Spiderman: 7/10 również. O niebo lepszy od fanservice'owego No Way Home ze zbieraniem villainów i pająków do Pokedexa. Napięcie siadło po głównym twiście, ale ograniczenie cameo i skupienie się na samym Parkerze, samotniku-pracoholiku, czasami dostającym nawet łomot, wyszło tylko filmowi na dobre. Elegancko!
Spoiler

The Invite - sympatyczny chamber piece od A24 w stylu Rzezi albo Dobrze się kłamie w dobrym towarzystwie, w reżyserii Olivii Wilde. Spotykają się: wypalone małżeństwo (Wilde+Rogen) i wyzwolone (Norton+Cruz) i wywiązuje się komediodramat. Może nie dorównuje do końca ww. obrazom, może wpada momentami w farsę, ale ogólnie sympatyczny film wyszedł. Poza jajcami jest trochę terapeutycznego przekazu dla małżeństw od Esther Perel, a Trzynastce udaje się trzymać pod kontrolą goonersko-stonerski humor Rogena, którego się najbardziej obawiałem. (Nie to żeby nie było sceny jak jara blanta, ale przynajmniej podwalanie i pegging pojawiają się tylko w dialogach).






