Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
glos na krzysztofa zalewskiego
- gonny_trebor
- Moderator
- Posty: 5307
- Rejestracja: 17 kwie 2019, 10:13
- Lokalizacja: 9 wzgórzy
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
hej hej przecież bedoesa nie powinno tu być


ŚLIZGAWKA BEAT BATTLE #108 - Głosowanie
Niech jedzenie będzie lekarstwem, a lekarstwo - pożywieniem
>>> KINO ŚLIZGAWKOWE <<<
Niech jedzenie będzie lekarstwem, a lekarstwo - pożywieniem
>>> KINO ŚLIZGAWKOWE <<<
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
Serdecznie dziękuję wszystkim tym, którzy słusznie zwrócili uwagę na to, że odjebałem lipę.
Właściwa para finałowa wygląda przecież tak:
Za pomoc w przygotowaniu opisów dziękuję firmie Perplexity AI, producentowi silnika Perplexity.
Właściwa para finałowa wygląda przecież tak:
„To bardzo ziemskie” - Igor Herbut, Ralph Kaminski, Błażej Król i Natalia Przybysz - 2025
kontraDlaczego „To bardzo ziemskie” grzebie sięgnące gwiazd ambicje Męskiego Grania:
1. Odbiór publiczności – 7 mln wyświetleń w miesiąc brzmi kosmicznie, dopóki nie przeczyta się komentarzy, gdzie słowo „nuda” występuje częściej niż „ziemskie”, a fani tęsknie linkują „Początek” w ramach pomocy humanitarnej.
2. Oceny krytyków – portale kulturalne nazwały utwór „bezpiecznym tłem do reklam piwa” i „kolejnym miłym niczym”, co w branżowym dialekcie znaczy: nie popsuje radia, ale i nie uratuje planety; ranking PolskatMuzyka.pl ulokował hymn na dnie zestawienia, tuż pod „Jest tylko teraz” – gratulacje za wytrwałość w spadaniu.
3. Tekst – cztery poetyckie dusze stworzyły odę do… obserwacji, że jesteśmy ludźmi, naprawdę; fraza „to bardzo ziemskie” brzmi jak wykład z podstaw grawitacji, a motyw UFO w klipie podkreśla, że oryginalności szukano nawet poza granicami Układu Słonecznego, bez skutku.
4. Aranżacja i produkcja – DrySkull zapakował soul Przybysz, falset Kaminskiego, patos Herbuta i melancholię Króla do jednego miksu, który buczy jak stary modem przy próbie połączenia folk-rocka z ambient-popem; w porównaniu z gitarowym „Watahą” to soundtrack joggingu po mokradłach.
5. Wpływ na markę – Żywiec marzył o kolejnym hymnie-petardzie, a dostał balladę, która zmieniła hasło „Męskie Granie” w „Stateczne Siedzenie”; memy z kosmitami pytającymi o zwrot biletu na Ziemię biją wizerunkowe rekordy, tylko nie te, o które chodziło sponsorowi.
6. Koncertowy test – premierowe wykonanie w Żywcu przywitało falą świateł telefonów… kierowanych na zegarki, bo publika sprawdzała, kiedy wreszcie coś wystrzeli; najgłośniejszy moment to oddech ciszy między zwrotkami.
7. Statystyki radiowe – piosenka wskoczyła do gorącej trzydziestki Eski Rock na tydzień, po czym zniknęła szybciej niż pianistyka w trapie; miejsce zwolniła dla remixu „Początku”, który ma już siedem lat, ale wciąż więcej tlenu.
8. Spójność artystyczna – artyści śpiewają o wspólnej ziemskości, lecz wystarczy posłuchać solówek: każdy orbituje w innej galaktyce stylistycznej, więc hymn przypomina zderzenie czterech playlist w trybie shuffle.
