Daytona 10/10
It's Almost Dry niewiele gorsze
nowe Clipse imo klasyg w chuj, poprzednie tak samo zresztą (bez Til the Casket Drops ofc, ale za to z drugim mixtapem)
King Push też jest bardzo dobre, choć chyba najrzadziej słucham.
I ta pierwsza solówka też klasyk. Pamiętam, jak to wychodziła (jeszcze wcześniej wyszło to zajebiśte "trouble on my mind" z Tylerem) i to było dla mnie coś z innej bajki, nie do końca rozumiałem fenomen, imponował mi Pusha tekstowo/charyzmą, ale ja wolałem wtedy te "lżejsze" rzeczy od Kendricka czy w ogóle całego Black Hippy, J. Cole'a czy innych ziutków, o których nikt już nie pamięta. "Numbers on the Boards" czy "Nosetalgia" często mi gdzieś wpadały do playlist/spotifajowych radiostacji, ale w całości daaawno nie słuchałem, a takie "40 Acres" to jest 100% Pusha (w ogóle sporo tu całkiem chwytliwych/ładnych refrenów), mogłoby wyjść rok temu i nikt by nie zauważył; z drugiej strony są tu momenty, które się trochę zestarzały jak - żeby daleko nie szukać, kolejne na trackliście - "no regrest" - wciąż bardzo spoko numer, ale tutaj akurat słychać, że to 2013, w ogóle druga część płyty trochę słabsza, niemniej - bardzo dobry album, a cała dyskografia nie do rozjebania, jedna z mocniejszych w rapie
It's Almost Dry to natomiast album max średni i zdecydowanie najgorszy z jego solowych wydawnictw i totalnie nie kumam czemu tyle ludzi to stawia jako jakiś topowy release roku czy coś, mam wrażenie że zaćmienie ich łapie podczas odsłuchu i ignorują że w drugiej połowie są prawie same średniaki
Til the Casket Drops to dla mnie podobny lvl, czyli kilka zajebistych numerów jest ale żeby tego słuchać w całości no to raczej nie ma takiej opcji