Nas - Illmatic (1994)
Re: Nas - Illmatic (1994)
Istnieje jakaś wersja "It ain`t hard to tell", gdzie sampel z Majkela jest wyraźniejszy/głośniejszy?
Homeboy, throw in the towel
your girl got dicked by Ricky Powell
your girl got dicked by Ricky Powell
Re: Nas - Illmatic (1994)
Od dzieciaka uwielbiam "Human Nature", no i nawet na słuchawach mam non stop wrażenie że to jest dosłownie na granicy słyszalności w tle i mogłoby lecieć minimalnie głośniej. Tzn. ja sobie zdaję sprawę, że to też jest element genialności tego bitu ale no nic nie poradzę, posłuchałbym takiej bardziej festyniarskiej i dosłownej wersji chętnie.
Homeboy, throw in the towel
your girl got dicked by Ricky Powell
your girl got dicked by Ricky Powell
- ART
- Posty: 17190
- Rejestracja: 17 kwie 2019, 20:50
- Lokalizacja: trzy godziny od warszawy więc to żaden kłopot
Re: Nas - Illmatic (1994)
15 minut roboty przeciez, rozdzielisz se stemy zlozysz spowrotem z podglosnionym samplem i sie podzielisz na forum slizgawka.eu
- marmolad_k2
- Posty: 7917
- Rejestracja: 03 sie 2023, 11:18
Re: Nas - Illmatic (1994)
Można też wpisać Illmatic samples w jutube i wyskoczy.
Re: Nas - Illmatic (1994)
A big bear player hatas slyszales?dr zjeb pisze: ↑26 maja 2026, 18:47 Od dzieciaka uwielbiam "Human Nature", no i nawet na słuchawach mam non stop wrażenie że to jest dosłownie na granicy słyszalności w tle i mogłoby lecieć minimalnie głośniej. Tzn. ja sobie zdaję sprawę, że to też jest element genialności tego bitu ale no nic nie poradzę, posłuchałbym takiej bardziej festyniarskiej i dosłownej wersji chętnie.
Re: Nas - Illmatic (1994)
Murzyn idź się udus a nie illmatica słuchasz
Jebać ciebie dosłownie oraz illmatica też
Od lat słyszę to samo – „Illmatic to Biblia”, „Najlepszy album w historii hip-hopu”, „Nas przepowiedział przyszłość”. Przestańcie. To jest kwadrans nudy zapakowany w kasetę, którą w 94’ chwalili ludzie w pękatych spodenkach. Ostrzę łyżwy na tym „arcydziele”:
1. Bity jak z automatu do żwirków – Słychać, że DJ Premier nagrywał to na zepsutym commodorze. „NY State of Mind” – ten sam sample co w każdym drugim utworze. Zero polotu, werbel suchy jak wytłumaczenie typa, że nie przyjdzie na grilla.
2. Teksty Nasa – chłopak miał 20 lat i myślał, że filozofuje. „Life’s a bitch and then you die” – głębokie jak kałuża na podwórku. Połowa zwrotek to wyliczanki: „gun, money, hunger, crime”. Nowy Jork w ruinie? Weź popatrz na bloki na Targówku, tam jest ruina, a nie jakieś twoje Queensbridge Project.
3. Każdy bit brzmi jakby deszcz lał przez 40 minut – dosłownie utopiłbym się w tym mroku. Gdzie jest chociaż jeden podskok? Banger? Nic. Przez pół płyty czekam, aż coś wybuchnie, a tu dalej sączy się ta melancholia dla studentów socjologii.
4. Porównania z Polską – jak ktoś mówi „Polski Illmatic”, to kaleczenie obu dzieł. Wolska postawiłaby to na deski. Chociaż O.S.T.R. robił klimat bez tego smrodu zadęcia.
5. No i co z tego, że twoja pierwsza płyta była ok jeśli potem zaliczyłeś „Nastradamus” i „Hip Hop Is Dead”? – Illmatic żyje tylko dlatego, że ludzie boją się przyznać, że usnęli przy trzecim kawałku.
Podsumowanie: Illmatic to najnudniejsza płyta dla kozaków, którzy na osiedlu boją się zapytać o godzinę. Dajcie mi raczej „Doggystyle” albo „The Infamous” – tam jest jaja i taras. A Nas? Niech se ogląda backstage KRS-One.
