Tyrmand, Hłasko, Gombrowicz czy Wyspiański albo Prus.
Sokół
Re: Sokół
Tak, pokłócił sie z bananową rodzinką (byla to rodzina ktora miała zmywarkę w latach 80. XD) I jakis czas waletowal u kolegów, np. Pono którego ojciec z kolei był szychą w pzpr
Re: Sokół
Kiedyś był na forum taki wątek o największych artefaktach polskiego rapu (np. kartka na której Eldo napisał swój legendarny freestyle). Proponuję dorzucić do tej listy tę zmywarkę w domu rodzinnym Sokoła xD niezmiennie mnie bawi wspominanie o niej i ogólnie wyśmiewanie go jako bananowca, który robi cosplay ulicznika
Re: Sokół
No dobrze, ale jaka teza jest broniona tym zestawem? Przypominam że moja była taka (tzn taką miałem na myśli, może to nie wybrzmiało właściwie), że aby robić dobrą literaturę to potrzebny jest warsztat, który trzeba po prostu poznać, wyrobić i wyćwiczyć. Z tego co mi wiadomo to żaden z powyższych nie urodził się i łubudu, od razu ciskał zdefiniowane pod względem formalnym, świadome i wybitne dzieła.
Edit: błysk geniuszu też potrzebny, wiadomo, ale idzie mi o to że na samym się nie pojedzie sensownie
Girls with boyfriends are the kinds I like, I'll steal your honey like I stole your bike
- wilkstaryruchacz
- Posty: 415
- Rejestracja: 29 sie 2019, 22:21
- Lokalizacja: wwa
Re: Sokół
W tym wywiadzie coś stęka, ale oczywiście nie tłumaczy jak do tego doszło, a jedynie że spał po znajomych i jakiejś kanciapie opuszczonej
Re: Sokół
Ciekawi mnie bardzo, w ktorym konkretnie roku sokół spędził święta na dworcu. Obawiam sie, ze z ujawnieniem tego bardzo drobnego i nieistotnego, niewartego wzmianki szczegółu bedzie zwlekał do momentu, w ktorym umrze ostatnia osoba mogąca to potwierdzić lub podważyć
Re: Sokół
Wkurwil starego. Dostał kopa a wojtas w akcie buntu "uciekł" z domu. Po 3 dniach stęsknił się za cieplym rosołkiem i wrócił. Koniec
-
dziejaszek
- Posty: 362
- Rejestracja: 17 cze 2019, 21:25
Re: Sokół
Nie wiem, jak pozostali z wymienionych, ale Hłasko sam przyznawał, że jego początki wyglądały tak, że pod skrzydło wzięły go literackie tuzy takie jak Newerly, Łoś, Andrzejewski. Pokazywał im swoje kolejne pisarskie próby, a oni mówili "gówno, ale masz potencjał, próbuj dalej". Sokoła raczej nikt nie ośmielił się skrytykować i efekty widzimy. Więc przychylam się do opinii dr zjeba.dr zjeb pisze: ↑20 gru 2025, 16:41No dobrze, ale jaka teza jest broniona tym zestawem? Przypominam że moja była taka (tzn taką miałem na myśli, może to nie wybrzmiało właściwie), że aby robić dobrą literaturę to potrzebny jest warsztat, który trzeba po prostu poznać, wyrobić i wyćwiczyć. Z tego co mi wiadomo to żaden z powyższych nie urodził się i łubudu, od razu ciskał zdefiniowane pod względem formalnym, świadome i wybitne dzieła.
Edit: błysk geniuszu też potrzebny, wiadomo, ale idzie mi o to że na samym się nie pojedzie sensownie
Re: Sokół
no tak, ale żaden z nich nie zgłębiał jakichś tajemnych arkan warsztatowych. Twardoch gdzieś o tym pisał, że to wchodzi samo, a trzeba po prostu probowac. Tak samo jak w rapie. Przecież pierwsze zwrotki każdego z tuzów to beka z lokalnych. Ale w pewnym momencie coś kliknie i jazda. Nie zawsze jest to kwestia jakiejś nauki zasad. Hłasko to podklepywał swoje rzeczy gdzie się dało do skutku i w koncu pykło i odnalazł siebie.
