Kaliber 44 - Księga Tajemnicza. Prolog (1996)
Re: Kaliber 44 - Księga Tajemnicza. Prolog (1996)
Korozja Kultury "Księga Tajemnicza. Prolog" - czy to najlepsza polska płyta w historii?
PiSowski fan rocka o debiucie Kalibra.
Re: Kaliber 44 - Księga Tajemnicza. Prolog (1996)
trochę beka ze mnie, że słucham rapu od ~15 lat i dopiero teraz dobrałem się do takiego klasyka, nie potrafie sobie inaczej wytłumaczyć pozytywnych opinii niż sentymentem, ewentualnie 'przełomowością' w momencie kiedy wyszło.
ale to jest jebane gówno. produkcja jeszcze momentami broni się klimatem (o ile nie wchodzi w te tandetno-mistyczne jak w zakonie marii) ale wykonanie, 'jakość' bitów to jest kurwa dramat, rap właściwie pod każdym względem niesłuchalny, ta cała stylistyka psycho-rap,z przerysowaną modulacją wokalu to jest XD jedyny highlight to plus i minus, tak wgl pierwszy kawałek rapowy jaki usłyszałem, kolega mi z kaseciaka puszczał, jak z podbazy wracaliśmy, pzdr rafał
ale to jest jebane gówno. produkcja jeszcze momentami broni się klimatem (o ile nie wchodzi w te tandetno-mistyczne jak w zakonie marii) ale wykonanie, 'jakość' bitów to jest kurwa dramat, rap właściwie pod każdym względem niesłuchalny, ta cała stylistyka psycho-rap,z przerysowaną modulacją wokalu to jest XD jedyny highlight to plus i minus, tak wgl pierwszy kawałek rapowy jaki usłyszałem, kolega mi z kaseciaka puszczał, jak z podbazy wracaliśmy, pzdr rafał
- marmolad_k2
- Posty: 7724
- Rejestracja: 03 sie 2023, 11:18
- bloooodtrail
- Posty: 259
- Rejestracja: 06 lip 2026, 18:28
Re: Kaliber 44 - Księga Tajemnicza. Prolog (1996)
skontruję to opinią z drugiego bieguna - klasyk jak chuj.
generalnie to, że słucham rapu, jest efektem sukcesu filmu "jesteś bogiem" więc no wiadomo, że mam sentyment do tej muzyki. klimat psychorapowy, patrząc obiektywnie, no nie jest zbyt przystępny. mi to siedzi, ale nie będę umierał za tę stylistykę (zwłaszcza jak weźmiemy późniejsze dokonania tego gatunku typu 3xklan, czy banita).
jednak jak się skupi jedynie na tym, co oni próbowali robić rapowo, odrzucając modulację głosu (o ile ma to sens w ogóle), no to w tym 96 nikt nie miał do nich podjazdu. wzgórzaki nie rapowali tak dobrze, liroy nie rapował tak dobrze, kto tam jeszcze wydał coś oficjalnie do tego momentu? chyba tylko trials x, no to też nie ma o czym mówić. też przez następne lata mało kto się mógł z chłopakami z katowic równać, tede jedyny mi do głowy przychodzi, który w '90 był na tym levelu. no bo wiadomo, że molesta, zipy, peja, tu wstaw ksywę innego rapera z '90 to była przeokrutna dukanina.
a i tekstowo na księdze są poruszone ciekawe tematy - plus i minus wiadomo, moja obawa joki świetny numer, więcej szmalu 2 gdzie chcieli ten szmal, by mieć mitshubishi, jacuzzi, silikony i palenie parę lat przed tym jak tede się sprzedał, bo o hajsie nawija (no tede był jeszcze bardziej bezpośredni, ok).
podsumowując - dojebane płyciszcze, dospermiony album, absolutny klasyk tego typu bęc.
generalnie to, że słucham rapu, jest efektem sukcesu filmu "jesteś bogiem" więc no wiadomo, że mam sentyment do tej muzyki. klimat psychorapowy, patrząc obiektywnie, no nie jest zbyt przystępny. mi to siedzi, ale nie będę umierał za tę stylistykę (zwłaszcza jak weźmiemy późniejsze dokonania tego gatunku typu 3xklan, czy banita).
jednak jak się skupi jedynie na tym, co oni próbowali robić rapowo, odrzucając modulację głosu (o ile ma to sens w ogóle), no to w tym 96 nikt nie miał do nich podjazdu. wzgórzaki nie rapowali tak dobrze, liroy nie rapował tak dobrze, kto tam jeszcze wydał coś oficjalnie do tego momentu? chyba tylko trials x, no to też nie ma o czym mówić. też przez następne lata mało kto się mógł z chłopakami z katowic równać, tede jedyny mi do głowy przychodzi, który w '90 był na tym levelu. no bo wiadomo, że molesta, zipy, peja, tu wstaw ksywę innego rapera z '90 to była przeokrutna dukanina.
a i tekstowo na księdze są poruszone ciekawe tematy - plus i minus wiadomo, moja obawa joki świetny numer, więcej szmalu 2 gdzie chcieli ten szmal, by mieć mitshubishi, jacuzzi, silikony i palenie parę lat przed tym jak tede się sprzedał, bo o hajsie nawija (no tede był jeszcze bardziej bezpośredni, ok).
podsumowując - dojebane płyciszcze, dospermiony album, absolutny klasyk tego typu bęc.



