożu, co się objawiło też w tym beefie, bo Nas lepiej czuje emocje i lepiej manipuluje nimi, co w Ether wykorzystał. Chodzi oczywiście o emocje słuchacza.

Nie zmienia to jednak faktu, że jak się wyjmie wszystkie subiektywne sfery i zostawi składowe jako takie, czyli wspomniana kontrola tempa, rytmu, oddechu, intonacja, sprawność aparatu gębowo-gardłowo-nosowego, to Jaya flow stoi wyżej. Można oczywiście udowadniać, że rzekome wady to tak naprawdę zalety, tak samo jak można się komuś bardziej podobać gruba baba niż modelka, ale jednak jakieś kanony istnieją, więc nie trzeba wszystkiego sprowadzać na siłę do absurdów i aberracji.

Zresztą nie odkrywam tu żadnych kół na nowo, to powszechna opinia, można się nawet spytać googla i chata gpt i zakładam, że to samo powiedzą.
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5944
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: gods bidness »

No kurwa, aż sprawdziłem z ciekawości i nawet poza zaznaczonym, to każdy punkt się zgadza z moim poglądem na ich ocenę. GPT FTW

Obrazek
Awatar użytkownika
baqlashan
Posty: 8730
Rejestracja: 18 kwie 2019, 0:26
Lokalizacja: mentalne średniowiecze

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: baqlashan »

gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 4:14 Jak dla mnie brakuje mu sporo składowych do wybitnego flow.
kto ma wybitne flow według ciebie? kiedyś się wczuwałem, że dobry raper musi mieć X czynników składowych na wybitnym poziomie, żeby go samego uznawać za wybitnego, ale im starszy jestem tym bardziej mam to w kutasie. nie da się być dobrym we wszystkim, a nawet jak na papierze wyjdzie, że jesteś dobry we wszystkim to w efekcie powstaje wtedy raper-cyrkowiec jak kendrick lamar. nie oczekuję od goga cmaz, żeby mnie raczył wyśrubowaną techniką, wystarczy, że jeden jego wybitny czynnik wysuwa się na prowadzenie w dany sposób i jest to w zupełności wystarczające. u nasa jest to połączenie rymów z flow. zarzucałeś mu, że jest przede wszystkim liryczny - dla mnie jest liryczny na drugim miejscu, bo przede wszystkim pisze, kurwa, te schematy rymów, które zawieszone poza taktem w iście hiphopowy sposób napędzają tę jego rapową maszynerię. to świadczy o jego wybitności w tym co robi. to jak te teksty są napisane i to jak są zespolone z jego flow, i to jest fenomen czysto hiphopowy.
gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 4:14 Ta sama intonacja, ta sama chrypka
możesz to obrać za kryteria i obieraj se do woli, ale zdawaj sobie sprawę z tego, że to jakie kryteria obierzesz też jest subiektywne. powoływanie się na kanony w muzyce rap? wedle tego kanonu to pimp a butterfly jest najlepszym albumem gatunku, eminem najlepszym raperem, hit em up najlepszym dissem i huj wie co jeszcze. ja nie przyszedłem tutaj debatować ze zbiorową świadomością bezmózgiej masy, tylko hiphopheadami co zjedli zęby na tej muzyce i mają na tyle wyrobiony gust, że są w stanie o muzyce powiedzieć coś ciekawszego niż, to, że jay z elastycznie przesuwa akcenty. i ciebie też zaliczam do tych osób, które o muzyce hh są w stanie powiedzieć coś więcej ciekawszego, dlatego odwołanie się do chata gpt pominę z przyzwoitości.
gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 4:14 Jakby miał rapować z takim Biggiem, to by brzmiało jakby siedzieli w windzie i go gruby brzuchem przydusił.
ale odseparuj charyzmę, czy głos (wgl traktujesz głos jako składową część flow, a flow to flow, a głos to głos) od flow. jasne, że grubas wpierdalał nasa charyzmą, ale kogo nie wpierdalał? nas pomimo etapu kreowania się na mafioso (najhujowszy okres jego kariery zaraz po shiny suits era) to i tak zawsze dawał wajb zwykłego chłopaka z osiedla, a nie jakiegoś big bossa jak bigi.
gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 4:14 Nas lepiej czuje emocje i lepiej manipuluje nimi, co w Ether wykorzystał
lepiej czuł ducha ulicy. wygrał bo był prawdziwszy, bliżej kultury.
gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 4:14 Nie zmienia to jednak faktu, że jak się wyjmie wszystkie subiektywne sfery i zostawi składowe jako takie, czyli wspomniana kontrola tempa, rytmu, oddechu, intonacja, sprawność aparatu gębowo-gardłowo-nosowego, to Jaya flow stoi wyżej
nie wierzę w takie głupoty. nie ma czegoś takiego jak obiektywnie lepsze flow. dobre flow to jest takie, które spełnia moje oczekiwania względem muzyki. z takim myśleniem jak gadasz, to na papierze eminem jest najlepszym raperem wszech czasów.
gods bidness pisze: ↑dzisiaj, 4:14 tak samo jak można się komuś bardziej podobać gruba baba niż modelka
uroda bazuje w większym stopniu na obiektywnych kryteriach niż muzyka, która jest zabawką. istnieją pewne proporcje, oraz naturalna skłonność do podziwiania symetrii, które są niezależne od kultury - a więc obiektywne. w przypadku muzyki to nie zachodzi - najbardziej subiektywna zajawka ludzka. dlatego dyskutowanie o niej ma szczególny sens jako zdawanie se nawzajem raportów ze stanu gustu.
Moltisanti pisze: ↑13 wrz 2026, 23:10 Czy to do chuja rozumiesz ze to państwo finansuje te obiady, a nie ty?
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5944
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: gods bidness »