Generalnie rozumiem o co ci chodzi jednak najlepsi mają ten pierwiastek nieopisany który ich wyróżnia i z którym po.prostu przyszli na świat.
Yakuza not mafia, Yakuza wa kazoku.
Re: Sokół
@jogi no to nie ma sporu między nami tak naprawdę, rozkład akcentów co najwyżej.
W poście, do którego się pierwotnie odnosiłeś, napisałem tak:
Sokół prawdopodobnie wpadł w dokładnie taką samą pułapkę co dosłownie chyba każdy, kto chciał kiedyś napisać jakąś powieść/opowiadanie, mianowicie - nie ma pojęcia o strukturze czy warsztacie, bo tego się po prostu trzeba nauczyć, nikt nie rodzi się z tym.
Rodzenie się dotyczyło tego wytłuszczonego fragmentu. I to nadal podtrzymam, ten pierwiastek o którym wspominasz też potrzebuje jakiegoś wehikułu, dzięki któremu może w pełni błysnąć, a tym wehikułem są umiejętności właśnie, a te nabywa się poprzez trening, próby i poszerzanie swoich własnych perspektyw, kontekstów itd.
Przywołany Twardoch to lubi kokietować, Szczepan to akurat wielki fan Maraia i Jungera, którzy od początku chyba są dla jego pisania wzorami, obydwaj gruntownie wykształceni i świadomi tego, co robili. Tak że jeśli powiedział gdzieś to, o czym wspominał, to po prostu pasowało mu do tzw. urody koniunktivu; świadomie tak se o, pierdolił znaczy
On dokonale wie co robi i co próbuje robić, ani trochę nie ma to czegokolwiek wspólnego z byciem genialnym samoukiem. Pomysł na pisanie rytmiczne dzięki słuchaniu odpowiedniej muzyki na słuchawach w trakcie - to jest właśnie taka porządna, rzemieślnicza akcja obliczona na uzyskanie konkretnego efektu. O to mi chodzi - o takie świadome tworzenie mające przed oczami konkretny efekt, tak zupełnie na zimno, bez jechania wyłącznie na emocji i natchnieniu. I tego odmówiłem Sokołowi w swoim poście (i początkującym pisarzom).
Jeszcze inaczej - w wątku o filmach ktoś przywołał "Rublowa" Tarkowskiego. Wspominam o tym bo do obrazów mi jakoś bliżej niż literatury pięknej - w tym filmie Rublow jest pokazany jako taki jurodivy niemalże, artysta z takim błyskiem geniuszu właśnie. I ten film był straszliwie zjebany od najgorszych, wprost nazwany ordynarną ściemą przez Nowosielskiego, który w rozmowach z Podgórcem zżymał się że wszechstronnie wykształconego człowieka, absolutną topkę jeśli chodzi o tworzenie i rozumienie kultury, przedstawili jako jakiegoś nawiedzonego brodacza w kapciach. Jeden z najlepszych malarzy swojej epoki, kumpel Teofana Greka który napierdalał dzieła na takim poziomie, to nie był ktoś kto się po prostu urodził z tym. Ten pierwotny talent potrzebuje, musi mieć nadany jakiś kierunek i formę, musi mieć czym się posługiwać. I tego już trzeba się nauczyć, inaczej ten talent nie znajdzie właściwego, godnego ujścia, nie będzie w stanie odpowiednio zarezonować z odbiorcą.
W poście, do którego się pierwotnie odnosiłeś, napisałem tak:
Sokół prawdopodobnie wpadł w dokładnie taką samą pułapkę co dosłownie chyba każdy, kto chciał kiedyś napisać jakąś powieść/opowiadanie, mianowicie - nie ma pojęcia o strukturze czy warsztacie, bo tego się po prostu trzeba nauczyć, nikt nie rodzi się z tym.
