Damian pisze: ↑13 kwie 2020, 20:54
wszystko to co wydal do KNS>wszystko po KNS
Opus magnum Mesa.
Oczywiście, rozbijając temat na pojedyncze kawałki można mówić o jakichś nierównościach, gorszych momentach itp. ale dla mnie cała ta produkcja zawsze była dłuższą wycieczką - są takie krążki, których częściej należy słuchać tylko w całości.
W mojej głowie album ten stanowi swojego rodzaju manifest - taki "Zamach na przeciętność" 2.0 (w wielu punktach zresztą), gdzie większość rzeczy w końcu zagrała jak trzeba. Ponownie jednak, jak przy każdym dziele Mesa - można jego sylwetkę kupić, albo nie. Ja w tamtych czasach jarałem się tym niemożliwie, ale młody byłem, świata jeszcze nie znałem. Dziś, tknięty nieco zębem czasu i doświadczeń myślę, że krążek ten zestarzał się bardzo dobrze (co np. w przypadku "Zamachu..." nie jest już takie oczywiste).
Muzycznie absolutnie najwyższa półka. Wokalnie? Myślę, że również trudno było wówczas szukać rapera z lepszym warsztatem. Wizerunek/kreacja postaci Mesa również wtedy jeszcze do mnie trafiały i nietrudno było mi wczuć się w pojeba artystę, kurwiarza z nałogami, choć akurat wtedy w tej materii jeszcze za mocno nie działałem. Jest brud, jest prawda, jest dobra forma podawania tych treści - ja nie potrzebowałem lepszej zachęty.
No i
handziak pisze: ↑13 kwie 2020, 19:51
Za ten wers o aborcji dożywotni props.