9. Energia wideo – teledysk w skafandrach obiecuje lot na Marsa, po czym ląduje na blokowisku CGI; nawet kosmiczne stroje nie maskują faktu, że refren wlecze się jak spacer w skafandrze właśnie – ciężki, powolny i z ograniczoną widocznością.
10. Dziedzictwo – gdy za kilka lat ktoś powie „ziemskie”, większość fanów pomyśli raczej o grawitacji niż o tym hymnie; jedyny trwały ślad to świadomość, że Męskie Granie potrafi sprowadzić się na Ziemię szybciej niż spadająca gwiazda.
„Sobie i Wam” - Nosowska, Igo, Tomasz Organek i Krzysztof Zalewski - 2019
Ponieważ to finał, głosujemy przez dwa dni.Dlaczego „Sobie i Wam” to koronna porażka hymnów Męskiego Grania:
1. Odbiór publiczności – 31 mln odsłon na YouTube wygląda imponująco, dopóki nie zajrzy się do sekcji komentarzy, gdzie fani pytają, który western właśnie leci i czy ktoś widział zagubione banjo.
2. Oceny krytyków – portal CGM okrzyknął utwór „jednym z najlepszych”… co w języku recenzentów oznacza, że reszta singli musiała zostać chwilowo wycofana z obiegu bezpieczeństwa.
3. Tekst – życzeniowe „Sobie i Wam” miało celebrować dziesięciolecie trasy, a wyszła kartka imieninowa z kiosku: wszystkiego najlepszego, byle szybko i rymem częstochowskim; Nosowska sama tłumaczyła, że to „laurka”, czyli literacki fast-food podany w sreberku jubileuszu.
4. Aranżacja i produkcja – country-pop-rock-folk-saloon-trap (tak, wszystkie naraz) udowadnia, że jeśli wsadzi się cztery silniki do jednego Malucha, to nadal nie poleci; w porównaniu z rockowym „Początkiem” czy elektroniczną „Watahą” brzmi to jak playlistę weselną zaciętą na refrenie.
5. Wpływ na markę – Żywiec chciał toastu za kolejną dekadę, a dostał viral „Kanciaste Granie”, bo internauci uznali, że z taką stylistyką marka powinna dodawać do piwa lasso i kapelusz.
6. Statystyki radiowe – utwór na chwilę opanował Listę Przebojów Trójki, by zaraz spaść w otchłań, gdzie żerują przeboje wakacyjnych półkolonii; najdłużej utrzymał się w ramówce… reklam samego festiwalu.
7. Spójność artystyczna – czterech wokalistów śpiewa o jedności, jednocześnie rywalizując, kto głośniej przeciągnie „łaaaaa”, więc slogany w refrenie mają więcej łatanin niż patchworkowa koszula Organka.
8. Energia koncertowa – publiczność żywo reagowała: przy pierwszych taktach chętnie wyjmowała telefony, żeby wyłączyć nagrywanie i przełączyć na tryb „kolejka po piwo”.
9. Porównanie do innych hymnów – platynowy status singla brzmi dumnie, lecz identyczny krążek zdobyło już wszystko, od „Watahy” po „Początek”; tu platyna działa jak folia aluminiowa na zepsutym kablu – świeci, ale nie przewodzi emocji.
10. Dziedzictwo – dziesięciolecie trasy miało dostać „evergreen”, a dostało „ever-meh”; po latach publika cytuje jedno słowo: „Sobie…”, bo reszta zwrotki uleciała razem z pianką z pierwszego festiwalowego Ż-piwa.
Za pomoc w przygotowaniu opisów dziękuję firmie Perplexity AI, producentowi silnika Perplexity.
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
np Galacticos i Jak nie my to kto jest w nim wkurwiające i ogólnie to to samo co w Zalewskim. Śpiewanie na wyścigi z tymi zjebanymi wstawkami uuu yeee. Cienkie jak sik teksty i to brzmienie męskiego grania, które ogólnie z tego co znam od typa to przewija się przez większość jego repertuaru.