Rodzenie się dotyczyło tego wytłuszczonego fragmentu. I to nadal podtrzymam, ten pierwiastek o którym wspominasz też potrzebuje jakiegoś wehikułu, dzięki któremu może w pełni błysnąć, a tym wehikułem są umiejętności właśnie, a te nabywa się poprzez trening, próby i poszerzanie swoich własnych perspektyw, kontekstów itd.
Przywołany Twardoch to lubi kokietować, Szczepan to akurat wielki fan Maraia i Jungera, którzy od początku chyba są dla jego pisania wzorami, obydwaj gruntownie wykształceni i świadomi tego, co robili. Tak że jeśli powiedział gdzieś to, o czym wspominał, to po prostu pasowało mu do tzw. urody koniunktivu; świadomie tak se o, pierdolił znaczy
Jeszcze inaczej - w wątku o filmach ktoś przywołał "Rublowa" Tarkowskiego. Wspominam o tym bo do obrazów mi jakoś bliżej niż literatury pięknej - w tym filmie Rublow jest pokazany jako taki jurodivy niemalże, artysta z takim błyskiem geniuszu właśnie. I ten film był straszliwie zjebany od najgorszych, wprost nazwany ordynarną ściemą przez Nowosielskiego, który w rozmowach z Podgórcem zżymał się że wszechstronnie wykształconego człowieka, absolutną topkę jeśli chodzi o tworzenie i rozumienie kultury, przedstawili jako jakiegoś nawiedzonego brodacza w kapciach. Jeden z najlepszych malarzy swojej epoki, kumpel Teofana Greka który napierdalał dzieła na takim poziomie, to nie był ktoś kto się po prostu urodził z tym. Ten pierwotny talent potrzebuje, musi mieć nadany jakiś kierunek i formę, musi mieć czym się posługiwać. I tego już trzeba się nauczyć, inaczej ten talent nie znajdzie właściwego, godnego ujścia, nie będzie w stanie odpowiednio zarezonować z odbiorcą.
Girls with boyfriends are the kinds I like, I'll steal your honey like I stole your bike
Re: Sokół
Z tymi świętami to było tak, że Wojtek faktycznie owego dnia na dworcu przebywał, nawet na dwóch jak u ciotki w Skierniewicach czy tam gdzieś wysiadał
I rot in this dread, my only world's the one in my head
I hate psychotherapists, I walk amongst walking dead
Jak koza w tłuszcz obrośnie zechce wilkiem posmakować
I hate psychotherapists, I walk amongst walking dead
Jak koza w tłuszcz obrośnie zechce wilkiem posmakować
Re: Sokół
Tak. Też tak to rozumiem. Zbyt dosłownie potraktowałem naukę struktury o warsztatu. Ale ogólnie tak samo to widzę.
Wiadomo... wcześniej już mieli ten warsztat. Żeby nie było;-)
tak. I często są to emocje po prostu. Niepamietam czy to nie Stańko powiedział, że śmierc najbliższego wyzwoliła w nim pokłady kreatywności i zrobiła z niego charakternego gracza. U Bułhakowa była to milosc. Itd itp.
Wiadomo... wcześniej już mieli ten warsztat. Żeby nie było;-)
Yakuza not mafia, Yakuza wa kazoku.
- Bunnymen77
- Posty: 2450
- Rejestracja: 27 kwie 2019, 18:10
Re: Sokół
Czarnyszewicz i Piasecki. Dwa genialne debiuty, które są w ścisłej topce literatury polskiej, obaj bez wyuczonego warsztatu, po prostu z czutka, której nie zastąpi żaden szablon.dr zjeb pisze: ↑20 gru 2025, 16:41No dobrze, ale jaka teza jest broniona tym zestawem? Przypominam że moja była taka (tzn taką miałem na myśli, może to nie wybrzmiało właściwie), że aby robić dobrą literaturę to potrzebny jest warsztat, który trzeba po prostu poznać, wyrobić i wyćwiczyć. Z tego co mi wiadomo to żaden z powyższych nie urodził się i łubudu, od razu ciskał zdefiniowane pod względem formalnym, świadome i wybitne dzieła.
Edit: błysk geniuszu też potrzebny, wiadomo, ale idzie mi o to że na samym się nie pojedzie sensownie











