Najlepsza rzecz w dyskografii rapera z Białegostoku. Dobre kawałki z gościnnym udziałem Mesa, Te-Trisa, Zeusa i Ciry, dwa warte uwagi numery o relacjach damsko-męskich i chyba moje ulubione outro.
Mam gdzieś fizyka kupionego zaraz po premierze. Kwintesencja solidnego, ale przy tym nudnego i niczym niewyróżniającego się z tłumu rapu. Po latach w ogóle zapomniałem, że to wyszło, podobnie jak zresztą o całym Hukosie. W 2012 strasznie promowali Hukosa na popkillerze z tego, co pamietam, a mimo wszystko kariera mu zupełnie nie wypaliła. Trochę szkoda, bo w wywiadach jawił się jako inteligentny koleś (rzadkość wśród raperów), ale niestety muzykę robił nudną.
Śledzę co jakiś czas jego fp i to tyle. Lubię poczytać jego pisanki i spostrzeżenia na temat świata i ludzi. Kiedyś byłem fanem i sprawdzałem wszystko od niego. Mam (chyba) jego dwie płyty i kiedyś miałem Głodnych z natury albo nadal mam. Jednakże nie słucham już dawno
Tracimy czas bo wciąż nam brak pokory
Atomy z naszych ciał pewnego dnia rozbiegną się we wszystkie strony
Szlag trafi nasz strach, gniew i miłość
I będzie tak jakby nas tu nigdy nie było