Czuć tu ten zajebisty przepych i bogactwo Miami
Te autotunowe przyśpiewki nawet nie skreślają dla mnie tej płyty, bity świetne jak to prawie zawsze u Rossa, a tekstowo nie palnął chyba żadnej większej głupotki.
Faktycznie pierwsze wrażenie było meh ... ale odświeżyłem i całkiem nieźle to gra. Ze dwa razy ostatnio przeleciał.