jerzy_klemens_werner pisze: ↑11 sie 2025, 8:21
Gdyby Eripe zaczął rapować o czymś, na normalnych bitach, nie jakichś poszarpańcach od kolegi za czteropak to myślę, że by się wbił do mainstreamu
Nie. Jego się ciężko słuchał na tej płycie z Quebo, co ją parę razu słuchałem jakieś 10 lat temu, a potem zawsze omijałem szerokim łukiem Eripe. Teraz przy beefie przyszła okazja znowu go posłuchać, a on rapuje dokładnie tak samo jak 10 lat temu.
Ten sam chujowy jak dla mnie głos, nadający się na dubbing jakiegoś wesołego stworka z bajki, a nie do "krwiożerczych panczy". I ta sama antymuzykalność ogólna typa, który stawia w rapie na od lat niemodne "krwiożercze pancze".
Tam w tych dissach są momenty, że on wydukuje te sylaby z gracją słonia w składzie porcelany i żenująco nagina wszelkie zasady przyzwoitości dotyczące polskiego akcentowania, byle jako tako w bicie się zmieścić, że to serio nie przystoi w 2025.
Do tego ci jego fani, którzy się podniecają, że on RZEKOMO tworzy semantyczne kostki rubika w tych wersach.

Nawet jeśliby tak było i argument, że większość słuchaczy jest za głupia żeby je zrozumieć był prawdą, to przecież tym gorzej dla tego Eripe. W beefie gdzie właśnie chodzi o manipulację emocjami, populizm i walenie wersem jak młotem w łeb (definicja punchline), ty się bawisz w jakieś zawiłości i odniesienia do 3-ligi raperów okręgu częstochowsko-radomskiego, to się nie dziw, że wszyscy to mają w kutasie.