Co by nie mówić, w Warszawie lat 1995-2003, będąc nastolatkiem, dużo łatwiej było obskoczyć wpierdol i do domu wrócić bez zegarka z komunii, kurtki czy butów niż na wsi, gdzie dzieci głaskały krówki.
Święta prawda. Na polskiej wsi w latach 90., po upadku PGR-ów i transformacji ustrojowej, panowała harmonia i dobrobyt, wcale nie było bezrobocia, alkoholizmu i przemocy. Tylko krówki robiące muuu.
Spoiler
Dostałby jeden z drugim wielki Warszawiak sztachetą przez łeb od miejscowego Romana zabijaki i by się skończyło wirażkowanie.
Ja nie neguję tego, że na wsi byłoo ciężko i była bieda, ale właśnie nawiązuje do dyskusji, która się tu kiedyś przetoczyła, a której wydźwięk był taki, że Sokół nic nie wie, jak to na wsi było ciężko, a w Warszawie wszyscy wszystko mieli.
Tu i tu było biednie, szaro i chujowo, ale jednak na wsiach raczej nie było przestępczości zorganizowanej, ściągania haraczy, szajek kradnących samochody z osiedla w jedną noc hurtem, ani zorganizowanych dziesion starszych nastolatków na młodszych nastolatków, nie było folii brudnych od brauna, a jak były jakieś ćpuny, to żeby mak z pól zebrać i wrócić do siebie.
A w ogóle takie wycieczki szkolne do Warszawy, gdzie dzieci przyjechały pałac kultury oglądać, a potem dostały dwie godziny czasu wolnego, to były najlepsze żniwa dla miejscowych, którzy wyskakiwali w samym centrum z bramy w ośmiu na dwóch i kroili z portfeli, ubrań jak lepsze i zegarków.
Suseł pisze: ↑04 gru 2025, 13:00
Święta prawda. Na polskiej wsi w latach 90., po upadku PGR-ów i transformacji ustrojowej, panowała harmonia i dobrobyt, wcale nie było bezrobocia, alkoholizmu i przemocy. Tylko krówki robiące muuu.
Spoiler
Dostałby jeden z drugim wielki Warszawiak sztachetą przez łeb od miejscowego Romana zabijaki i by się skończyło wirażkowanie.
Pełna zgoda, ludzie z dużych miast to cipeczki wobec tego, co się działo w małych miejscowościach i na wsiach.
Ktoś inny powie, że jest zupełnie odwrotnie.
Nie do rozwiązania.
Ostatnio zmieniony 04 gru 2025, 16:58 przez scam_sakawa, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystkie moje posty są wyłącznie fikcją literacką i nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości.
gods bidness pisze: ↑04 gru 2025, 12:40
Co by nie mówić, w Warszawie lat 1995-2003, będąc nastolatkiem, dużo łatwiej było obskoczyć wpierdol i do domu wrócić bez zegarka z komunii, kurtki czy butów niż na wsi
racja, na wsi nie było czego kraść przecież, ale za to można było obskoczyć wpierdol także w domu, a potem spać w jednym pokoju z całą rodzinką
oj chłopie, do dziś pamiętam jak co tydzień nas dojeżdżały grupki patusów z nożami o szmal, bo wiedzieli kiedy kończymy lekcje, nie powiedziałbym że na wsiach i w mniejszych miejscowościach tego nie było
gods bidness pisze: ↑04 gru 2025, 13:55
na wsiach raczej nie było przestępczości zorganizowanej, ściągania haraczy, szajek kradnących samochody z osiedla w jedną noc hurtem
no nie było, bo nie bylo co krasc, mozna było ewentualnie porwać dziewczyny do burdelu w Niemczech albo zajebac kogoś z nudów a nie dla haraczu
saturn pisze: ↑11 lis 2025, 21:56
jądra muszą być wyczyszczone z nasienia
Pewnie dlatego że mieszka tam w chuj dużo więcej ludzi niż na wsiach
Jesteście popierdoleni, świat wychował was źle Prawda jest prosta i przykra, nie jara was troska, a krzywda Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok i dlatego nie pluję na czas jaki minął
Jesteście popierdoleni, świat wychował was źle Prawda jest prosta i przykra, nie jara was troska, a krzywda Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok i dlatego nie pluję na czas jaki minął