To nic złego, że ci się flow Nasa bardziej podoba. Szukasz czegoś innego i ok. Ty w ogóle chyba lubisz Włodiego, z tego co kojarzę, gdzie dla mnie jest on najnudniejszym raperem ever. Więc się raczej nie dogadamy.

A charyzma i głos są dla mnie składowymi flow, bo czemu by nie. JESZCZE JAK! Dla mnie flow to wszystkie cechy artykulacyjne jednostki złożone do kupy plus oczywiście umiejętność realizacji tego flow za pomocą tekstu. Choć tu też jedno wynika z drugiego, a drugie z pierwszego, dlatego zwykle nie lubię takiego rozdzielania i teoretyzowania. Jak ktoś woli słowo delivery to też ok. Ale zdecydowanie lepiej i sensowniej patrzeć na rapera jako całość.

I tak właśnie nas pisał teksty w stylu kingpin, ale ich nie dowoził, a jay z owszem. To że nas to chłopak z bloku to akurat pasuje idealnie do jego charakteru i flow.

Raz dowiózł takie flow na tracku z bravehearts w ost do 8 mili. Przynajmniej tak to pamiętam, że czuć było pewność siebie, ale też pamiętam że tam się chełpił zwycięstwem beefu. Coś tam and you already know who im better than i ja mu tam wtedy wierzyłem.

Właśnie to też dobry argument - że często mi się jego flow nie zgadza do tekstu i nie dowozi, nie współgra. Dla mnie jego delivery idealnie siada w takich trackach jak affirmative action. Gdzie i tak fixxy wszystkich zjadła. A jak on chce grać gangstera czy hustlera, to brzmi jak Pezet w analogicznej sytuacji. Oczywiście nie dosłownie. Tylko tak samo niewiarygodnie.

Ale tu też wchodzimy w rejony podświadomości recepcji. Można inaczej odbierać pewność siebie jak się wie, że jay z jest miliarderem, to wiele z jego linijek brzmi dużo lepiej niż by nawijał to samo, a nie był. Bo ten backup w postaci rzeczywistości nadaje wersom mocy w takim So appalled przykładowo. Dlatego nie lubię i uważam, że nie da się tak tego flow odseparować od reszty. I w gruncie rzeczy nie lubię tych dyskusji i siebie za to w tym temacie, że się znowu dałem w to wciągnąć. Bo to jak dyskusja kura czy jajko i ma vibe takiej samej dyskusji sprzed 5-10-15-20 lat. Czuję się jak w debacie - aborcja - za czy przeciw.

A wracając do tematu, to się okazało, że słuchałem jej wczoraj na shuffle, co ją trochę wyratowało. Ogólnie płyta dobra, ale nie znakomita, mało spójna, kilka tracków, które bym wywalił.
Awatar użytkownika
marmolad_k2
Posty: 8290
Rejestracja: 03 sie 2023, 11:18

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: marmolad_k2 »

Zawsze marzyła mi się dyskusja między tymi dwoma użytkownikami :oops:
saturn pisze: ↑10 wrz 2024, 21:56 tu jest normalne forum ślizgawka, więc zwracamy się do siebie normalnie - czasem kolego, czasem kurwo
Obrazek
ODPOWIEDZ