Yakuza not mafia, Yakuza wa kazoku.
- ConeyIsland
- Posty: 5905
- Rejestracja: 24 mar 2021, 23:12
- Lokalizacja: łódzkie
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
Pierdolisz głupoty.
A co do tegorocznej edycji to ja rozumiem że jest Kamiński ale to przecież jest też Herbut, no co wy. 2019 przy tym to jest turbo hujnia a nie zwykła chujnia.
A co do tegorocznej edycji to ja rozumiem że jest Kamiński ale to przecież jest też Herbut, no co wy. 2019 przy tym to jest turbo hujnia a nie zwykła chujnia.
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
Sieknij se, jogi, jego ostatni album. Długo go miałem w szufladce ze śpiewakami wkurwiajacymi z ryja i ksywy, ale okazuje się, że Mrozu to nieco więcej niż Miliony monet i to wyskakujące z lodówki jak nie my to kto. Teraz jest dla mnie neutralny
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
ale miliony monet to był 2009 panowie co wy tu dajecie (pomijając że benger) a jak nie my to kto 2014 które przyznaję akurat już wkurwiało przy wyskakiwaniu z lodówki
ale jego run albumowy zew - aura - złote bloki to jest coś co w polskiej muzyce rozrywkowej nie powtórzy się za szybko nie mówiąc jaki to jest poziom porównując do reszty mainstreamu
ale jego run albumowy zew - aura - złote bloki to jest coś co w polskiej muzyce rozrywkowej nie powtórzy się za szybko nie mówiąc jaki to jest poziom porównując do reszty mainstreamu
- ConeyIsland
- Posty: 5905
- Rejestracja: 24 mar 2021, 23:12
- Lokalizacja: łódzkie
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
Wielkie pięć dla ciebie
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
MAMY ZWYCIĘZCĘ!!!

Serdecznie gratuluję zwycięzcy, serdecznie współczuję komukolwiek, kto wsłuchał się w ten tekst.
Mógłbym jeszcze na zakończenie zrobić drugą ankietę, w której powtórzylibyśmy przedwczesny finał (tj. zwycięzca plebiscytu kontra Supermoce), ale to już zależy od Was.
Cała drabinka prezentuje się zaś następująco:


Serdecznie gratuluję zwycięzcy, serdecznie współczuję komukolwiek, kto wsłuchał się w ten tekst.
Mógłbym jeszcze na zakończenie zrobić drugą ankietę, w której powtórzylibyśmy przedwczesny finał (tj. zwycięzca plebiscytu kontra Supermoce), ale to już zależy od Was.
Zamiast trofeum dla triumfatora przytoczę recenzję z Porcysa.


Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
dziękujemy za temat, przednia zabawa
gratulacje dla autorów stworzenia największej hujowizny
gratulacje dla autorów stworzenia największej hujowizny
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
Tutaj też adekwatna recenzja dla naszego zwycięzcy:
https://pitchfork.com/reviews/albums/9464-shine-on/
https://pitchfork.com/reviews/albums/9464-shine-on/
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
a najgorszy z najgorszych jest zalewski
- marmolad_k2
- Posty: 6148
- Rejestracja: 03 sie 2023, 11:18
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
Codziennie siadaliśmy jak do telenoweli, żeby oglądać właśnie tę rywalizację. Fenomen socjologiczny, ile rzeczy można było przypisać tym igrzyskom podczas ich trwania, że w ich trakcie można wygrać ewidentnie bez układu.
Re: Najgorsze Męskie Granie [parahymn]
Konkluzja jest jedna - zaorać to gUnwo.
Lata melanży od 19 Marca 2009 w forumkowej branży
Burak pisze:Tu jest forum ślizgawka, a nie jakiś wizaż, jak trzeba to wypłacamy sobie liście na odmułke, a jak trzeba przytulamy a nie jakieś Ania powiedziała czy kurwa Klaudia