Jebać ciebie dosłownie oraz illmatica też
Od lat słyszę to samo – „Illmatic to Biblia”, „Najlepszy album w historii hip-hopu”, „Nas przepowiedział przyszłość”. Przestańcie. To jest kwadrans nudy zapakowany w kasetę, którą w 94’ chwalili ludzie w pękatych spodenkach. Ostrzę łyżwy na tym „arcydziele”:
1. Bity jak z automatu do żwirków – Słychać, że DJ Premier nagrywał to na zepsutym commodorze. „NY State of Mind” – ten sam sample co w każdym drugim utworze. Zero polotu, werbel suchy jak wytłumaczenie typa, że nie przyjdzie na grilla.
2. Teksty Nasa – chłopak miał 20 lat i myślał, że filozofuje. „Life’s a bitch and then you die” – głębokie jak kałuża na podwórku. Połowa zwrotek to wyliczanki: „gun, money, hunger, crime”. Nowy Jork w ruinie? Weź popatrz na bloki na Targówku, tam jest ruina, a nie jakieś twoje Queensbridge Project.
3. Każdy bit brzmi jakby deszcz lał przez 40 minut – dosłownie utopiłbym się w tym mroku. Gdzie jest chociaż jeden podskok? Banger? Nic. Przez pół płyty czekam, aż coś wybuchnie, a tu dalej sączy się ta melancholia dla studentów socjologii.
4. Porównania z Polską – jak ktoś mówi „Polski Illmatic”, to kaleczenie obu dzieł. Wolska postawiłaby to na deski. Chociaż O.S.T.R. robił klimat bez tego smrodu zadęcia.
5. No i co z tego, że twoja pierwsza płyta była ok jeśli potem zaliczyłeś „Nastradamus” i „Hip Hop Is Dead”? – Illmatic żyje tylko dlatego, że ludzie boją się przyznać, że usnęli przy trzecim kawałku.
Podsumowanie: Illmatic to najnudniejsza płyta dla kozaków, którzy na osiedlu boją się zapytać o godzinę. Dajcie mi raczej „Doggystyle” albo „The Infamous” – tam jest jaja i taras. A Nas? Niech se ogląda backstage KRS-One.
Chief Keef pisze: I'm so fly, I'm so fly, in Hawaii eating Thai
You gotta pay me for a comment, and that comment might be why
Asian ho, say she think I'm nice, why 'cause I eat rice?
Bitch, I'm mean, go and get your things, you can spend the night
Re: Nas - Illmatic (1994)
co dziś miałeś na obiad?
https://www.discogs.com/seller/bialystok/profile - kup se winyla
https://iwoski.pl/sklep - tu też
https://rateyourmusic.com/~Horry - a tu se oceniam muzyczke
https://iwoski.pl/sklep - tu też
https://rateyourmusic.com/~Horry - a tu se oceniam muzyczke
- gods bidness
- Posty: 5752
- Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12
Re: Nas - Illmatic (1994)
Pocałujcie mnie w dupę.
Re: Nas - Illmatic (1994)
@ART ta sztuka obca mi jest niestety. Tu by musiał wjechać mój człowiek @4-HO-MET i poratować, no ale nie może bo rozjebali go federalni.
Zajebiste
Spoiler
I dobrze
Nie znałem
Homeboy, throw in the towel
your girl got dicked by Ricky Powell
your girl got dicked by Ricky Powell
Re: Nas - Illmatic (1994)
Illmatic<It Was Written
Re: Nas - Illmatic (1994)
Wiesniackie sample to akurat zawsze była domena Nasa
Re: Nas - Illmatic (1994)
SNESmatic, czyli kilka numerów Nasa odtworzonych na soundchipie SNES'a. Uwielbiam klimat tamtych czasów, a Nas is like ma fajny wajb.
Na kanale tego gościa jest tego mnóstwo, jeśli ktoś jest zajawkowiczem, to warto sprawdzić
Na kanale tego gościa jest tego mnóstwo, jeśli ktoś jest zajawkowiczem, to warto sprawdzić











